tylko sex

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Byl pozny wieczor. Tomek siedzial w swoim ulubionym fotelu i przebieral paluchami po pilocie od telewizora. Przelaczal z kanalu na kanal tak jak by szukal jakis waznych wiadomosci. - 50 kanalow a nie ma co ogladac - burknal sam do siebie. Z kuchni dochodzil go zapach smazonego kurczaka. Podniosl sie z fotela i odrzucil niedbale pilota. Wszedl do kuchni i oparl sie o futryne. - Co gotujesz? - cieplo zapytal sie. - Odsmazam kurczaka zrobionego dwa dni temu. Przestane dla ciebie gotowac jesli nie bedziesz jadl w domu - Ewa byla wybitnie niezadowolona z faktu trzaskania garami bez zadnego celu. Tomek podszedl do niej i czule ja objal. Poczul jej wystajace posladki na swoim podbrzuszu i objal ja wpol. Przytulil sie do niej mocno i wyszeptal jej w ucho - Kocham Cie - Myslisz ze mnie oblaskawisz takim zachowaniem? - odezwala sie Ewa - Mysle ze tak. Jego rece powedrowaly wyzej w kierunku jej piersi. - Przestan bo przypale i nie bedziesz mial co jesc! - To zjem Ciebie - wbil swoje usta w jej gola szyje, delikatnie nadgryzajac skore. - Przestan bo mi zrobisz malinke - Ewa zaczela sie krecic, dajac mu do zrozumienia ze chce uniknac ukaszenia. Uwielbial jak mu sie opierala. Wprawnie rozpial guziki od koszuli jaka miala na sobie i ulozyl dlonie na jej piersiach. - Co mi robisz? - zapytala w podnieceniu Ewa. - Nic, dobieram sie do ciebie - uwielbial to mowic kiedy masowal delikatne i ksztaltne piersi. Ewa odchylila glowe w jego strone wypinajac swoj zgrabny tylek. Calowali sie. Smazony kurczak skwierczal na patelni i zaczal sie delikatnie przypalac - Spale tego kurczaka - wyszeptala Ewa - A spal go - niedbale odpowiedzial ocierajac swoimi naprezonymi od podniecenia spodniami o jej ledwo zakryty tylek. Dry fuck - pomyslal przez moment, przypominajac sobie nazwe tego co wlasnie robili. Przeczytal o tym na grupie towarzyskiej w internecie i bardzo go bawilo takie stwierdzenie. Ewa skrecila kurek od gazu i odwrocila sie do niego. - Co cie tak podniecilo rybko - odezwala sie chwytajac mocno dzinsowe spodnie. - Czemu jest taki duzy - udala zdziwienie jego podnieceniem zaczela rozpinac kolejne guziki rozporka. - Nic mnie tak nie podnieca jak zapach podpalanego kurczaka. - Tak?. A ja cie nie podniecam? - zapytala uwalniajac jego meskosc. - Nie nie podniecasz mnie wcale - ledwo wypowiedzial. - To moze to cie zacznie podniecac - ukucnela i lapczywie polykala jego nabrzmialego penisa. - Nie, to mnie w ogole nie podnieca - wzdychal. Zaczela ssac coraz mocniej. Podgryzala go i namietnie lizala. - Nie podniecam cie juz - chwytajac go reka oblizala sie. - Moze troche - chwycil ja za wlosy jakby chcial zmusic do ciaglego pieszczenia. Ewa bez oporow zachlannie oblizywala go calym jezykiem jakby smakowala niewielka ilosc wody rozlanej na pustynnym piasku. Tomek naprezyl sie i poczul ogarniajaca go fale ciepla i rozluznienia. Pociagnal ja delikatnie do gory i zaczal wysysac z jej mokrych ust slonawa zawartosc. - Kto cie tego nauczyl? - spytal. Zadawal to pytanie za kazdym razem. Zastanawial sie przy tym nad kazdym jego poprzednikiem, ktory doswiadczal wczesniej takich rozkoszy. Przytulil ja do siebie Nagle rozdzwonil sie telefon. Nie wykonali jednak zadnego ruchu. Byli przytuleni do siebie i mocno sie obejmowali kolyszac na boki. telefon przestal dzwonic i odezwala sie sekretarka. - Halo slucham..... - Tomek uslyszal swoj glos w intercomie - Dzien dobry, zastalem Ewe? -. Mysli szybko naplywaly mu do glowy. Czego on chce - ....przykro mi ale nie ma mnie w domu - kontynuowal automat. Po uslyszeniu sygnalu bip zostaw wiadomosc. - Cyborg! - uslyszal - Aaaaa..... Jesli Ewa mogla by oddzwonic do Marka, prosze jej przekazac - ciagnal nieznajomy glos. - Tak! Slucham! - Ewa chwycila sluchawke. - A jestes? - zdumial sie Marek - wybacz ze smiem dzwonic i cie niepokoic ale chce sie z toba spotkac. - To jest jakas pomylka prosze pana - odezwala sie Ewa patrzac na Tomka. - Nie mozesz rozmawiac? Ok. Zadzwon jak bedziesz mogla. - Przykro mi ze nie moge Panu pomoc - westchnela - Kto to byl - zapytal sie Tomek siegajac po papierosa. - Nie wiem kociaku. Jakas pomylka, zbieznosc imion - probowala uspokoic dziwnie spogladajacego na nia Tomka. Minal nastepny dzien. Tomek wychodzil z biurowca gdzie miescilo sie jego przedsiebiorstwo. Minal straznika i skierowal sie na parking. Idac do samochodu przypomnial sobie rzekoma pomylke. Wyjal z teczki telefon i wykrecil numer do miejskiej centrali - Centrala Slucham - uslyszal mily kobiecy glos. - Dzien dobry, Czy moge miec prosbe. Wczoraj wieczorem dzwonil moj znajomy. Chcial bym oddzwonil do niego ale w pospiechu zapomnial o tym zeby mi podac swoj numer. Czy moze mi pani podac spod jakiego numeru dzwonil? - Pana numer? - 651-22-34 - zarecytowal - Polaczenie o 22.13? - czekala na potwierdzenie telefonistka - 754-23-12 - Dziekuje. - odpowiedzial i zapisal numer na kartce. Wybral podany numer. Nikt jednak nie odbieral. Wykrecil raz jeszcze. - Slucham? - uslyszal czyjs glos. - Zastalem Marka? - zapytal - Nie widze nikogo przy budce poza mna stary wiec chyba go nie zastales. - oznajmil nieznajomy glos. Tomek odrzucil telefon na siedzenie pasazera. - Kto mogl dzwonic do mnie a prosic z Ewa? - zastanawial sie. Ona nie jest u mnie zameldowana. To strasznie dziwne. - Kochal Ewe i byl o nia chorobliwie zazdrosny. Byla dziewczyna jego najskrytszych marzen. Zawsze sie nim opiekowala. Byla czula i troskliwa. Nie byla kobieta nazbyt madra ale on sam uwazal ja jednak za bardzo rozsadna. Odpowiadala mu w zupelnosci i widzial ja jako wspaniala matke swoich dzieci ktorych nie mogl sie juz doczekac. Telefoniczna pomylka wprowadzila go w lekki niepokoj. Ona cos przede mna ukrywa - pomyslal. - A moze mi sie wydaje - w jego glowie kotlowaly sie dwie mysli. Jedna ukazujaca Ewe z jakims fatygantem. Druga uspakajajaca go. Zaczal przekonywac sam siebie, ze to byla tylko zwykla pomylka. Wsiadl to Jeepa. Wrzucil bieg i ruszyl z piskiem. Samochod bujal sie na boki od mocy pelnych obrotow silnika. Wymusil pierwszenstwo przed przejezdzajacymi pojazdami. Spojrzal we wsteczne lusterko widzac szybko zmniejszajaca sie sylwetke osiemnastokolowego ciagnika z naczepa. Silnik wyl a poustawiane slupki na drodze powoli zaczely zlewac sie w sciany tworzac cos na ksztalt korytarza. Dojechal do zjazdu jaki kierowal go do restauracji. Jeep chwycil mocny przechyl a opony piszczaly od sily pedzacego dwutonowego pojazdu. Wjechal na szutrowy parking i zaciagajac reczny hamulec zarzucil wpasowujac sie w wolne miejsce. Zgasil silnik. Posiedzial przez moment czujac jak po jego plecach rozplywa sie dawka adrenaliny. Uwielbial to podniecenie jakie towarzyszylo mu podczas roznych samochodowych ewolucji. Kleby kurzu otoczyly go po czym zaczely powoli opadac. Wszedl do ciemnego korytarza. Przejrzal sie w peknietym lustrze ledwo dostrzegajac swoja twarz. - Co za spelunka - pomyslal - gdyby nie moj glod.... Podszedl do stolika. Pomieszczenie w jakim siedzial mialo imitowac restauracje wraz z sala do tanczenia. Byl jedynym gosciem lecz fakt ten wcale nie wplywal na obsluge. Siedzial i dalej rozmyslal nad wczorajszym telefonem. Byl glodny i zziebniety. W oczekiwaniu na kelnera wykrecil numer do siebie do domu. Nerwowym ruchem poszukal papierosow lecz poza pusta paczka i odrobina tytoniu na dnie nie znalazl niczego co mogloby imitowac upragnionego papierosa. - Tak slucham - uslyszal glos Ewy. Poczul sie blogo i bezpiecznie. Jej glos zawsze go uspakajal. - Czesc kochanie..... jestem w drodze do domciu - - Czesc moj kociaku - odpowiedziala Ewa. - I jak, jestem gotowa do wyjazdu? - zapytal - Sluchaj, nie moge wyjechac. - Jak to? - zdziwil sie Tomek - Dzwonila moja matka. Jest chora i chce zebym ja odwiedzila. - wydukala - Szkoda. Mielismy ten weekend spedzic na Mazurach, pamietasz? - z wyrzutem zapytal. Cos w srodku mowilo mu ze Ewa klamie. Klocki same zaczely sie ukladac. Ten jej nagly wyjazd oraz wczorajszy telefon - zadumal sie. - Wybacz ale nie moge, chyba to rozumiesz - Moze pojedziemy razem - zaproponowal - Nie, nie. Ona jest w bardzo zlym stanie. - zajaknela sie - Moze innym razem. - Moze bede ci pomocny - upieral sie dalej - Dam sobie rade. Poza tym pare dni rozlaki dobrze nam zrobi - Ewa byla juz lekko poirytowana. - Jak sobie zyczysz - syknal w sluchawke. Zaczal spogladac przez niedomyta szybe. swiat wirowal w jego oczach. Nie byl zalamany. Czul tylko jak znow wbija sie w swoja zbroje. Zbroje ktora pozwalala mu nie odczuwac czegokolwiek zwiazanego z emocjami i uczuciami. Byl to jego mechanizm obronny. Nie znosil czuc sie zawiedzionym wiec za kazdym razem kiedy napotykala go jakas porazka przywdziewal cos na ksztalt metalowej zbroi. Przeobrazal sie tak aby nie czuc smutku. Tylko zwykly chlod. Suka - pomyslal. Nie czul sie tak od dawna. Jego serce skamienialo. Intuicja podpowiadala mu, ze moze spodziewac sie najgorszego. W wyobrazni pojawialy sie dziwne obrazy. Widzial Ewe zabawiajaca sie z wieloma facetami. Widzial jak stoi naga i nachyla sie do kazdego z nich. Mezczyzni ci stali w kregu. Kazdy z nich napinal sie i prezyl od rozkoszy jaka im dawala. - Mam chore pomysly. Czy kurestwo tego swiata mnie przerasta? - zapytal sam siebie - zycie to jeden wielki burdel. Przychodzisz, walisz konia i czekasz na rachunek. - Posiedzial tak przez chwile. Byl wsciekly. Nie doczekal sie kelnera a glod w jego zoladku wzrastal. Chcial zapalic ale nie mial juz papierosow. W koncu wstal i poszedl do samochodu. - Zjem jakas Mac kupe w chamburgerowni. Juz lepszy jest kurczak przemielony z kurnikiem i lancuchem. - Usiadl za kierownica. - To na nic - pomyslal. Samochod ruszyl. Kola boksowaly zostawiajac wyzlobione slady. Chcial jechac do domu. Zrezygnowal jednak i zawrocil. Jade na porzadna wyzerke. W koncu i mnie sie cos nalezy. Do kompleksu motelowego mial jakies pol godziny jazdy. Glosna muzyka zagluszala jego mysli. Silnik wyl a dwutonowe cielsko przeskakiwalo z pasa na pas. Inne samochody obtrabialy go za taka jazde lecz Tomek wcale nie zwracal na to uwagi. Znow czul silna dawke adrenaliny. Bawilo go to i podniecalo. Predkosc z jaka sie poruszal byla dwukrotnie wyzsza od dopuszczalnej. Wydawalo mu sie jakby inne samochody staly w miejscu, a on omijal je jak slupki na placu manewrowym. Rozowy neon wskazywal droge do sieci moteli i restauracji.Tomek czul sie zmeczony. Do domu nie bylo daleko ale postanowil wynajac pokoj. Nie chcial wracac do domu. Uwazal ze to nie sensu. Nie chcial siedziec samemu przed telewizorem i gimnastykowac paluchow na pilocie. Wzial goracy prysznic. Poczul sie bardziej rzesko. Zszedl na dol do baru. Po drodze minal grupke motelowych szmatek. Wytapirowane wlosy, mini, ostry makijaz. Nie nawidzil tego. To co pociagalo go w Ewie to jej naturalnosc. To ze w makijazu jak rowniez bez niego wygladala tak samo podniecajaco. Usiadl przy stoliku i skierowal wzrok na kelnera. Ten podszedl i przyjal zamowienie. Czekajac na posilek Tomek siedzial i rozmyslal o tym co powinien zrobic. Nie chcial podejmowac pochopnej decyzji. Chcial wierzyc w chorobe jej matki. Wiara ta jednak byla zbyt slaba. Wiedzial ze odejscie od Ewy nie wchodzi w gre. Za bardzo ja kochal. Wierzyl, ze wszystko sie ulozy, mimo ze zazdrosc jaka czul naklaniala go do bardziej radykalnych poczynan Zastanowil sie przez moment czy w ich polrocznym wspolnym zyciu zdazylo sie cos co ewentualnie mogloby byc wykorzystane jako karta przetargowa. Nie przypominal sobie jednak niczego takiego co mogloby stanowic zagrozenie dla ich zwiazku. Opowiadal Ewie o tym co robil. Nie robil z tego tajemnicy. Czasami koloryzowal. Nie opowiadal jednak o swoich porazkach. Czasami nie bylo za dobrze ale przynajmniej nie stresowal osoby jaka darzyl wielkim uczuciem. Szanowal ja bardzo i nie chcial zeby sprawy zawodowe odbijaly sie cieniem na jego szczesliwym zwiazku. Kobiety zle znosza kryzysy i porazki swoich mezow. Odczytuja to jako zagrozenie ich bezpieczenstwa. Czasami odchodza. Wiedzial jednak ze sa bardzo blisko siebie. Kelner przyniosl zamowione jedzenie oraz piwo. Nie byl juz specjalnie glodny ale zjadl z rozsadku. Popijal piwem ktore dosc szybko zaczelo mu szumiec w glowie. Skonczyl jesc i siegnal po papierosa. - Ma pan moze ogien - skinela do niego wysoka dziewczyna siedzaca na przeciwko jego stolika. Wczesniej nie zwracal na nia uwagi. W potoku mysli nawet nie zastanawial sie nad jedzeniem tego co zamowil. Byla szczupla. Miala sliczne dlugie czarne wlosy. Byla skapo ubrana w czarna mini z duzym dekoltem na piersiach. Czarna sukienka byla bardzo opieta, wiec szybko wyobrazil sobie jak moze wygladac zupelnie naga. Miala duze piersi, ktore przylegaly do siebie tworzac bardzo fascynujacy rowek. - Tak mam, prosze - wstal i podszedl do niej. - Dziekuje - odpowiedziala i ciagnela dalej - ladna zapalniczka, pewno od dziewczyny, nie? - Zadala standardowe pytanie jakie zadaje kazda kobieta o profesji dziwki. - Nie, nie od dziewczyny. Sam ja sobie kupilem. - Sklamal. Nie chcial dac jej mozliwosci ciagniecia tematu. Zatrzasnal metalowe wieko tak charakterystyczne dla amerykanskich zapalniczek. - Aaaa... moze sie pan dosiadzie - zaproponowala - Wlasciwie - odsunal sobie krzeslo - to czemu nie - Jestem Angelika - wyciagnela do niego reke Typowo kurewskie pseudo - pomyslal - Tak naprawde to masz inaczej na imie ty blazo. - ladne imie - przypalil glupa - jestem Tomek - uscisnal jej szczupla dlon obwieszona tania bizuteria. - Co tu robisz, na tym zadupiu - zapytala - Odpoczywam - westchnal zaciagajac sie papierosem - Od czego? - Od kobiet - usmiechnal sie i spojrzal na zloty medalik jaki spoczywal miedzy piersiami. Widok ten zaczal go podniecac. - Tak Ci zalaly za skore? A co takiego zrobily - Chca sie dobrac do mojego .... - ugryzl sie w jezyk. - Do mojego .... - myslal dalej ale nic mu nie przychodzilo do glowy. Do mojego .... - powtorzyl - Siusiaka? - zasmiala sie - Tak, to chcialem powiedziec - Jesli jest tak przystojny jak ty to sie nie dziwie - usmiechnela sie i zakrecajac sobie loka. Zaczynala go kokietowac tak jak czynia to motelowe szmatki. Tani komplement ale przelknal go. - Szybka jestes jak siekany kotlet do trawienia - pomyslal. Usmiechnal sie do niej wpatrujac sie co jakis czas w sterczacy biust. Rozmawiali jeszcze przez moment i popijali drinki. Alkohol szumial mu juz mocno w glowie. Czul podniecenie jakie wywolywal jej widok. - Moze pojdziemy do mojego pokoju? - zaproponowal - zamowie jeszcze butelke szampana. Co ty na to? - czknal zakrywajac usta. - No wiesz? - zdziwila sie. - Nie za szybko? - Ciasto pieniadz - zaseplenil - Pokaz mi numer Twojego...... pokoju? - zawahala sie jakby nie do konca przekonana o slusznosci swojej decyzji - 102 - odpowiedzial. Byl zadowolony z biegu wydarzen. - Poczekaj tam na mnie. Przyjde za pol godziny. Musze sie rozmowic z pewna osobaWstala od stolika. Tomek siedzial i rozmyslal nad roznymi sposobami rzniecia jej chudego tylka. Wyobraznia podniecila go jeszcze bardziej, tak ze poczul jak podluzny miesien w jego spodniach zaczyna sie naprezac. Zapalil papierosa i skierowal wzrok na bar. Ujrzal tam dwie sylwetki. Jedna z nich ludzaco przypominala Ewe. Taki sam wystajacy tyleczek. Ta sama talia. Skronie uwydatnily sie od adrenaliny jaka poczul. Zmarszczyl brwi i przygladal sie dalej. Obok Ewy stal jakis facet i obejmowal ja w pasie. Widzial jak zamowili szampana po czym odeszli. - pomyslal. Podszedl do barmana i spytal. Widzial pan tych ludzi.? - Tak mlodzi zakochani, przyjechali sie zabawic. - To moi znajomi. umowilismy sie tutaj. Pomyslalem, ze zrobie im niespodzianke. Moze mi pan dac tego szampana. Sam im zaniose. - - No nie wiem zawahal sie barman - To dla pana za nie fatygowanie tego no ... jak to sie mowi obslugi - wybaknal i polozyl brazowy banknot z duza dwojka i dwoma zerami. - Mysle, ze faktycznie szkoda fatygowac obsluge. Maja wazniejsze rzeczy do roboty. Zaraz panu podam - barman odwrocil sie i siegnal po Don Perignot - Moze mi pan przypomniec numer ich pokoju - 101 - odpowiedzial barman podajac mocno oszroniona butelke - No tak. To obok mojego - Tomek chwycil butelke i odszedl. Wyszedl przed motel. Alkohol szumial w glowie. Podenerwowanie jednak bylo silniejsze i to ono bralo gore. Odszukal samochod. Otworzyl schowek i siegnal po pistolet. Wyciagnal magazynek. Policzyl naboje i zatrzasnal za soba drzwi od samochodu. Wystarczy na polowe personelu - pomyslal. Szybkim krokiem doszedl do wejscia i wbiegl po schodach. Butelka szampana jaka trzymal w reku wymsknela mu sie i poleciala na korytarz. Podturlala sie pod sciane - Mam szczescie jak nigdy - chwycil za szyjke i wsadzil pod pache. Podszedl do drzwi od ich pokoju. Po jego plecach rozplywala sie zimna fala potu. Wszystko w nim kipialo. Swoim wygladem przypominal szybkowar. Mozna sie bylo tylko domyslac, ze cos sie w nim gotuje. Drzwi od pokoju nie byly domkniete. Slyszal pojekiwania Ewy przeplatane z posapywaniem fatyganta. Pchnal je delikatnie. W pokoju panowal polmrok. Bezszelestnie przeslizgnal sie do przedpokoju i cichutko zamknal za soba drzwi. Widzial dwie poruszajace sie sylwetki. - Uwielbiam jak mnie tak rzniesz, uwielbiam to,. Auuu o tak prosze. Mocniej, zerznij mnie - stekala Ewa, obejmujac swoimi smuklymi nogami sapiacego faceta. - Tak taaak! prosze jeszcze tak - Tomek przygladal sie rytualowi jaki uprawiali gniotac sie na wzajem. - Wsadz mu palec w dupe- odezwal sie zapalajac swiatlo. Jego oczom ukazala sie muskularna sylwetka z wielkim mokrym penisem jaki powoli lecz skutecznie zaczal opadac. Ewa podskoczyla przerazona i opierajac sie o sciane probowala sie przykryc przescieradlem. - Co tu tutaj robisz? - wykrztusila z siebie zadyszana Ewa - Kim ty kurwa jestes - odezwal sie fatygant. Czul zazenowanie widokiem jaki sprawial - Nie mow do mnie kurwa tylko kurwo. Kim ty kurwo jestes, Na pewno nie smiercia jaka przyszla po Twojego chomika - skierowal pistolet w jego strone. Wielki penis nie byl juz tak wielki ale nadal swoimi rozmiarami byl imponujacy. - To prawdziwe? - zapytal przygladajac sie meskosci sapiacego faceta. - Cud natury czy techniki? - skrzywil sie. - Co zmusza cie suko do tego zeby sie pieprzyc przy uzyciu czegos co przypomina mala samochodowa gasnice...... - Spojrzal sie wymownie na Ewe. - A tobie widze juz sie kurwa nie chce juz pieprzyc. Czegos tak wymiekl jak fujara na widok tesciowej. No dalej pokaz mi jak powinno sie rznac takie kozy jak ta suka. - Zwariowales, co to koncert zyczen dla prawiczkow - odezwal sie jegomosc - Rznij ja! Jak Ci nie dyga to Ewa z pewnoscia Ci pomoze. - Tomek oszalales? - wzdrygnela sie Ewa. - Ja oszalalem? To ty oszalalas dajac sobie wepchnac cos co moze robic jako czesc od spluczki sedesowej. Zaczniesz ja rznac czy mam ci pomoc w podjeciu decyzji. - skierowal pistolet w kierunku mezczyzny i strzelil. Obydwoje z Ewa podskoczyli a wokol nich unosilo sie pierze. Mezczyzna byl przerazony tym co go spotkalo.- Nie dam tak rady. Jestem za bardzo zestresowany - wydukal jakby chcial plakac. Spojrzal blagalnym glosem na Ewe oczekujac od niej jakiejs pomocy. Ewa przechylila sie w jego kierunku. Ona rowniez byla przerazona cala sytuacja. Chcieli grac na zwloke. Huk wystrzalu byl znaczny wiec ktos z obslugi powinien sie zainteresowac. - Wiec zobacze cos w waszym wykonaniu czy nie? - przerwal Tomek siegajac wolna reka po papierosa. Pomachal lekko pistoletem dajac im do zrozumienia zeby zabrali sie do roboty. Ewa przykucnela i objela swoja dlonia obwislego penisa. Wsadzila go sobie w usta i zaczela go piescic. Mezczyzna wzial gleboki oddech jakby mial zanurkowac na spora glebokosc. Tomek upajal sie widokiem i lapczywie zaciagal papierosa. - Ten swiat bylby przejebany gdyby wszystkie tesciowe byly takie jak to... - pomachal wielkim pistoletem. Olbrzymia lufa 11 mm SigSauera byla nie mniej imponujaca niz wielki penis nawet w stanie spoczynku. - Problem, polega na tym ze takich tesciowych jest za malo - kontynuowal. Przymierzyl sie celujac prosto w nabierajacego rozmiarow meski organ. Ewa instynktownie drgnela. Wyjela go z ust i troche sie odsunela. Przymknal lewe oko i nacisnal spust. Mezczyzna zlapal sie za resztki swojego przyrodzenia, naprezyl cialo probujac powstrzymac krwotok. Mimo silnego uscisku krew tryskala niczym wzburzony szampan. Mezczyzna zajeczal i opadl na lozko ciezko dyszac. - Tomek cos ty zrobil! - zapiszczala Ewa. Jej twarz byla cala zakrwawiona. - Odstrzelilem mu wielkiego penisa - zarechotal. - Odbilo ci. - Zaczela ocierac oczy jakie zalala czerwona maz. - Jestes pierdolniety. Odwalilo Ci chyba - byla w wielkim szoku. Skulila sie i obcierala zakrwawiona twarz. Przegarnela swoje blond wlosy, ktore bardziej przypominaly kolor marchewki. Tomek podszedl do niej. Chwycil ja za noge i pociagnal tak ze znow lezala na lozku. - Lubisz duze kalibry prawda.? - zapytal dotykajac koncowka lufy jej blade nogi. Wodzil nia silnie po udach pozostawiajac czerwone slady - To boli - przestan. - jeczala Ewa. Wybacz mi prosze wybacz. Nie rob mi krzywdy, blaagaaaam - Szlochala. lzy jakie splywaly po policzkach skapywaly na biale przescieradlo, zostawiajac czerwone plamy. - A to boli? - wsadzil jej lufe miedzy nogi. Czy to boli? - Chwycil mocno za jej szyje dociskajac ja do dolu. - Boli - wykrztusila - boli, pusc mnie proszeeee - jeczala. Nie rob mi krzywdy - Krzywde? - krzyczal na nia wpychajac coraz silniej pistolet. Krecil nim az do momentu kiedy oslona spustu mocno sie wbijala w jej wzgorek lonowy Ewa spojrzala sie na Tomka. W jej oczach widac bylo wielki bol. - Czy taki kaliber Ci wystarczy? - pokrecil znow pistoletem. - Tak Ty wstretny chuju - wykrzyknela Rozlegl sie huk wystrzalu. Tomek oderwal reke od silnie krwawiacej szyi Ewy. Kawalki glowy rozbryzgaly sie i ociekaly po scianie. - Ty to nawet chujem nie jestes - odpowiedzial do korpusu jaki drgal pod wplywem niekontrolowanego skurczu miesni. Wyciagnal mokry pistolet spomiedzy nog. Obtarl rece i wyszedl z pokoju. Na dole slychac bylo odglosy policji. Angela stala pod jego pokojem wpatrzona w jego zakrwawiona twarz. Szybko ja chwycil za reke i wciagnal do swojego pokoju. - Co Ci sie stalo - jeknela z przerazenia - Nic - chwycil ja mocno za wlosy i pokierowal w okolice swojego rozporka - Nie zrobie tego! - spojrzala sie swoimi duzymi zielonymi oczami. - Nie zrobie! - Tak myslisz - przystawil jej lufe do skroni. - Ciagnij suko! Ale juz! - Jestes najbardziej jebnietym klientem jakiego mialam. Moze jak ci spuszcze troche spermy z mozgu to oprzytomniejesz - mamrotala do siebie. Rozpiela mu spodnie. Trzesacymi sie rekoma siegnela po jego penisa. Powoli wlozyla go sobie do ust i zaczela ssac. Plakala przy tym a jej szlochanie przerywalo na moment przyjemnosc jaka odczuwal oparty o duza drewniana szafe. - Ciagnij kurwo bo ci leb odstrzele! - wrzeszczal na nia. Byl silnie podniecony. Adrenalina pulsowala mu w skroniach a nogi zaczely sie powoli uginac od rozluznienia. Poczul nadchodzaca przyjemnosc. Jego penis rytmicznie sie kurczyl, strzelajac silna dawka bialutkiego kremu. Mam juz dosyc tej pieprzonej milosci - pomyslal. Mocno chwycil ja za podbrodek i skierowal jej wzrok na siebie. - Dzisiaj suko robisz za friko - Wlozyl pistolet do swoich ust i strzelil...
02.02.2010 o godz. 14:32
Ostatnie kilka dni minęło całkiem spokojnie, Jarek wyjechał gdzieś na urlop a ja mogłam wreszcie odpocząć. Wylegiwałam się i chodziłam na zakupy i łapałam się na tym, że często myślę o tym, co dzieje się w moim życiu. O ostrym seksie, jaki funduje mi Jarek o gwałcie, jakiego w raz z nim dopuściłam się na Agacie i o tym podobnych rzeczach.W piątek Jarek wpadł do mnie i kazał się szybko spakować. Oznajmił, że wynajął domek w Bieszczadach i spędzimy tam trochę czasu. Spakowałam się, czym prędzej i już po kilku godzinach spacerowaliśmy po polanie, na której stał nasz domek. Było to pustkowie nasz letniak stał w samym środku lasu a najbliższe zabudowania były kilometr od nas. Niedaleko znajdowało się dzikie jezioro z bajecznie czystą wodą to wszystko a także dobra pogoda zupełnie uśpiły moją czujność tak bardzo, że zupełnie nie spodziewałam się tego, co Jarek mi chce zafundować. Nawet wieczorna odwiedziny jego czterech kumpli nie wydały mi się podejrzane. Razem z nimi urządziliśmy wieczorem mała imprezę, która całkiem nieźle wypadła, około 2 w nocy pożegnaliśmy jego znajomych i ……….Obudziło mnie przeszywające zimno, gdy próbowałam się ruszyć poczułam, że jestem skrępowana, a raczej przywiązana do stołu i to w dodatku na tarasie. Byłam naga a całe moje ciało pokryte było gęsią skórką i poranną rosą. Stałam oparta o stuł nogi mając przywiązane za kostki do nóg od stołu zaś ręce wyciągnięte wzdłuż blatu i przywiązane do przeciwległego końca. Pochylona z wypiętym tyłkiem nie mogąc się ruszyć próbowałam sobie przypomnieć, co się stało, ale jedyne, co pamiętałam to koniec imprezy odjazd znajomych i to, że szumiało mi w głowie a potem już nic.Nagle czyjeś dłonie oparły się o moje pośladki i zaczęły je rozszerzać dziwnie nie czułam bólu w ogóle byłam nadal jakaś taka zamroczona i wszystko to docierało do mnie bardzo powoli. Ocknęłam się w chwili, gdy coś zaczęło wchodzić w moją ciasna dziurkę. Z trudem, ale wnika we mnie coraz więcej i to mnie coraz bardziej boli nie wytrzymałam i krzyknęłam.- A krzycz sobie tylko mnie bardziej podniecisz Masz taką fajną ciasną dupcie – usłyszałam za plecami, ale nie był to głos, który znałam nie był to Jarek.Boże ktoś mnie gwałci a ja nie mogę nić zrobić. Tymczasem on przyspieszył tempo i teraz regularnie wchodzi po sam koniec nie patrząc na to, że wykrzywiam się coraz bardziej z bólu, jaki mi sprawia to, co on robie. Dyszał i sapał coraz mocniej rzucając przy tym różne epitety na temat mojej ciasnej dupy. W końcu doszedł i spuścił się do środka. Wycierając swojego kutasa w moje uda z resztek spermy wycofał się i odszedł.Lecz co to znów czuję penisa wsuwającego się w mój tyłek, tak szybko by mógł znowu? Nie to ktoś inny wdzierał się we mnie i robił to jeszcze ostrzej niż poprzednik. Strasznie bolało, lecz on pomimo moich krzyków posuwał mnie dalej i śmiał się by w końcu rzec:- Spokojnie mała to dopiero początek zajmiemy się tobą tak, że zapamiętasz to do końca życia – zamarłam na chwilę. Co ze mną będzie i kim są ci ludzie? Było mi strasznie zimno i bolało mnie całe ciało. Niewygodna pozycja, w której spędziłam sporo czasu ( tak sądzę) zrobiła swoje, do tego blat od stołu wrzynał się we mnie za każdym pchnięciem. Nawet nie zwróciłam uwagi, gdy drugi facet spuścił się a jego miejsce zajął kolejny i posuwał mnie tak jak jego poprzednicy, co chwila wymierzając siarczyste klapsy w mój biedny obolały tyłeczek. Sama nie wiem, w którym momencie znów straciłam przytomność i jak długo byłam nie przytomna ani też ile razy to jeszcze ze mną robili. Ocknęłam się w chwili, gdy jeden z nich odwiązywał mnie. Byłam cała obolała i nie mogłam się ruszyć a tym bardziej bronić czy też myśleć o ucieczce. Bezwładnie opadłam na podłogą powoli odzyskując świadomość.Nagle ktoś chwycił mnie za włosy i pociągnął do góry. W tej samej chwili cos twardego uderzyło o moje wargi i zaczęło wsuwać się do buzi. To był penis, którego dobrze znałam. 20Cm, które nie raz już było we mnie. Jarek przemknęło mi przez głowę, on tymczasem w swoim zwyczaju wszedł od razu do samego końca wypełniając moje usta swym kutasem. Posuwał mnie powoli za każdym razem zatrzymując się na chwile, gdy był cały we mnie. Tym razem jednak Jarek inaczej niż to mając w zwyczaju spuścił się na moją twarz zalewając ja potokiem gorącej spermy. Wstał chwycił mnie na ręce i zaniósł do sypialni gdzie położył mnie na łóżku i wyszedł z pokoju. To, co się wydarzył tak mnie wymęczyło, że natychmiast zasnęłam…….C.D.N
Tagi: sex
02.02.2010 o godz. 14:31
Kiedyś Łucja była oszałamiającą kobietą. Urok, jaki roztaczała, sprawiał, że mężczyźni wodzili za nią oczami, odwracając głowy od swoich towarzyszek na ulicy, w restauracjach i kafejkach. W ich oczach widziała nie tylko pożądanie i podziw ale także mgnienie delikatnego marzenia, aby spędzić z nią choćby krótką chwilę. Gdy przechodziła obok kobiet, zauważała, że także one – choć niechętnie nastawione i czujące do niej wyraźną zawiść – w pewien sposób adorują ją, choć czuła, że gdyby tylko znalazły się z nią sam na sam, większą radość sprawiłoby im zadawanie jej cierpienia i bólu. Tylko za to, że była od nich bardziej atrakcyjna.Jej mąż zginął, gdy miała 34 lata. Był dla niej cudowny i czuły, jednak w łóżku zamieniał się w brutalnego i nieobliczalnego kochanka. Uwielbiała takie połączenie u mężczyzn. Szarmanckość i delikatność w ogólnym obejściu a w łóżku … dzikość i gwałtowność. Dzięki temu w pełni realizowała się jako kobieta. Poza nocami dostawała to, czego oczekiwała jeszcze jako mała dziewczynka – traktowanie jak księżniczkę, obsypywanie komplementami, podarunkami i miłymi, delikatnymi słowami. Jednak w łóżku sposób jej traktowania zmieniał się diametralnie. Wiedziała, że wchodząc po aromatycznej kąpieli, ubrana w bawełniany, śnieżnobiały szlafrok do wspólnego, pachnącego świeżością małżeńskiego łoża zostanie zbrukana i poniżona. Wariowała, gdy widziała swego męża niepokojąco mrużącego oczy, gdy wieczorem obserwował jej ruchy, szykując łóżko do wieczornych szaleństw. Jej kobiecość, która wyczuwała narastające w ich domu podniecenie, wilgotniała i miękła, jakby szykowała się na brutalne ataki. I nie myliła się – maż uwielbiał gnębić ją, poniżać i sprawiać ból, za każdym razem wymyślając inny rodzaj słodkiej tortury. Pamiętała wyraźnie, jak kiedyś – pomimo jej oporu - przywiązał ją za nogi i ręce do solidnych ram łóżka i dręczył ją przez kilka godzin doprowadzając na skraj spełnienia, po czym gwałtownie z niej wychodził i nakazywał dwudziestominutowy odpoczynek. Nikt nie słyszał jej krzyków, błagań o spełnienie, gdyż mieszkali w dużym domu, opatulonym na dodatek szpalerem drzew. Trwało to całą noc, oszalała z braku spełnienia kobieta próbowała nawet oszukiwać, pozorując brak podniecenia, aby nagle, bez wiedzy i kontroli męża osiągnąć upragniony i wyczekiwany szczyt. Mąż jednak zbyt dobrze znał jej ciało. Bezbłędnie wyczuwał, kiedy nachodziła ją ta ostateczna fala rozkoszy i przerywał pieszczoty, aby ochłonęła. W końcu, samym rankiem, uwolnił jej ręce i nogi i kilkunastoma mocnymi pchnięciami zapewnił jej orgazm, który prawie pozbawił ją przytomności. Uczucie spełnienia i skurcze cipki po całonocnym dręczeniu były tak silne, że przez cały następny dzień jej skarb był obolały a ona sama – mocno rozkojarzona - nie była w stanie wykonać nawet najprostszych czynności domowych.Teraz jednak nie miała niczego. Mąż zostawił jej w spadku duży dom na przedmieściach, wysokiej klasy samochód i majątek, dzięki któremu mogła przynajmniej przez kilkanaście lat żyć na dotychczasowym poziomie a ograniczając swoje wydatki - nawet do końca swoich dni. Dom, który wcześniej tętnił życiem: muzyką, wesołym miauczeniem kotów, które brały się nie wiadomo skąd, trzaskiem ogników w kominku i gwarem przyjaciół, którzy tłumnie i chętnie odwiedzali ich w weekendy, teraz dudnił jedynie głuchą pustką. Wieczorami, gdy siadała przed telewizorem, zastanawiała się nad swoim życiem. Śmierć ukochanego męża przerwała wszystkie jej plany – dzieci z ukochanym mężczyzną, potem spokojna starość okraszoną podróżami po świecie. Co i raz znajdowała w domu jego rzeczy. Nie wiedziała za bardzo, co z nimi robić. Wyrzucenie oznaczało profanację pamięci o mężu, a pozostawienie ich w domu przywoływałoby ciągłe, dręczące wspomnienia o nim. Wcześniej życie jawiło się jej jako kolorowy świat, pełen śmiechu, radości i światła; teraz nachodziły ją tylko bezbarwne obrazy starzejącej się kobiety, niezdolnej do jakichkolwiek działań. Poczucie osamotnienia i utrapienia pogłębiało się z każdym dniem – nie potrafiła otrząsnąć z pustki, jaką wypełnione było jej życie. Zaniedbała dom, koty z daleka go omijały. Nawet ptaki, które do tej pory tłumnie odwiedzały ich karmniki, budząc ich rankiem swoim doniosłym świergotem, teraz jakoś niechętnie siadały przy ich oknach. Gotowanie, które kiedyś było radością i odkrywaniem nowych smaków, teraz zaś było dużą uciążliwością. Nie sprzątała całego domu, ograniczając się jedynie do parteru, który i tak, mocno zaniedbany, odpychał ją swoim wyglądem za każdym razem, gdy wracała z pracy. Jej życie – szare i puste przypominało wegetację, która potęgowana była przez starzejące się ciało, widoczne już wyraźnie zmarszczki i coraz bardziej dokuczliwe niedyspozycje związane z wiekiem.Jej praca – archiwistki w urzędzie państwowym – także ją przygnębiała. Codziennie, na osiem godzin schodziła do podziemi, aby monotonnie segregować dokumenty. Gdyby żył mąż, być może zmiana na coś ciekawszego byłaby możliwa, jednak teraz nie miała ani sił, ani ochoty na podejmowanie jakichkolwiek inicjatyw. Takie poczucie bezradności połączone z biernością przygnębiało ją jeszcze bardziej. Rzadki kontakt ze współpracownikami, brak światła dziennego w pracy i codzienny widok szarych kopert, opracowań, stosy zakurzonych książek i segregatorów powodował, że monotonia jej życia z wolna przemieniała się w pełzającą gdzieś w jej umyśle depresję.Szarość, jaka ogarniała ją z każdym kolejnym tygodniem, nie ominęła także sfery intymnej. Łucja nie lubiła sexu, denerwowały ją filmy, na których bohaterowie zakochiwali się, obdarzali uśmiechami, całowali i – w końcu – kochali namiętnie, szczęśliwi i radośni. Nienawidziła mężczyzn w takim samym stopniu, w jakim nienawidziła zakochanych kobiet. Gardziła wszelkimi flirtami w pracy, uśmiechami, zaproszeniami na kawę, obiadki. Coraz bardziej oddalała się od ludzi.Dopiero wieczorem, gdy zasypiała, jej ręka powoli wędrowała do złączenia ud, aby delikatnymi trąceniami łechtaczki, doprowadzić ją do szczytowania. Nie używała akcesoriów, które za życia jej męża sprawiały jej nieziemską rozkosz. Wszystkie wibratory, rzemyki, kulki i galanteria leżały w szufladach, zakurzone i zapomniane. W chwilach, gdy sprawiała sobie przyjemność, nie myślała o mężu – wyobrażenie go jako żywego człowieka, mężczyzny, w powiązaniu z obrazami, jakie musiała wytrzymać podczas oględzin zwłok w kostnicy, napawał ją odrazą i dreszczem przerażenia.. Onanizowała się zatem nie myśląc o nikim konkretnym, jej pieszczoty były tak samo szare i smutne, jak całe jej życie po stracie ukochanego. Poranne zabiegi kosmetyczne również wykonywała automatycznie, bez dbałości o szczegóły – były to raczej mechaniczne, bezrefleksyjne czynności niż rzeczywista dbałość o w dalszym ciągu promieniującą i zniewalającą urodę._ _ _Stan jej zdrowia pogorszył się. Kurz i brud panujący w archiwum, przeciągi i nieświeże powietrze, spowodowały, że złapała jakąś infekcję. Zwolnienie lekarskie uzyskała na tydzień – z jednej strony perspektywa oddechu od pracy sprawiała, że już czuła się zrelaksowana, z drugiej zaś wizja samotnego spędzenia tak długiego okresu w pustym domu mocno ją przygnębiała. Po zrobieniu zakupów zaszyła się w swoim domu, rozmyślając co też będzie robić. Pierwszego dnia nie robiła nic, absolutnie nic, leżała cały dzień w łóżku i czytała jakieś czasopisma. Drugiego i trzeciego dnia – to samo; ciągłe wpatrywanie się w ekran telewizora, przeglądanie jakichś pism, lekki posiłek. Wieczorem – z oporami – weszła na górę, wyjęła z szafki w sypialni akcesoria erotyczne, rozrzuciła je po sofie, przywołując dawne wspomnienia. Nagle przeszedł ją dreszcz – to grypa dawała o sobie znać, nieogrzewane pomieszczenia spowodowały u niej nawrót infekcji. Zeszła na dół i wskoczyła do łóżka.Czwartego dnia nad ranem poczuła się nieco lepiej, postanowiła posiedzieć więc trochę w ogródku. Rozłożyła leżak, okryła się kocem i wpatrywała się w drzewa, które powoli zaczynały już zrzucać liście na zimę. Nagle, obok leżaka z pobliskiego drzewa przelatując tuż obok jej głowy spadła gruba gałąź. Łucja aż skoczyła z przerażenia. Wstała i z wielkim trudem próbowała odrzucić konar, jednak była jeszcze zbyt słaba. Po dłuższym siłowaniu się z gałęzią, w końcu dała za wygraną. Kątem oka zauważyła, że ktoś ją obserwuje.- Hej, hej! Pani Łucjo! – jakiś mężczyzna machał do niej zza furtki. Kobieta usilnie starała sobie przypomnieć; skądś znała tego człowieka. Odrzucając konar, podeszła do gościa.- Dzień dobry, jestem pracownikiem Działu Kadr. Przyjechałem sprawdzić, czy realizuje Pani zwolnienie lekarskie zgodnie z zaleceniami lekarza.- Dzień dobry… - odpowiedziała niepewnie Łucja – właśnie wyszłam na moment do ogródka i … - próbowała wyjaśnić.- Nie musi Pani się tłumaczyć – przerwał jej mężczyzna – mamy swoje procedury. Czy mogę wejść do środka i wypełnić papiery?Łucja bez słowa otworzyła bramę. Idąc za nim zastanawiała się, czemu ta wizyta przytrafiła się właśnie jej. Przecież wizyty pracowników BHP jej Urzędu u osób na zwolnieniach trafiały się bardzo rzadko, skąd więc ten zaszczyt właśnie jej przypadł w udziale? - Proszę za mną – rzuciła do mężczyzny. Gdy po schodach szła na górę, czuła że idzie tuż za nią. Obecność obcego mężczyzny w jej domu łaskotała ją dziwnie – czuła jego zapach, słyszała tuż za sobą lekkie sapanie gościa i szelest papierów w jego rękach. Czuła też wyraźnie, że wpatruje się w jej pośladki, kołyszące się przy każdym jej ruchu. Ze zdziwieniem spostrzegła, że jej kobiecość zareagowała na tę sytuację. Ciepło delikatnie rozchodzące się w jej środku wyraźnie zdradzało podniecenie obecnością mężczyzny. Odetchnęła głęboko. Otworzyła drzwi do salonu i wpuściła go do środka. W tym momencie ….Ale było już za późno. Łucja zdała sobie sprawę, że góra domu była dawno nieużywana. Jak błyskawica przeleciało jej przez myśl, że po raz pierwszy od kliku tygodni weszła tam dopiero wczoraj… Rozkojarzona niespodziewaną wizytą poprowadziła gościa na górę, mimo, że była ona nie uporządkowana i nie nadająca się do podejmowania gości. Było jednak coś gorszego.Porozrzucane kajdanki, pejcze, skóry, wibratory, kulki analne leżały w najbardziej widocznej części pokoju, porozkładane na sofie. Łucja próbowała szybkim ruchem zasłonić je, ale mężczyzna tylko rzucił okiem i powiedział:- Pani Łucjo, bardzo mi przykro, ale muszę to, co zastałem u Pani opisać w protokole. Najpierw – pomimo choroby – dźwiga Pani ciężki konar, pomimo lekkiego porannego chłodu. Przebywa Pani na dworze, wylegiwuje się na leżaku a teraz jeszcze to… - wskazał ręką na sofę. Mężczyzna odgarnął jakieś papiery leżące na stole, rozłożył swoją teczkę i wyjął dokumentację. Z kieszeni wyjął aparat fotograficzny.- Pani Łucjo, jestem zmuszony do sporządzenia pełnej dokumentacji, włącznie ze zrobieniem zdjęć miejsca i spisania okoliczności zdarzenia.Bez słowa uruchomił aparat i zaczął cykać zdjęcia. Łucja obserwowała jego ruchy. Widać było, że mężczyzna tak ustawia obiektyw, aby na zdjęciach – oprócz akcesoriów na sofie – znajdowała się również ona. Kobieta siedziała jak zahipnotyzowana. Obcy mężczyzna w pokoju, w którym jeszcze kilka tygodni temu zabawiała się z mężem. Jej cipka znów drgnęła niespokojnie.- Proszę usiąść na sofie – rozkazał. – muszę wyraźnie ująć Pani twarz, aby bez cienia wątpliwości było widać, że to Pani dom.Łucja bez słowa podeszła do sofy. Bezwolnie zamknęła oczy, gdy pracownik kadr robił jej zdjęcia. Mężczyzna zbliżał się do niej powoli, cały czas cykając aparatem. W końcu doszedł do jej twarzy, tak blisko, aż kobieta poczuła jego oddech przy swoim policzku i zapach jakiegoś taniego płynu po goleniu. Stan, w jakim się znajdowała, nie pozwalał jej zaprotestować. Tygodnie marazmu, połączone z brakiem jakichkolwiek działań, teraz paraliżowały ją.Przez dłuższą chwilę mężczyzna chłonął jej zapach, przybliżył się jeszcze bardziej do jej twarzy. Kobieta trwała w jakimś letargu, niezdolna do jakiegokolwiek ruchu. Usłyszała, jak mężczyzna odkłada aparat na podłogę i poczuła, że położył jej rękę na ramieniu. Drugą zaczął rozpinać jej bluzkę. Cisza, jaka zapanowała w pomieszczeniu przywiodła kobiecie na myśl wieczory, jakie fundował jej mąż. Także teraz tłumiące dźwięki szczelne okna nie przepuszczały żadnego dźwięku; w pokoju słychać było tylko ich oddechy i szmer rozpinanej bluzki. Jej kobiecość nie była zdolna znieść takiego podniecenia. W jednym krótkim momencie uwolniła tyle soków, że jej majtki zaczęły kleić się do skóry, którą obleczona była sofa a pomiędzy nogami wyraźnie czuła ciągle wzbierającą wilgoć. Nie była w stanie powstrzymać podniecenia. Mężczyzna doszedł z ręką do jej piersi, które teraz ugniatał w garści. Nakazał jej ułożyć się na łóżku i rozłożyć szeroko nogi i ręce. Pomieszczenie, do którego się przenieśli było jeszcze bardziej zakurzone. Mężczyzna – teraz nagi, ze sterczącym, twardym członkiem – gdy wszedł za nią do środka, wzbudził lekki obłok kurzu, gdy lekko wulgarnym gestem poklepał miejsce, obok którego się położyła. Łucja czuła, że musi oddać się mężczyźnie. Stan w jakim się znajdowała powodował, że tylko twardy i mocny stosunek z mężczyzną zdołałby wyrwać ją z drętwoty, w jaką zapadła po śmierci męża. Jej cipka – gdy tak leżała przed obcym mężczyzną – spięła się maksymalnie, poczuła też lekkie drgania pochwy, gdy ujrzała członka mężczyzny. Był inny niż męskość jej męża – o wiele grubszy, bardziej czerwony i żylasty. Widać było, że mężczyzna nie dba o higienę; jego włosy łonowe były poskręcane, pomiędzy jądrami dało się zauważyć drobne kłaczki tkaniny; gdy to spostrzegł, śliną szybko umył swoje przyrodzenie i wytarł rękę o jej bluzkę.Łucja aż wzdrygnęła się z obrzydzenia. Seks z mężem był brutalny, ale zawsze czysty i higieniczny. Teraz zaś oddawała się mężczyźnie, którego nie znała; na dodatek nie grzeszącego czystością.Zapragnęła uciec z tego pokoju, pozbyć się brudnego natręta. Z jednej strony stan podniecenia, jaki osiągnęła zatrzymywał ją w tej dziwnej sytuacji, a z drugiej obcość mężczyzny powodowała, że czuła lęk przed gwałtowną penetracją. Wykonała skręt tułowia, jakby miała wstać, ale mężczyzna, który już sposobił się do wsunięcia członka do jej cipki, szarpnął ją, rozszerzając jej nogi.- Dokąd, moja droga?Masując jej piersi, zsunął jej majtki, mokre już od wilgoci, jaką wydzieliła. Sterczący penis kierował się do jej szparki. Łucja ponowiła próbę ucieczki, ale mężczyzna był silniejszy. Jedną ręką trzymał ją za włosy a drugą pocierał swoim członkiem jej szparkę. Kobieta wygięła się w łuk, jakby chciał uniknąć poniżenia, ale on wtargnął do jej środka, wypełniając całkowicie już za pierwszym razem. Poczuła, jak obcy członek staranował jej delikatne fałdki i doszedł do najskrytszych zakamarków. Gdy odczuła, jak główka oparła się o tylną ściankę macicy, aż westchnęła.Mężczyzna wykonała kilka powolnych ruchów w jej wnętrzu, wyraźnie szykując się do długiego rżnięcia. Łucja miała nadzieję, że seks będzie trwał krótko i stanowić będzie chwilowe szaleństwo, nastawione jedynie na oczyszczenie organizmu z długotrwałego stresu, ale teraz poczuła, że będzie się musiała całkowicie i na długo oddać obcemu mężczyźnie.Tymczasem kochanek rozpoczął swoją jazdę. Długotrwały post zaczął zbierać swoje żniwo – każdy ruch w jej wnętrzu powodował drobną eksplozję, jakiś wybuch w jej mózgu. Z przerażeniem odkryła, że odczuwa fizyczną obecność członka w swojej cipce znacznie mocniej, niż miało to miejsce podczas sexu z mężem. Obijające się o jej biodra lędźwie mężczyzny, choć powodowały ból, sprawiały jej rozkosz. Gdzieś w głębi jej świadomości pojawił się zalążek orgazmu – czuła, jak w jej biodrach zasadza się ciepło, które z każdym ruchem penisa stopniowo rozlewa się coraz dalej. Jęczała coraz mocniej, próbując powstrzymać nadchodzący orgazm.Mężczyzna próbował ją pocałować, nie przerywając ostrych sztosów w jej wnętrzu. Instynktownie odchyliła głowę, próbując uniknąć bliskości, ale on napierając na jej usta rozchylił je językiem i wsunął go do środka. Jak przez mgłę przemknęła jej przez myśl porada z jakiegoś czasopisma, aby wyobrazić sobie, że członek i język mężczyzny stanowią jedność, które poruszają się w jej wnętrzu. Absurdalność tej porady była nie do przyjęcia, ale wyobrażenie zrobiło swoje. Jak w kinie, wyobraziła swoje ciało penetrowane jednocześnie w obie dziurki. Mętnym wzrokiem ujrzała twarz kochanka – obcego mężczyzny, który korzystał z jej wdzięków i wspaniałego ciała. Orgazm przyszedł nagle – tuż przed dotarło do niej całkowicie, że pieprzy ją obcy członek a mężczyzna, którego wcale nie zna czerpie przyjemność z jej ciała. Gdy odwróciła głowę, aby rozkoszować się spełnieniem, jej wzrok padł na zdjęcie męża, stojące na szafeczce obok łóżka. Próbowała powstrzymać nadchodzące wyładowanie, ale było już za późno – granica spełnienia została przekroczona.Kilka fal ciepła przebiegło przez jej ciało, powodując wyraźne skurcze cipki. Potem na ułamek sekundy Łucja uspokoiła się, ale to, co chwilę wcześniej zapowiadało się jako zwykły orgazm, teraz przeszedł w ekstazę, której nie mogła wytrzymać. Jęki zamieniły się w jeden, przeciągły krzyk a wyładowania w jej mózgu spowodowały chwilową utratę przytomności; Łucja pogrążyła się w spełnieniu, którego nie odczuwała od dłuższego czasu. Dochodząc do siebie, czuła, jak ciągle poruszający się w jej wnętrzu członek każdym ruchem powodował kolejne uderzenia orgazmu a brak synchronizacji pomiędzy jego ruchami a skurczami pochwy dawał dodatkową stymulację. Mężczyzna, pieprząc ją coraz silniej, też doszedł. Na kilkanaście sekund przed wytryskiem, przełożył ją na brzuch i podniósł jej tyłek w górę. Widać było, że nie dba już o jej przyjemność, koncentrując się wyłącznie na sobie. Gwałtownym ruchem zasadził swojego już drgającego w wytrysku członka w jej cipkę. Po kilku ruchach z głośnym jękiem wtłoczył swoje nasienie do jej zakamarków, które po chwili zaczęło wyciekać z jej cipki.c.d.n.
Tagi: sex
02.02.2010 o godz. 14:31
Odwróciłam się na piętach. Nie spodziewałam się, że ktoś może stać tak blisko mnie. Momentalnie serce przyśpieszyło. Poczułam na twarzy jego ciepły oddech. Lecz zanim dotarło do mnie, że na drodze stoi duża przeszkoda, już wykonałam szybki krok w przód wchodząc jednocześnie w twardy tors, ukryty pod białym t-shirtem. Męskie perfumy zawsze tak na mnie działają. Pobudzają spragnione zmysły. Rzuciłam szybkie „przepraszam” starając się nie czerwienić i nie patrzyć facetowi w twarz. Odeszłam prędko, ściskając w ręku drinka. Z bezpiecznej odległości zobaczyłam ,że przy ladzie stoi grupka Szkotów w kiltach. Byli ubrani tak samo, nie licząc różnych wzorów na spódnicach. Białe koszulki i do kompletu zamszowe trepy z wystającymi jasnymi skarpetami, które marszczyły się tuż na butem. Wyglądali świetnie, jak jakiś „gang” lub elita. Pomyślałam, że owy rozpalający facet, to któryś z nich. Hm…- Ładne nóżki - szepnęłam do siebie ,mierząc ich wzrokiem i popijając słodkawego drinka przez rurkę..Rozsiadłam się przy barze po drugiej stronie sali. Byłam już sama. Znajoma wyszła, ględząc o dużej ilości pracy.Wciągając przez słomkę kolejnego drinka, nawet nie zauważyłam, że moje zachowanie jest trochę nieodpowiednie. Wpatrywałam się w umięśnione nogi mężczyzn, zastanawiając się nad facetami, którzy noszą kilty. Czy czują się przez to bardziej czy może mniej męscy ?? pewni siebie czy nieśmiali?W moich oczach nie tracili ani odrobiny męskości, wręcz przeciwnie.Oni ,tymczasem wlewali w siebie jedno piwo za drugim i grali w bilard, śmiejąc się przy tym głośniej od muzyki. Gapiłam się nie odrywając wzroku, więc oczywiste i łatwe do przewidzenia było to ,że któryś w końcu to zauważy.Byłam tak zmyślona, że nawet nie zwróciłam uwagi na fakt, iż już większości z nich się na mnie patrzy. Kiedy tylko to do mnie dotarło odwróciłam powoli głowę udając ,że wszystko jest w należytym porządku. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego tak mnie to zestresowało… serce tłukło się wewnątrz mojego ciała jak szalone..Czułam na sobie ich spojrzenia. Okropność. Szybko postanowiłam zmienić miejsce. Powoli zaczęłam obracać się na krześle barowym, chcąc z niego zejść i udać się do toalety. Znów to samo!!!Zobaczyłam tuż przez sobą cztery postacie. Poczułam przyjemny zapach i spojrzałam na ich twarze…- Spokój… uspokój się- zaczęłam szybko powtarzać w myślach.Udałam miło zaskoczoną i już lekko otwierałam usta, by coś powiedzieć.- Witamy piękną panią. Może zechcesz się dosiąść do naszego stolika?? Zauważyliśmy, że nie masz towarzystwa?- powiedział wysoki blondyn, stojący jakby na czele „komitetu powitalnego”. Cała czwórka obdarowała mnie zawadiackimi uśmieszkami.- Miło mi. -odpowiedziałam na wdechu i po chwili dodałam niepewny i lekko drżącym głosem.- Niestety, ale właśnie miałam zamiar wychodzić…..-zerknęłam na srebrny zegarek, aby wzmocnić efekt słów .- Oj, nie daj się prosić- wpadł mi w zdanie inny przystojny Szkot . W tym samym momencie delikatnie położył swoją dłoń na moim ramieniu.Już wiedziałam gdzie zaprowadzą mnie nogi.Lekko podenerwowana szłam z czwórką przystojniaków do reszty ich ekipy.- Przecież chciałam. Wcześniej marzyłam ,aby nawiązać z nimi kontakt.-gadałam sama do siebie w myślach.Kiedy tylko do nich doszliśmy, wszyscy wstali i zaczęli się przedstawiać. - Miło poznać- powtarzałam co któryś raz z szerokim uśmiechem na ustach.Rozmowa płynęła bardzo naturalnie. Dowiedziałam się, że pochodzą ze Szkocji, ale mają Polskie korzenie i co roku wpadają tu na lato. Prawie cała siódemka była ze sobą spokrewniona. Kuzyn kuzyna ….itd.Parę piosenek przetańczyłam z niektórymi chłopakami. Zwiewna sukienka nie chciała ze mną współpracować. Co chwilę unosiła się w obrotach , odsłaniając chwiejące się od alkoholu nogi. Ręce moich partnerów subtelnie przesuwały się po moich plecach i talii.Kiedy usiedliśmy z powrotem przy stoliku, stwierdziłam, że moje ciało jest już zbyt upite. Ledwo reagowało na otaczające bodźce.- Miło było chłopaki, ale chyba muszę już wracać. Będę mieć jutro potwornego kaca.- zwróciłam się do nich. Przegarniając jednocześnie ciemne, długie włosy ręką.- Ok. Niedaleko jest hotel naszego krewnego, załatwimy ci nocleg. Nie sądzę żebyś w takim stanie trafiła do domu.- Masz racje … Dzięki za opiekę.Zamówiliśmy taksówkę i po piętnastu minutach byliśmy wszyscy na miejscu. W trakcie jazdy dowiedziałam się, że jest to także ich hotel.Z pokojem nie było problemu, nie to co ze mną. Miałam już takie problemy z koncentracją i koordynacją ruchów, że ledwo co dochodziło do mnie z otaczającej nas rzeczywistości. Poczułam, że moje nogi się unoszą, a ciało ląduje w silnych ramionach. Głowę zawiesiłam na umięśnionym ramieniu mojego pomocnika.Uchyliłam oczy. Otaczała mnie ciemność. Poczułam pod sobą miękkie łóżko, musiał mnie ktoś to przynieść. Powoli podniosłam się i stanęłam na chwiejnych nogach. Postanowiłam się odświeżyć. Po szybkim prysznicu, w nieco lepszym stanie, wróciłam do ciemnej sypialni. Stałam przy łóżku w samej bieliźnie i ręczniku na głowie. Nagle poczułam się dziwnie… Lekko przerażona uczuciem obserwowanej, wzięłam głęboki wdech. Poczułam jakiś męski zapach. Skamieniałam ze strachu. Oddech utknął, gdzieś w okolicach płuc. Serce zaczęło gwałtownie bić. Na pewno nie tylko ja je słyszałam.- Nie bój się. To tylko ja, Jacob. Przyszedłem sprawdzić czy wszystko z tobą w porządku. Nie wyglądałaś Zadorze kiedy cię niosłem.- usłyszałam znajomy zagraniczny akcent. Lekko się uspokoiłam. Zaczęłam miarowo oddychać, cały czas stojąc tyłem do rozmówcy.Poczułam oddech na wilgotnej szyi. Dreszcz przeszedł moje ciało, zostawiając za sobą gęsią skórkę. Lekko drgnęłam, gdy na moim ramieniu pojawiła się wielka dłoń. Mężczyzna zaczął gładzić moją rękę, potem bark i szyję. Musnął mnie ustami w obojczyk i mocno przylgnął do mojego ciała swoim. Serce m podskoczyło mi prawie do gardła. Zaczęłam drżeć podniecenia i strachu, obsypywana pocałunkami. Drażnił moje ciało kilkudniowym zarostem. Jego silne dłonie złapały mnie za biodra, po czym mocno przycisnął moją pupę do lekko nabrzmiałego przyrodzenia.Moje serce znów wrzuciło wyższy bieg.Poczułam gwałtowne szarpnięcie, zakręciło mi się w głowie. Kiedy uchyliłam oczy w ciemnościach zobaczyłam zarys męskiej twarzy, oszalałej z podniecenia. Jacob wpił się w moje usta. Odwzajemniłam ostry pocałunek, wpychając mu język między wargi. Złapał mnie mocno za pośladki unosząc na wysokość swoich bioder. Szybko oplotłam jego ciało nogami, a on oparł mnie o boczną ozdobną kolumnę w łóżku.Nie miałam w życiu wielu stosunków, jestem jeszcze dość młoda. Zaczęłam się obawiać sexu z ledwo poznanym obcokrajowcem. Zrobi dzieciaka, po czym rozpłynie się w powietrzu. Nie, dziękuję. Czas przystopować- Poczekaj…- wyszeptałam zasapana.-Ja…nie wiem. Nie chcę… Proszę, przestań.Przerwał. Lekko się odsunął i spojrzał na mnie zdziwionym, pytającym wzrokiem. Uśmiechnął się ironicznie i zbliżył się z powrotem, opierając czoło o moje. Cały czas błądził rękoma po moich nabrzmiałych piersiach i wąskiej talii. - Nie.-odparł krótko.Rzucił mnie na łóżko, zanim zdążyłam zgłosić jakikolwiek sprzeciw. Stanowczo podszedł i szybkim ruchem pozbył się mojego koronkowego stanika. Ręcznik już dawno gdzieś spadł mi z głowy. Mokre włosy wiły się ja węże po mojej twarzy, plecach i dekolcie. Spływające krople wody powodowały zimne dreszcze.- Nie będziesz tak pogrywać. Przez cały wieczór rozpalasz mnie do czerwoności, a teraz „nie chcę”? Nie…Nie ma mowy.- Jacob, uspokój się! Zostaw mnie, bo pójdę na policje!- chciałam go od siebie odgonić, otrzeźwić mu umysł.Brak reakcji. Zaczął całować moje nagie piersi i ssać twarde sutki.-Przestań!- odepchnęłam go i zdecydowanym ruchem ręki, uderzyłam w policzek. Chwyciłam stanik i już wstawałam z łóżka, kiedy poczułam jego dłoń, zaciskającą się na moim ramieniu jak imadło. Szarpnął mnie z powrotem na łóżko i wymierzył cios w twarz. Krzyknęłam z bólu. Zaczęłam cicho szlochać. Chciałam się zasłonić. Rękoma objęłam biust, a kolana podciągnęłam pod brodę, kładąc się na boku.Już wiedziałam, że negocjacje się skończyły.Złapał mnie od tyłu za pośladki, mocno je ściskając. Chwycił za sznureczek na biodrze i gwałtownym ruchem pozbył się mojej bielizny. Pisnęłam cichutko. Nawet nie zwrócił na to uwagi. Poczułam ciepły język na uchu i szorstką dłoń, bawiącą się moją łechtaczką. Skuliłam się mocniej. Przestał.- Bądź grzeczną cizią i uklęknij przed swoim Panem.Popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem. Siedział na brzegu łóżka i wskazał dłonią podłogę przed nim. Odwróciłam wzrok i postanowiłam się nie ruszać.- Cholerny dupek. Nienawidzę go. Jebany skurwiel- wyzwiska w jego kierunku kotłowały mi się w głowie.Chwycił mnie za kostkę i szarpnął, że połową ciała już zwisałam z łóżka. Odchylił mi głowę, chwytając za mokre włosy.- Lepiej bądź grzeczna.-wysyczał, po czym uderzył wolną ręką w moje gołe, wypięte pośladki. Pociągnął mocniej za włosy, rzucając mnie na podłogę.- Bierz się do roboty. Chyba nie chcesz zarobić dodatkowych siniaków. Co? Kicia?Podniosłam się na drżących ramionach. Łzy bólu i upokorzenia spływały po moich policzkach. Zatrzymałam się miedzy jego nogami. Usiadłam na piętach, a ręce oparłam o jego kolana. Sięgnął dłońmi do mojej twarzy. Ze strachu zacisnęłam mocno powieki i zmarszczyłam nos.- Kicia, nie bój się. Wszystko będzie dobrze, jeśli tylko dasz mi to czego chcę.-uśmiechnął się tak uroczo, że gdyby nie to co mi zrobił, i co zamierza zrobić, uznałabym go za świetnego faceta. Objął moją głowę dłońmi i kciukami starł łzy z twarzy.- No, to wiesz co masz robić. –powiedział. Odchylił się do tyłu i oparł na łokciach, cały czas patrząc na mnie z triumfalnym uśmiechem.Zarzuciłam mokre włosy na plecy. Przesuwałam dłonie bardzo powoli pod kilt. Odsłaniałam pomału jego umięśnione uda. Moje ręce drżały, kiedy przekładałam fałdy materiału na jego podbrzusze, odsłaniając stojącego, od dawna, penisa.Nie patrzyłam mu w oczy. Jedną ręką złapałam za grubego fallusa i zsunęłam dodatkową skórkę z górnej części. Zaczęłam ruszać dłonią, symulując pochwę. Jacob zacmokał cicho z dezaprobatą. Wiedziałam o co mu chodzi, ale starałam się odwlekać tę chwile jak najdłużej się da. Powoli zbliżyłam twarz do jego dużego przyrodzenia. Wystawiłam czubek języczka i delikatnie musnęłam główkę. Odczekałam chwile i wsadziłam cały czubek do ust. Zaczęłam ssać i powoli przesuwać ustami w dół. Czułam, że musiał brać niedawno prysznic. Byłam mu za to wdzięczna chociaż i tak go nienawidziłam. Wyjęłam z ust żylastego penisa łapiąc go dłonią , a ustami ssałam jego jądra.- Rozbierz mnie.- usłyszałam.Westchnęłam i zabrałam się najpierw za buty. Potem kilt, przez nogi, a na koniec koszulka. Żeby ją zdjąć musiałam usiąść na nim okrakiem. Kiedy był już nagi, poczułam ukucie podniecenia. Zdałam sobie sprawę, że jestem już dość wilgotna. Spotęgowało to uczucie upokorzenia i smutku. Łzy znów popłynęły po opuchniętych policzkach.Zarzucił sobie moje ręce na ramiona. Zmniejszył dystans między naszymi twarzami i szepnął:- Twoje ciało mnie pragnie. Czuję to.Złapał zębami moją dolną wargę i lekko pociągnął, po czym namiętnie pocałował. Chwycił dłońmi za moje pośladki. Rozszerzył je i nie zastanawiając się długo, nabił mnie na swojego penisa do samego końca. Jego skowyt rozkoszy mieszał się z moimi okrzykami sprzeciwu i bólu. Zaczęłam okładać go piąstkami po ramionach i barkach, aby mnie wypuścił. Kolejny cios w zapłakaną twarz prawie nie zrzucił mnie na podłogę. Opadłam bezwładnie w jego ramiona. Nie miałam już siły na kontrolowanie swoich łez. Pozwoliłam im spływać po policzkach, kapać z nosa i brody na ciało Jacoba.Zaczął mnie brutalnie obmacywać. Szarpał moje pośladki i piersi. Szczypał wystające sutki i podgryzał skórę na szyi. Co jakiś czas robiąc malinkę.Powoli robił się coraz delikatniejszy, ale cały czas czułam jego pulsującego z podniecenia fiuta w mojej ciasnej szparce. Położył się na plecach, a ja opadłam razem z nim. Przesunął nas, abyśmy całymi ciałami znajdowali się na łóżku. Przetoczył się. Cały czas nie wychodząc ze mnie. Teraz on był na górze.Moje ciało, zgodnie z siłą grawitacji, już nie utrzymywało się na nim, lecz opadło na wielkie łóżko.Moje myśli odbiegły daleko od hotelowego pokoju. Wieczór i tańce w barze wydawały się takie odległe.Klasyczne ruchy w pozycji misjonarskiej sprowadziły mnie powrotem do ciemnego pomieszczenia.Dlaczego moje ciało reagowało na te ruchy tak pozytywnie?Otworzyłam oczy. Jego twarz znajdowała się tuż nad moją. Patrzył z triumfem w oczach. Zdradziecki jęk rozkoszy wyrwał się z mojego gardła. Postanowiłam ostatki sił zebrać w sobie. Przylgnęłam do jego ust i objęłam ciało rękoma. Był zaskoczony, ja też. Wykorzystałam moment przewagi i spróbowałam znaleźć się na nim. Ułożyłam się tak, aby nic nie krępowało moich ruchów.Nauczyłam się tego dawno temu. Kiedy najmniej się tego spodziewał, gwałtownie wbiłam mu dwa kciuki po obu stronach szyi. Na zajęciach z samoobrony mówili, że za żuchwą, tuż pod uchem jest bardzo delikatne miejsce. Wcelowałam idealnie. Nie czekałam na reakcje, ale i tak usłyszałam krzyk i przekleństwa. Zerwałam się z niego i szybko zeskoczyłam na podłogę. Chwyciłam w locie sukienkę. Nie dbałam o to, że za drzwiami może ktoś stać i mnie zobaczyć. Nawet na to liczyłam. Cały czas czułam wypite drinki, szumiały mi w głowie. Moje nogi uginały się pode mną w kolanach. Kompletne wyczerpanie.Dopadłam do klamki. Szybko nacisnęłam i szarpnęłam... Zamknięte!!!No tak, głupia idiotka. To oczywiste, że je zamknął.Sekundy mijały. Dostrzegłam klucz. Już byłam z nim z powrotem przy drzwiach. Otworzyłam... Nareszcie...Za późno...Dopadł mnie w progu. Rzucił się na mnie, zwalając na podłogę. Huk był niesamowity. Ból w kolanach również.Zaczął syczeć do moich uszu groźby i wyzwiska. Chwycił za włosy i odgiął moją głowę mocno do tyłu. Musiałam otworzyć szeroko usta i wbić wzrok ścianę przede mną. Włożył mi palca do ust. Dotykał moich warg i bawił się językiem.Od jego zabaw mój oddech jeszcze bardziej przyspieszył. Strach osiągnął apogeum. Mówił co mi zrobi i jak dokładnie zerżnie. Podkreślał swoje groźby brutalnymi ruchami palca i szarpnięciami za głowę.- Podła suka...będziesz się wić u moich stóp... Lepiej naucz się łączyć ból z rozkoszą...-warknął. Powoli zaczął przechodzić z pozycji leżącej do klęku podpartego i klęczek. Cały czas byłam pod nim. Jego penis gładził moje ciało. Był mokry od moich soczków, które mimo moich sprzeciwów płynęły. Czułam też jak moja wilgoć rozpływa się miedzy moimi udami... jak je ze sobą skleja i rozciąga na boki.Zhańbiona przez brutala i zdradzona przez własne ciało. Dopiero teraz zauważyliśmy w ciemnościach korytarza, że wcale nie jesteśmy tutaj sami. Czułam zbliżające się kroki... Wyraźny ruch.Moja ostatnia nadzieja..
Tagi: Wbrew woli
02.02.2010 o godz. 14:28
Tak jak już wspomniałam wcześniej długo nie mogłam zasnąć po wieczornej wizycie Jarka. Moja cipka cały czas była obolała po tym rżnięciu. Mikołajowi nie powiedziałam jak to naprawdę było a swoją kiepską minę wytłumaczyłam tym że jeszcze nadal nie mogę się pogodzić z dawaniem dupy innemu mężczyźnie. Nie była to prawda ale nie mogłam mu powiedzieć jak ostro się Jarek ze mną zabawia. Po pewnym czasie moje myśli zeszły w kierunku stroju jaki mam założyć do pracy. Przecież Jarek chciał bym go zaskoczyła. W końcu jednak zmęczenie wzięło górę i zasnęłam. Obudził mnie dźwięk komórki to Jarek dzwonił że będzie wcześniej, nie mając wyjścia zaprosiłam go do góry. Na szczęście w naszej kawalerce mieliśmy kuchnie zupełnie osobno a nie jak wielu nowoczesnych kawalerkach tylko aneks. Byłam w szlafroku gdy otwierałam mu drzwi. Uśmiechnął się wszedł i namiętnie pocałował mnie w usta, wytłumaczyłam że Mikołaj jeszcze śpi i dlatego usiądziemy w kuchni. Bałam się że Jarek się nie zgodzi ale o dziwo nic nie powiedział tylko od razu zdjął ze mnie szlafrok i powiedział że w sumie to nie jadł śniadanie i z chęcią zje je u mnie. Usiadł a ja zabrałam się za szykowanie. Co chwilę czułam jak Jarek mnie dotyka a to po dupci a to złapał mnie za pierś lub też wsunął mi palec miedzy uda. W pewnym momencie wstał i powiedział że skoro sama nie mogę się zdecydować to on wybierze mi ubranie do pracy. Wrócił po chwil z niebieską spódniczką i czarnym cieniutkim sweterkiem i kazał mi to od razu założyć. Jarek wiedział co robi spódniczka była tak krótka i obcisła że gdy siadałam strasznie przesuwała się do góry i odsłaniała majtki jeśli się je ma bo przecież Jarek zabronił mi je nosić. Sweterek nie był lepszy. Bardzo obcisły i z dużym dekoltem doskonale eksponował mój biust.Do śniadania miałam położyć się na stole z rozłożonymi przed nim nogami i bawić się swoją cipką. Zrobiłam tak ja chciał i zaczęłam wsuwać sobie paluszki do środka, powoli kręcąc kółeczka wchodziłam coraz głąbiej. Chwyciłam swoje wargi i rozciągnęłam by mógł dokładnie zobaczyć moje wnętrze. Musiałam się nie źle spisać bo pozwolił mi zejść i zjeść normalnie śniadanie. Gdy skończyłam i wstałam odłożyć talerz Jarek podszedł od tylu i chwycił mnie za piersi.- No Pati poco mamy stawać gdzieś po drodze skoro możemy się tu zabawić –Powiedział i podsunął do góry moją spódniczkę. Bałam się że znów zacznie pieprzyć mnie tak ostro jak wczoraj. Na szczęście Jarek robił to delikatnie wsuwał go powoli i coraz głębiej. Moja cipka rozgrzana mymi paluszkami przyjmowała go bardzo chętnie. Jarek zdjął mój sweter i uwolnił moje cycuszki którymi natychmiast zaczął się bawić całując mnie przy tym namiętnie w kark. Zaczęłam odczuwać coraz większe podniecenie a świadomość że Mikołaj śpi za ścianą tylko potęgowała moje doznania. Jarek zmieniał tempo od bardzo wolnej głębokiej penetracji mojej dziurki do szybkich ruchów samą główką swego kutaska. Byłam coraz bardziej rozpalona zapomniałam o wszystkim do koła i gdy Jarek kazał mi zacząć jęczeć zrobiłam to bez zastanowienia. Krzyczałam coraz mocniej i coraz bardziej wypinałam swoją dupcię by czuć go za każdym razem całego w sobie. O dziwo nawet klapsy które mi wymierzał tylko mnie zachęcały do jeszcze większego oddania i gdy zaczął wsuwać mi palec w moje kakaowe oczko nie protestowałam tylko raczkami rozszerzyłam maksymalnie pośladki. Czułam się dziwnie pierwszy raz facet wkładał mi palec w tyłek. Jarek zsynchronizował ruchy swego palca z kutaskiem i tak pierwszy raz byłam pieprzona w dwie dziury jednocześnie. Trochę zabolało gdy wsunął mi drugi palec ale nie na długo gdyż po chwili poczułam jak Jarek zwalania i spuszcza się we mnie. Obfity strumień porannej spermy wypełnił moje wnętrze. W prawdzie ja nie przeżyłam orgazmu ale było to bardzo miłe nawet te dwa palce w mojej dupce.Dopiero teraz spostrzegłam mojego męża stojącego na progu kuchni i patrzącego na nas w ogromnym zdziwieniu. No tak moje głośne jęki musiały go obudzić, wprawdzie mikołaj mówił że mogę się z Jarkiem spotykać w domu ale nie wyobrażałam sobie robić to na jego oczach. Było mi strasznie głupio ale nie miałam czasu by o tym myśleć bo Jarek klepnął mnie mocno w tyłek i powiedział że musimy się zbierać. Ubrałam się szybciutko i wybiegłam za nim zostawiając Mikołaja bez słowa. Przed ruszeniem do pracy Jarek wytarł moją cipkę i uda chusteczką bo gdy usiadłam w samochodzie zobaczyliśmy że wycieka ze mnie jego sperma wymieszana z moimi soczkami.W pracy musiałam bardzo uważać by moi koledzy nie zobaczyli któreś z moich intymnych części ciała dlatego prawie cały dzień przesiedziałam przy biurku. Dziś jednak Jarek postanowił mnie trochę podręczyć i przysyłał mi mailem polecenia. Na oczątek miałam się kilka razy obrócić w jego stronę i rozszerzyć uda bo chciał zobaczyć moją cipkę.Siedzieliśmy obok siebie więc zrobiłam to ale i tak cały czas rozglądałam się nerwowo czy ktoś inny tego nie widzi. Około południa Jarek kazał mi włożyć sobie w cipkę gruby pisak „marker”. Spojrzałam się na niego ale on tylko się uśmiechnął i na swoim monitorze pokazał mi zdjęcie na którym robię laskę. Dodał że jeśli za pięć minut nie będę miała pisaka całego w sobie to on pośle to zdjęcie do chłopaków na magazynie. Musiał mi je zrobić w samochodzie na parkingu. Nie mając wyjścia wzięłam do ręki czarny pisak i skierowałam go w swoją myszkę. Byłam sucha więc chwilę trwało zanim zaczął wchodzić do środka cały czas sprawiając mi lekki bul. Jarek patrzył się na mnie i powtarzał cały czas - Głupiej Pati Głębiej.Wsunęłam go całego a wtedy Jarek uśmiechnął się i powiedział że mam go tam trzymać do póki mi nie powie. Wiec siedziałam całą godzinę mając pisak w sobie modląc się tylko by nasz dyrektor nie podszedł i nie kazał mi gdzieś z nim iść bo nie dość że musiała bym uważać na moją spódniczkę to jeszcze dodatkowo patrzeć czy czasem nie wysuwa się zemnie marker.Na szczęście nic takiego się nie stało a Jarek pozwoli mi go wyjąć z siebie. Gdy podawałam mu pisak dostrzegłam jak Jarek chwyta małą butelkę po wodzie.-Boże zaraz każe mi to włożyć w cipkę – pomyślałam I miałam rację nie mogłam mu odmówić ale przecież to będzie strasznie boleć a dookoła strasznie dużo ludzi postanowiłam więc wykupić się i powiedziałam-Jarek proszę nie Jak chcesz to zrobię ci w archiwum laskę tak jak tak jak lubisz -Do końca i będziesz nago – zapytał- Tak Jarku bardzo cię proszę – odparłam - Dobrze – Jarek zgodził się.Wstałam i udałam się do archiwum gdzie za chwilę dotarł Jarek. Tak jak chciał rozebrałam się i już miałam uklęknąć gdy on złapał mnie mocno i zaczął namiętnie całować poczułam jego język wnikający w moje usta oraz dłoń która powoli przesuwała się w duł po moim podbrzuszu. Coraz niżej aż dotarła miedzy moje uda które rozchyliłam i przyjęłam jego paluszki. Włożył mi dwa od razu co jednak nie było dla mnie problemem po godzince z markerem w środku. Staliśmy tak z 5 minut całując się namiętnie gdy nagle oderwałam swoje usta i spytałam- Jarek jesteśmy w pracy Może ktoś tu wejść Proszę pozwól mi sobie dogodzić.On skinął głową na znak aprobaty. Więc uklękłam i chwyciłam jego kutasa którego wcześniej wyjęłam z jego spodni i obrabiałam dłonią. Był gotowy by wejść w moje usta. Nabrzmiała główka pulsowała i dotykała moich warg które zaczęły obejmować i przyciskać jego męskość. Po chwili dołączyłam języczek, spojrzałam do góry. Jarek patrzył się a mnie i na swojego kutaska który już do połowy zniknął w moich ustach. Chwycił moją głowę co było znakiem że mam go wziąć całego. Wiedziałam że mnie to nie ominie wiec zamknęłam oczy i gwałtownie przesunęłam głowę do przodu. Jak zwykle zaczęłam się krztusić ale jego ręce nie pozwalały mi cofnąć głowy. Nie wiem czy to przyzwyczajenie czy po prostu ta cała sytuacja ale z każdym wejściem Jarka członka we mnie było mi coraz łatwiej nawet wtedy gdy przytrzymał moją głowę a sam zaczął się poruszać. Jejku on pierzył mnie w usta tak jakby była to moja cipka za każdym razem wsuwając go do końca. Po chwil kazać mi wstać i wypiąć się Zaskoczona zrobiłam to co kazał, wypięłam swój tyłeczek a dłońmi rozszerzyłam pośladki. Poczułam jego dłoń zatykającą moje usta i zaczęło ogarniać mnie przerażenie. - Co on chce zro… - rozmyślenia przerwała mi jego pała wbijająca się w moją do tej pory dziewiczą dziurkę. Jarek wszedł z taką siłą że nie byłam wstanie go powstrzymać od razu do samego końca. Poczułam straszliwy bul i nadziana odbytem na jego kutasa wiłam się próbując się uwolnić Ale Jarek był zbyt silny. Przycisnął mnie tylko mocniej do siebie ręką cały czas zatykając moje usta ( co akurat było dobre bo krzyczałam w niebo głosy i gdyby nie to pewnie słyszało by mnie całe biuro ) i ruszał się powoli szepcząc.- Pati jak ty jesteś ciasna O boże masz cudowną dupcie. Będę cię często tak pieprzył.Czułam się strasznie poniżona. Nie wyobrażałam nigdy sobie sexu w ten sposób a teraz Jarek był we mnie i posuwał bardzo mocno. Na szczęście laska którą mu robiła ( a do tego moja ciasna dziurka ) sprawiła że po paru ruchach Jarek spuścił się we mnie zalewając moje wnętrze potokiem spermy. Myślałam że wyjdzie od razu ale myliłam się. Jarek nie wychodził tylko przycisnął mnie jeszcze mocniej i staliśmy tak przez chwilkę. W końcu wyszedł, następnie chwycił mnie za włosy i skierował swoją pałę do moich ust. Byłam tak oszołomiona że bez oporu ssałam go oblizując resztki spermy i tego co każdy człowiek ma w tym miejscu ( kupy). Jarek puścił mnie doprowadził się do porządku i wyszedł a ja zostałam sam leżąc nago na podłodze archiwum z bolącym odbytem z którego wyciekała sperma i z obrzydzeniem po tym co przed chwilom miałam w ustach. W końcu ubrałam się i pobiegłam do toalety by zwymiotować a potem umyć się i jakoś doprowadzić się do porządku. Wróciłam na swoje miejsce pracy do końca dnia nie myśląc o niczym innym jak tylko o tym co się stało i o tym co mnie jeszcze czeka ( wiedziałam przecież ze Jarek lubi inne ostre zabawy a anal to wprost uwielbia ) C.D.N
Tagi: sex
02.02.2010 o godz. 14:26
Obudziłem się niedzielnego poranka - jak to zwykle bywa - na kacu. Wczoraj ostro zabalowałem, na imprezie kumpla. Połowy jak zawsze nie pamiętam, ale były tam ostre laseczki i pewnie niejedną wylizałem. Spojrzałem pod kołdrą na mojego przyjaciela - tak, on też się nieźle zabawił, o czym świadczy ślad szminki na jego czubku. Wstałem nagi, wypiłem prawie całą butelkę wody, bo tak suszyło.Nagle do pokoju wszedł ojciec, nie speszył się jak to zwykle bywa w innych rodzinach. W naszym domu nie ma tematów tabu, ani żadnych takich. Mój stary jest spoko, od czasu kiedy matka od nas odeszła z powodu jego zdrady z inną. Nie odezwała się do nas jeszcze od tamtego dnia i raczej się nie odezwie. Ojciec pozwala mi pić, wyjeżdżać na wypady nad morze z kumplami, odkupuje mi gumki, kiedy bierze w sytuacjach awaryjnych, kiedy jego nowa laska jest w domu. Kiedyś nawet razem waliliśmy konia w saunie, to było przed moją maturą i miałem dużego stresa. Nie żeby żadne homo czy coś, tylko to samo mamy między nogami, więc w czym problem. Czasem przyprowadza te swoje laski i niekiedy obrabiamy je razem. Chyba niema bliższej więzi ojca z synem. - Idź się umyj, zamów sobie coś na obiad - rzucił mi ręcznik - i zrób coś ze swoim żołnierzem, bo chyba salutuje - powiedział śmiejąc się. - No, coś trzeba zrobić - zażartowałem - o której wracasz? - W nocy. - Spox.Każdy ma swoje fantazje i pragnienia, ulubioną pozycję i rozmiar biustu. Ja lubię ostro posiąść laskę od tyłu, jebać ją, aż do bólu, aż zacznie krzyczeć. Gdyby gwałt był legalny, to był bym w tym najlepszy. Mój stary wie, że tak lubię. Raz się zagalopowałem i jego laska miała pretensje, że ją dupa bolała przez cały dzień.Więc w domu nikogo nie będzie przez cały dzień. Postanowiłem zamówić sobie panienkę z Agencji Towarzyskiej. Zadzwoniłem. Ahh, strasznie tam uprzejmi, jak na taką branżę.Miała przyjechać za godzinę. Postanowiłem ogarnąć się trochę, umyć się, a w szczególności mojego fiuta, ogolić i użyć wody kolońskiej. Czas mijał i nagle usłyszałem dzwonek do drzwi. Kiedy otworzyłem drzwi, zobaczyłem nawet niezłą kobietę, gdzieś około 27 lat, blondynkę z niezłym biustem ubraną w czarną sukienkę. - Nazywam się Eva - powiedziała zalotnie - przyszłam spełnić twoje fantazje. - Hehehe, maleńka zapamiętasz tę noc - powiedziałem uśmiechając się.Objąłem ją rękami wokół ciała, zjeżdżając prawą ręką pod jej sukienkę. Nagle chwyciła mnie mocno ręką przez spodnie za fiuta. Co by nie powiedzieć - zajęczałem. - Najpierw pieniążki, mój drogi - uśmiechnęła się tak i poluzowała ucisk. - Ah, tak racja racja - mruknąłem.Po zapłacie, była już tylko moja. Powędrowałem ręką pod jej sukienkę. Stringi. Uklęknąłem przed nią i zerwałem je zębami, a następnie zacząłem lizać jej cipkę, ładnie wygoloną i zadbaną. Eva jęknęła, nie wiem czy zrobiła to naprawdę czy był to początek inscenizacji, miałem to w dupie. Dzisiaj ja spełnię swoje pragnienia, a czy dostała już to czego chciała - pieniądze. Wstałem i zdjąłem koszulkę. - Zrób mi loda, suko! - krzyknąłem rozkazującym tonem.Uklęknęła między moimi nogami i zaczęła rozpinać mi rozporek. Na rozmiar fiuta nie mogę się skarżyć bo mam dużego, gdzieś tak z 19 cm i na dodatek grubego. Zdjęła bokserki i wzięła go do buzi. Nie wiedziałem co najpierw, lodzik standardowo, żeby mój kutas zrobił się twardy. Oblizała go całego, aż po same jądra. - Grzeczna dziwka - nie wiedziałem, gdzie jest granica słów, które mogę użyć, miałem nadzieję, że takowej nie ma w ogóle - Teraz za mną pizdo!Udałem się do sypialni starego, miał tam specjalne łóżko, przy którym są specjalne uchwyty, by przywiązać ofiarę, miał też wiele gadżetów takich jak wibrator albo kajdany. - Kładź się na brzuchu - zakomunikowałem. Miała jakieś wątpliwości, ale krzyknąłem, że ma to kurwa zrobić. Zrobiła. Związałem ją tak że leżała na wznak i nie mogła się ruszyć. Mogłem ją jebać w dupę od tyłu. Ściągnąłem do końca spodnie i skarpetki. Mój fiut stał, więc przygotowałem się by w nią wejść. Położyłem się na niej, z początku bałem się że ją przyduszę, więc oparłem się łokciami na łóżku. Naprowadziłem kutasa na jej odbyt i wszedłem w jej dziurkę. Ciasna! Dzięki bogu! To znaczy, że a Agencji jest nowa. Lubię takie ciasne, a nie przeruchane z tysiąc razy. Poczuła ból. - Jęcz dziwko - krzyknąłem i zacząłem ją ujeżdżać jak młody ogier klacz. Jebałem ją aż po same jądra, dziwne, że cały się w mieścił w nią. Jęczała jak dziewica, wiła się na tyle ile jej pozwalały sznury, którymi była przywiązana.Postanowiłem coś wypróbować, wziąłem wibrator z szafki i wsunąłem jej w cipę tak że nie mógł wylecieć, bo leżała na brzuchu i ja jeszcze ją grzmociłem w dupsko. Jęczała głośniej, tak zdecydowanie. Zbliżał się orgazm - przynajmniej mój. Zastanawiałem się czy zalać łóżko staremu spermą, bo ona już pewnie szczytowała, bo trochę mokro już na łóżku było. Raz się żyje. Wyjąłem jej z dupy moją lance i wyspermiłem jej się na plecy i odbyt. Odetchnęła. Pewnie myślała, że to koniec. Naiwna. Sięgnąłem po papierosa, zapaliłem i usiadłem w fotelu. - Odwiążesz mnie? - spytała półgłosem.Nie odpowiedziałem, nie zniżałem się do tego, żeby odpowiadać na pytania dziwek. Po kilkunastu minutach odwiązałem ją. - To jeszcze nie koniec... idziesz zemną pod prysznic - mruknąłem. Była widocznie zadowolona, żeby może się umyć z mojej spermy i jej własnych soków.Zaprowadziłem ją pod prysznic, weszliśmy do kabiny i puściłem gorącą wodę. Chciała wsiąść gąbkę by umyć swoje ciało, ale zabroniłem. Ja ją umyję. Wziąłem trochę żelu do mycia na palce i włożyłem je do jej cipki, ponownie zaczęła jęczeć, że już nie chce, że czas już się skończył. I chuj, że się skończył, dziś ona jest moja. Wyjąłem palce z cipki i włożyłem do kakaowego oczka. Ciasno tam. Musze jej tam wsadzić, ale najpierw rozluźnienie. Najpierw dwa palce, a potem trzy. Wyjąłem palce i teraz język wkroczył do akcji, lizałem jej oczko. Jęczała z podniecenia. Pora na mojego żołnierza, który już stał na baczność od paru minut. Gorąca woda potęgowała podniecenie. Poprosiłem ją, żeby się rozluźniła i wzięła gąbkę do buzi. Zrobiła tak jak mówiłem. Wziąłem mojego kutasa w rękę i naprowadziłem na jej kakaowe oczko. Mój fiut by chyba troszkę za duży na tą dziurkę. Popchnąłem ją na ścianę. - Może trochę zaboleć - poinformowałem z uśmiechem.Wbiłem się ostro w jej małą dziurkę. O stary! Jak mi było ciasno tam, a ona jak krzyczała! Próbowała się wyrwać spod prysznica, ale przyparłem ją do ściany kabiny i zacząłem ją jebać. Czułem, że tu odbędzie się mój szybszy orgazm, ale i tak uczucie zajebiste. Jęczała wniebogłosy, dobrze, że nie mieszkam w bloku, bo już bym miał na karku szmaty, za to, że kogoś gwałcę.Orgazm. Nie wyszedłem kutasem, wytrysnąłem w środku, chyba to poczuła bo prawie półprzytomna osuwała się na ścianie, musiałem ją podtrzymywać. Wyjąłem kutasa, mojego twardego, ospermionego, mokrego od jej soków chuja. Upadła na kafelki. Nie zwracałem na nią uwagi, umyłem się dokładnie i sam też usiadłem w środku w kabinie. Gorąca woda spływa po naszych nagich ciałach. - Kurwa mać, żyjesz kobieto? - pytając się, kopnąłem ją lekko nogą. Ruszyła się. Czyli wszystko ok. Poczułem, że muszę się odlać, a do kibla za daleko i bym musiał wysuszyć się, żeby nie zalać całej łazienki. Postanowiłem, że odleje się na niej. Wziąłem fiuta w ręce, zmęczonego już tym ruchańskiem, wstałem i zeszczałem się na jej plecy i twarz. - Umyj się jak dasz radę, woda leci, masz gąbkę - rzuciłem jej gąbkę nasączoną żelem. Zaraz ci przyniosę twoje rzeczy.Nie odpowiedziała, poruszyła nogami trochę. Uznałem to za znak, że mogę już sobie iść, że poradzi sobie. Wyszedłem nago, założyłem jakieś spodenki. Przyniosłem jej rzeczy do łazienki, a następnie położyłem się na kanapie z zapalonym papierosem. Nie pamiętam kiedy zasnąłem...
Tagi: sex
02.02.2010 o godz. 14:26
Miesiąc temu miałam doświadczenie, o którym chcę wam opowiedzieć. Zaczęło się gdy z mężem wracaliśmy z kina dla dorosłych. Hal był strasznie napalony i ja zresztą też. Wyjęłam jego kutasa i zaczęłam mu obciągać, a on bawił się moimi włosami. Byłam tak napalona, że błagałam go by przeleciał mnie teraz. Skręcił w jakąś opuszczoną uliczkę. Już byłam gotowa by wskoczyć na tylne siedzenie, a Hal zaproponował, żebyś zrobili to na masce. Świadomość, że możemy zostać nakryci rozpalała mnie jeszcze bardziej, więc zgodziłam. Stanęłam przed samochodem. Upewniliśmy się, że nikogo nie ma. Hal podszedł do mnie i powiedział, żebym zdjęła bluzeczkę. Zrobiłam to błyskawicznie. On odpiął mój stanik i uwolnił moje cycki (rozmiar DD). Odrzucił mój stanik i zaczął ugniatać moje cycki, ja złapałam jego twardziela przez spodnie. Czułam jak płyną ze mnie soki. Hal powiedział, żebym przewiesiła się przez przód, żeby mógł mnie wziąć od tyłu. Góra mojego ciała oparłą się o gorącą maskę. Hal rozpiął moją spódniczkę i pozwolił, żeby opadła, potem ściągnął moje majteczki, też opadły. Usłyszałam rozpinanie rozporka. Stanęłam oboko moich leżących ubrań i szeroko rozstawiłam nogi wystawiając moją czekającą cipkę. Szepnęłam do męża „Tak, tak. Pieprz mnie Skarbie” Chcę poczuć twojego fiuta teraz.” Doknął mojej mokrej pipki i wsadził we mniej swoją pałę. Usłyszałam jego jęknięcie i zaczął powoli posuwać ,oją mokrą śliską szparkę. Bycie posuwaną na masce samochodu doprowadzało mnie do szaleństwa. Początkowo posuwała mnie powoli ale z czasem zaczął tracić nad sobą kontrolę i jego ruchy był szybsze i silniejsze.Posuwał mnie jak nigdy wcześniej. Wchodził we mnie silnymi pchnięciami, aż całe moje ciało pochylało się w przód. Doszłam już po raz pierwszy i czułam jak nadchodzi kolejny orgazm., gdy kutas Hala wyśliznął się z mojej cipki. into my back, holding me to the hood. The forceful W chwili gdy pomyślałam, że chce się we mnie spuścić, usłyszałam głos jakiegoś faceta. Podniosłam głowę i spojrzałam za siebie. Zobaczyłam dwóch Latynosów trzymających mojego męża, który próbował się wyrwać. Nie wiedziałam co zrobić, więc po prostu zaczęłam krzyczeć tak głośno jak tylko mogłam. Próbowała się podnieść z maski i w chwili gdy byłam prawie już wyprostowana pojawił się trzeci mężczyzna, który mocno mnie popchnął. Upadłam z powrotem na maskę, uderzyłam policzkiem o rozgrzany mettal. Zostałam przyciśnięta do samochodu. Powstrzymało mnie to od krzyczenia. Usłyszałam jak jeden z facetów powiedział do mojego męża „No dobra, teraz sobie popatrzysz jak zerżniemy twoją żonę.” Facet trzymający mnie powiedział „Patrz uważnie, jak bardzi Twojej kobiecie będzie odpowiadało takie traktowanie” Odwróciłąm głowę i zobaczyłam Hala patrzącego na mnie. Próbował się wyrwać, ale facet go trzymający był znacznie silniejszy. Poczułam dłoń na pupie, usłyszałam brzęczenie klamry od paska i dźwięk odpinanego rozporka. Trzęsłam się ze strachu, próbowałam się podnieść, ale byłam silnie trzymana. Moje nogi zostały szeroko rozstawione i poczułam w cipce kilka palców. Moja pipa była jeszcze mokra po ruchaniu przez Hala. Usłyszałam głos napastnika „O Tak!! Ale mokra pizda” „Więc ją zerżnij, pokaż jej mężusiowi jak to się robi” powiedział drugi ze śmiechem. Poczułam kutasa wchodzącego we mnie. „Odwal się ty chory skurwysyni. Odpieprz się” krzyknęłam. Jego kutas wszedł jeszcze głębiej i powiedział „Spokojnie paniusiu polubisz mojego chuja.” Jego nogi rozsuwały moje, a ręce przyciskały mnie do maski. Chrumkał jak świnia, gdy mnie posuwał. Przez caly czas patrzyłam na umęczoną twarz mojego męża. Nie mógł nic zrobić i jeszcze został zmuszony by to oglądać. Poczułam napór bioder na tyłku. Facet włożył we mnie całego fiuta. Jęknął i spuścił się we mnie. Zrozumiałam, że nie mogę nic zrobić i zgwałcą mnie, więc po prostu bez życia leżałam na masce. Kiedy skończył podszedł do mnie od przodu. Uśmiechała się spojrzał na mnie a potem na swojego kutasa i powiedział: „Zobacz co Twoja pizda zrobiła z moim fiutem. Jest cały w twoich sokach, suko.” Złapał mnie za włosy i przyciągnął do swojego krocza „Obliż mojego chuja do czysta. Zliż całą maź ty suko” Wepchnął mi kutasa do buzi. Oblizałam mieszaninę moich soków i jego spermy, a on mruczał z zadowoleniem Wyjął mi kutasa z ust, zapiął spodnie i zastąpił faceta trzymającego mojego męża. Tamten podszedł do mnie, rozpiął spodnie i gdy wyjął kutasa powiedział „Popatrz paniusiu, jest większy niż Huana. Podoba ci się?” spojrzał na facet który dopiero co mnie zerżnął i zaśmiał się. Opuścił spodnie do kostek oparł się o samochód i powiedwiedział „Podejdź tu ty pieprzona dziwko dziwko i na kolana” podeszłam do niego. On załapał moje piersi. „Ej twoja żonka ma naprawdę świetne balony.” Spojrzał na mnie „Dobra, na kolana dziwko. Chcę żebyś wzięła mojego chuja do ręki i oblizała tak, żeby twój mężuś widział. Chcę żeby sobie obejrzął jak ssiesz mi jaja.” Uklęłam. Poczułam jak sperma wypływa z mojej cipki i spływa po nogach. Wzięłam wielkiego, ciemnego kutasa w obie ręce i zaczełam go lizać na całej długości. Facet odepchnął moję głowe „Teraz przyssije się do moich jaj dziwko”. Hall krzyknął „nie rób tego Kathy, uciekaj.” „Zamknij się i patrz jak twoja dziwka obciąga Jose’emu” uciszył go facet, który go trzymał Bałam się Hala więc dalej lizałem tego olbrzyma. „Bierz się wreszcie za moje jaja” Uniosłam olbrzymiego, ciężkiego fiuta. Otworzyłam usta, żeby wessać jedne z jego wielkich jąder. Gdy przyłożyłam nos do jego owłosienia poczułam silny męski zapach. Obracałam w ustach jego jądro, śliniłam je a potem trzymałam ustami i zasysałam do sucha. Facet jęczał z rozkoszy, a nogi uginały się pod nim. Zaczęłam znowu lizać jego kutasa. Wiedziałam, że już niedługo skończy i da mni spokój. „Ok. Hal, wszystko jest w porządku. Nic mi nie jest.” Spojrzałam na twarz faceta przed którym klęczałam. „masz naprawdę wspaniałego kutasa. Nigdy nie widziałam tak wielkiego.” Załapałam jedną ręką u nasady, a drugą przesuwałam w górę i w dół, jednocześnie liżąc czubek. Facet zaczął ciężko oddychać. Spojrzałam na jego podnieconą twarz, trzepałam mu nadal i powiedziałam „OOO! Tak! Dawaj. Twoje jaja są takie wielkie i ciężkie. Założę się, że tryśniesz morzem spermy gdy dojdziesz. Chcesz się mi spuścić do buzi, na twarz, czy na cycki. Pragnę twojej spermy.” Otworzyłam szeroko usta i trzepałam przy nich jego kutasa. Wkrótce strzelił długim strumieniem spermy, wprost na moją twarz, kolejna olbrzymia porcja trafiła do moich ust. Jęczał głośno, a kolejne porcje lądowały na mojej szyi i we włosach. Nie przestwałam trzepać, aż ostatnie krople spermy skapnęły z czubka, oblizałam moje pokryte spermą wargi. Olbrzym jeszcze drżał od orgazmu. „patrzcie ile wyrzuciłem spermy na twarz tej dziwki. Smakuje jej, patrzcie jak się oblizuje. Hal przstał się opierać i patrzył na moją umazaną spermą twarz. Trzeci Latynos odezwał się „teraz moja kolej. Ale chcę patrzeć jak obciąga swojemu mężowi, gdy ją będę posuwał.” Hall wciąż miał opuszczone spodnie i mogłam zobaczyć jego wciąż twardego kutasa. „Musisz lubić patrzeć jak ktoś spuszcza się twojej dziwce na twarz. Ten pan chcę mnie przelecieć, gdy będę ci obciągać, też ci się to podoba” mój mąz nie odpowiedział, ale obaj mieli sztywne kutasy. Zajęłam pozycję na czwora. Latynos klęknął za mną, a Hal przede mną i pocierał kutasa przed moją oblepioną twarzą. Facet z tyłu zaczął posuwać mnie w cipę, jak tylko zaczęłam obciągać swojemu mężowi. Facet wchodził mocno w moją cipkę „O kurde, Twoja żona ma zajebistą pizdę, czuję jak mnie wyciska.” Byłam posuwana od tyłu i obciągałam swojemu mężowi. Doprowadziło mnie to do najdłuższego i najwspanialszego orgazmu jaki kiedykolwiek miałam. „O!! zaraz dojdę i spuszczę się w tę dziwkę” krzyknął Latynos, Hal krzyknął „Tak, pieprz ją ja też dochodzę” Spuścili się jednocześnie. W czasie gdy połykałam spermę Hala, czułam jak soki tego drugiego spływają po ściankach mojej cipy. Nidy wcześniej nie czułam się tak dobrze zerżnięta. Dali nam spokój, ale wcześniej jedne krzyknął „jeśli wrócicie i będziecie się bzykać w naszej alejce, to znowu czeka was to samo.” Spojrzałam na Hala „Do zobaczenia niedługo.”
Tagi: sex
02.02.2010 o godz. 14:25
Piątek 15 sierpnia 23:35 (dwa dni do spotkania)Nie mogę przestać o niej myśleć.. To było jak huragan, jak tornado. Te wyobrażenia wspólnych chwil, które moglibyśmy przeżyć razem, niezapomniane wspomnienia które połączą nas na długo. Dni, noce, wieczory i poranki. Chodziłem po mieszkaniu i nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Od kiedy ją zobaczyłem nic już nie było takie jak przedtem..Jak wyglądała? Na pozór zwyczajnie, ale jednak miała w sobie to coś. Blond włosy opadające łagodnie na ramiona, brązowe oczy jak u sarny. Duże piersi dające obietnicę ogromnej rozkoszy, falujące przy każdym jej ruchu. Brzuch, którym miarowo wciągała i wypuszczała powietrze. Pupę, którą wierciła się nieustannie, jakby zataczając koła na wielkim korkociągu. Nogi o wspaniale umięśnionych łydkach, które w myślach zaciskały się na moich biodrach w tańcu rozkoszy. I miała jeszcze coś, co było absolutnie najważniejsze, co wyróżniało ją z tłumu miliona innych kobiet. Nie mogę jeszcze tego zdradzić, przyjdzie na to odpowiednia pora.Czy myślałem o niej w jakiejś konkretnej sytuacji? Oczywiście że tak. Zostałem obdarzony naprawdę bujną wyobraźnią, która wielokrotnie sprowadzała mnie na manowce, ale też niejednokrotnie pozwalała na projekcję takich marzeń, które unosiły mnie do góry i pozwalały przeżyć niezapomniane chwile. Takie na przykład jak ta, gdy wyobrażałem sobie jak kochamy się w cyrku.Jest tłum ludzi- matki, ojcowie, dzieci, ciotki, wujkowie, stryjenki i cała masa innych osób. Ona pracuje tam jako gimnastyczka na trapezie, a ja też. Wykonujemy masę niebezpiecznych ewolucji. Jesteśmy w specjalnych, aerodynamicznych kostiumach, które ułatwiają nam te wszystkie wygibasy. Za chwilę czeka nas salto mortale. Wiecie, o co chodzi- to wyjątkowo ryzykowna operacja, której nazwa pochodzi od tego, że wielokrotnie kończyła się śmiercią wykonawcy. I tutaj tuż przed występem robię coś niezwykłego. Biorę nożyczki i nacinam otwór w jej kostiumie, tam gdzie ma cipkę. Ona o tym nie wie, robię to oczywiście na samym kostiumie, bo inaczej zauważyłaby, że ją tnę i zorientowałaby się co do moich niecnych planów. Zrobione. Gong woła nas na arenę. Ona szybciutko przebiera się w kostium, ja już jestem gotowy. Wchodzimy na linę i rozpoczynamy ewolucję. Polega ona na tym że w locie splatamy się nogami i tak zawieszeni paradujemy nad gawiedzią wśród echów i achów.Zbliżamy się do siebie. Ja otwór w moich gaciach mam już od dawna gotowy i pała stoi mi jak ta lala. Z dołu tego oczywiście nie widać. Ona zauważa to w ostatnim momencie, gdy jest już za późno. Wbijam się w nią moim naprężonym kutasem, ona jęczy i oplata mnie nogami. Wirujemy w powietrzu, widzowie przerażeni, a my w rozkoszy. Walę ją na całego, to naprawdę musi być szybki numerek, to salto trwa niecałe dwie minuty. Czuję, że dochodzę. Sekundę przed wytryskiem wychodzę z niej i spuszczam się w powietrze. Krople spermy spadają gdzie popadnie. Ciotki i mężowie ocierają płyn ze swoich włosów i nosów, myślą „ale oni spoceni” i cieszą się w głębi ducha, że są tak blisko tego misterium. My fruwamy jeszcze przez chwilę. Dyskretnie wsuwam sflaczałego kutasa do kombinezonu i wspólnie kłaniamy się publiczności. Uff, ale się nakręciłem. Późno już, muszę koniecznie zwalić konia..Sobota 16 sierpnia 11:04 (jeden dzień do spotkania)Dzień zaczyna się leniwie jak zwykle. Wstaję, jem śniadanie, ubieram się. I tak nie mam dziś nic do roboty. Wyobraźnia pracuje za to jak oszalała. Tym razem moja blond bogini jest kucharką w mlecznym barze. Stoi spocona za ladą. Klienci tłoczą się przy wejściu, bo tu jest tanio i smacznie. Ja powiedziałbym raczej tanio i sracznie, ale co to kogoś obchodzi, że nie lubię mlecznych barów. Jestem jednym z klientów. Kiedy przychodzi moja kolej proszę o jajecznicę na boczku, bułkę i kakao. Ta cała nazwa brzmi tak erotycznie i analnie, że dostaję błyskawicznej erekcji mówiąc te słowa przy wszystkich. Dostaję karteczkę, którą stara baba nabija na drucik i czekam przy zatłuszczonym stoliku. To bar retro, stylizowany na komunę.Po chwili moje specjały czekają już na mnie. Biorę jeden czy dwa kęsy jajecznicy, przegryzam bułą i przepijam kakałem. Potem krzywię twarz, biorę talerz do ręki i jako niezadowolony klient wpycham się na zaplecze, żeby ponarzekać co też ta pani kucharka mi przyrządziła. Jestem typowym chamem. Odciągam ją od garów i każę jej obciągać mi faję. Ona klęka w tym całym swoim zgrzebnym rynsztunku i niechętnie acz z poczuciem obowiązku pt. „klient nasz pan” ciągnie mi fiuta swoimi pełnymi, wilgotnymi wargami. Jest spocona od żaru kuchni. Jak jestem wkurwiony to i podniecam się szybko. Nie tracąc czasu rzucam ją na blat pełen mąki, ściągam portki i unosząc jej łachmany ponad pas wchodzę w jej waginę. Przy każdym ruchu moich bioder wzbudzam w powietrzu tuman mąki który owiewa nas jak wiatr, wchodzi w nasze nozdrza, kichamy i kaszlemy.Gdy czuję że jestem już blisko wychodzę z jej cipki i tryskam moimi glutami do spaghetti bolognese, które właśnie stoi w okienku czekając na odebranie. Później klient lub klientka powie- „hmm, unikatowy smak, warto spróbować”, powie koleżankom i interes będzie się kręcił. Mój interes zakręcił się już na tyle dobrze, że potrzebuję odpoczynku. No i znowu jestem zmuszony ulżyć swojej wyobraźni. Sąsiedzi nie mają ze mną lekko. Gdy się onanizuję robię zawsze bardzo dużo hałasu, charczę i warczę i niestety niektórzy skarżyli się na to do administracji. Mam to w dupie.Niedziela 17 sierpnia 12:00 (to już dziś, dokładnie za dwie godziny!!) Ten poranek to już kompletne apogeum. Już nie mogę się doczekać spotkania z moją cudowną blondynką. Mam nadzieję, że będzie miała na sobie to coś o co ją prosiłem. Jeśli tak, zrobię to z nią w parku, przy wszystkich, nic mnie nie powstrzyma! Biorę szybki prysznic, woda jest zimna jak diabli, skurwysyny odłączyły mi gaz, dobrze że Internet działa bez zarzutu. Koncentruję całą siłę woli by nie brandzlować się w kabinie, choć rączka już jak tresowany piesek chwyta za pałkę. Dosyć, dosyć!! Podziałało. Nie mogę tracić energii, przecież za dokładnie pięćdziesiąt trzy minuty zobaczę moją Wenus z Milo…Jestem jak zwykle grubo przed czasem, straszliwy nerwus ze mnie. Zawsze wydaje mi się że się spóźnię i tkwię jak buc w zaroślach. Tym razem nie będę krył się w krzakach, siedzę na ławeczce i odliczam długie minuty. Czy ona nie zapomni? Czy będzie miała to coś? Jak nie to będę naprawdę zawiedziony.Patrzę co chwilę na zegarek jak opętany. Kurwa, facet, mówię do siebie, wskazówki nie będą poruszać się szybciej jak będziesz się na nie gapił. Cierpliwości, jeszcze parę minut. Wokoło cały czas przechodzą ludzie, a we mnie krew gotuje się jak w garnku. I ta obsesyjna myśl- czy ona nie zapomni, czy ona nie zapo…?Jest! Bingo!! Widzę ją już z oddali. Nie zapomniała! Zbliża się do mnie falującym ruchem, z gracją, bez zbędnego pośpiechu. Oj wie jak wzbudzić w mężczyźnie pożądanie.. Dzieli nas jeszcze jakieś trzydzieści metrów, dwadzieścia pięć, dziesięć, pięć, ona jest już tak blisko!Już czuję na sobie jej oddech, prawie owiewa mnie swoimi pachnącymi włosami. Jaskrawy kolor jej czerwonej szminki oślepia mnie i hipnotyzuje. Muszę zrobić to teraz! Zbieram się w sobie, koncentruję jak nigdy przedtem i z całej siły walę ją pięścią w twarz.Jej ciało nieświadome mego podstępu szybuje nad chodnikiem i wpada w krzaki, które miękko amortyzują upadek. Trzeba zachować w sobie resztki gentelmana i pozwolić kobiecie na zachowanie elegancji. W końcu to kobieta upadła. Ja jestem wreszcie sam na sam z tym, co kręci mnie najbardziej na świecie. Rower! Dotyk twardych pedałów to dla mnie największy afrodyzjak. W końcu mogę je poczuć.. Rozpędzam się coraz bardziej nucąc pod nosem refren ulubionej piosenki: „Freeeee, as a biiiird”…
Tagi: sex
02.02.2010 o godz. 14:25
Mam na imię Grażyna. Pochodzę z małej lubelskiej wioski. Dzisiaj skończyłam 38 lat, ale ten dzień nie był dla mnie radosny. Minął właśnie tydzień, jak przyjechałam do Holandii. W Polsce na gospodarce został Staszek, mój ślubny i czwórka dzieci. W zasadzie dwójka – szesnastoletni Jurek i czternastoletnia Justyna, bo najstarszy syn Grzegorz był w wojsku, a starsza córka Beata po niedawnym hucznym weselisku przeniosła się do sąsiedniej wsi do męża. Właśnie z powodu tego wesela musiałam wyjechać. Beata dała sobie zrobić dzieciaka, a że pan młody był z bogatej w hektary rodziny, to wesele musiało być jak się patrzy. Na dwieście osób z poprawinami. Zapożyczyliśmy się u rodziny, a pożyczki trzeba prędzej, czy później oddawać, bez dłuższego wahania przyjęłam więc propozycję wyjazdu zagranicę na zarobek. Do pracy naganiał jeden chłopak z Lubartowa, którego znałam z widzenia, a spotkałam w kilka dni po weselu w sklepie. Chłopak słysząc, jak użalam się sklepowej powiedział, że ma znajomego, który organizuje wyjazdy do pracy w rolnictwie w Niemczech i Holandii. Za dwa miesiące można przywieźć dwa tysiące euro, a kto jest dobry to i więcej. Czasem można zostać nawet i na pół roku i teraz właśnie jest taka okazja do pracy przy koniach. Nie chciał nawet nic za załatwienie, tylko przejazd busem miał kosztować pięćset złotych. W miesiąc wyrobiłam paszport i pojechałam. Jechało ze mną siedem kobiet, a ja byłam z nich najstarsza. Podróż trwała prawie dwa dni, bo rozwozili nas po różnych miejscach, no w końcu i ja w poniedziałkowe przedpołudnie trafiłam do swojego miejsca przeznaczenia. Trochę mnie zdziwiło, że zatrzymaliśmy się w mieście przed szarą kamienicą, ale kierowca odprowadzając mnie oświadczył, że stąd mnie dopiero zabierze pracodawca. Starsza kobieta, która mnie przyjęła kazała mi oddać paszport. Ja naiwna i nic nie podejrzewająca oddałam.- Powodzenia, mam nadzieję, że lubisz się pieprzyć.- powiedział kierowca podając mi mój bagaż.- Co? – zapytałam nie rozumiejąc o co mu chodzi.- Szykuj dupę mamuśka, teraz już mogę zdradzić ci sekret. Przyjechałaś do burdelu, he, he! – rzucił głupawo się uśmiechając i klepnął mnie mocno w tyłek.Aż mi się słabo zrobiło, jak pojęłam w co wdepnęłam.- Ale ja się nie zgadzam. – ledwo wydusiłam z siebie – umawialiśmy się, że będę pracować przy koniach.- I to się akurat zgadza, oj pojeździsz sobie na konikach za wszystkie czasy.- Nie! – wykrzyknęłam powoli uświadamiając sobie moje beznadziejne położenie.- Gówno masz do gadania, ale stara dupa jesteś to dasz sobie radę. I nie próbuj kombinować, bo wiem gdzie mieszkasz. Nie chcesz chyba by wasze gospodarstwo spłonęło którejś nocy, a twoje zdjęcia zrobione podczas pracy trafiły do każdego domu w okolicy.- Nie, ale co ja mam robić? – zapytałam drżącym głosem. - Bądź grzeczna dla alfonsa i klientów, spróbuj polubić to, co będziesz robić i wszystko będzie w porządku.- Jak długo tu będę?- Nie jesteś najmłodsza, więc nie dali za ciebie za dużo. Jak się nie będziesz opierdalać, to za miesiąc, dwa powinnaś to odrobić.- I co, wtedy puszczą mnie?- Zaczniesz zarabiać prawdziwe pieniądze, takie o jakich mogłaś wcześniej tylko marzyć i gwarantuję ci, że wtedy nawet nie pomyślisz o innej robocie. Jeszcze jakieś pytania, bo muszę jechać dalej.- Ale ja nie mam doświadczenia, no i nie chcę zajść w ciążę. – powiedziałam wstydliwie.- Nie pierdol, każda baba ma w sobie coś z kurwy, musisz to tylko z siebie wydobyć. A co do drugiego, to się tobą zajmą. Miłej pracy! Normalnie, to wydupczył bym cię na dobry początek, ale jesteś dla mnie za stara. Użyję sobie za godzinkę na tej małolacie, co siedziała obok ciebie.- Przecież ona jeszcze chodzi do szkoły! – wykrzyknęłam wzburzona, bo mówiła mi, że za rok zdaje maturę.- Lepiej martw się kurwo o własną dupę. Ona w pełni świadomie tu przyjechała. Jest już pełnoletnia i na wakacje jedzie zmienić siostrę, która pracuje tam od dwóch lat i teraz bierze urlop, bo chce odwiedzić rodzinkę.- Tylko nie to, proszę – powiedziałam błagalnym głosem.- Wzruszająca jest ta twoja niewinność. Aż się podnieciłem – powiedział, a potem zagadał coś do szefowej – udzielę ci jeszcze kilku rad, a przy okazji wydupczę twoją cnotliwą dupę.Skinął na mnie ręką i ruszyłam po schodach za nim i szefową. Zaprowadzili mnie do małego obskurnego pokoiku z oknem wychodzącym na podwórko.- Rozbieraj się kurwo, szefowa chce cię obejrzeć – powiedział, gdy tylko położyłam torby na podłodze.Zdjęłam bluzkę, rozpięłam biustonosz i zsunęłam spodnie. Starając nie patrzeć się w ich stronę usiadłam na brzegu łóżka i po zdjęciu butów wyjęłam nogi ze spodni, a potem uniosłam się lekko zdejmując majtki. Kobieta podeszła do mnie i z niesmakiem pokręciła głową na widok włosów pod pachami i owłosionych nóg. Pokazała bym się położyła, założyła gumową rękawiczkę i wśród gąszczu czarnych włosów odnalazła moją cipę. Rozchyliwszy ją przyglądała się jej przez chwilę, a potem zabrała się za odbyt. Chyba sprawdzała, czy nie mam hemoroidów. Wyszła mówiąc coś do kierowcy. On zaś szybko zrzucił z siebie koszulę i spodnie i kładąc sobie na ramieniu moją łydkę, począł wpychać w moją szparę odzianego w gumę kutasa. Dziwnie się czułam, bo po raz pierwszy złamałam przysięgę małżeńską i niewielkim pocieszeniem dla mnie był fakt, że odtąd będę robić to codziennie. - Udzielę ci darmowej rady. Jak nie chcesz mieć kłopotów to udawaj chociaż, że sprawia ci to przyjemność – powiedział widząc, że się rozpłakałam i dał mi w pysk.Posłuszna zaczęłam cichutko pojękiwać.- No widzisz, jak się postarasz, to potrafisz głupia cipo – powiedział i odwrócił mnie na brzuch, a ja stękałam coraz głośniej, bo w tej pozycji jego pała zaczęła drażnić jakieś moje czułe miejsce i było mi nieprzyzwoicie przyjemnie.Byłam już mocno podniecona, kiedy wyszedł ze mnie i po chwili poczułam ciepły prysznic na plecach.- Miłej zabawy! – rzucił zapinając w drzwiach spodnie – ja już muszę lecieć, wytrzyj się, bo za chwilę przyjdzie poznać cię twój alfons, a potem przyjdzie doktor, żeby cię zbadać i zabezpieczyć.Po jego wyjściu leżałam tak jak mnie zostawił i płakałam. Nawet nie zauważyłam, jak do pokoju weszła szefowa. - Ty nie denerwuj, będzie OK. – powiedziała kładąc na łóżku maszynkę i piankę do golenia – to Alex, on opiekować tobą.Odwróciłam się na plecy i dopiero teraz dostrzegłam chudego rudego faceta, który wszedł wraz z nią do pokoju. Usiadłam pospiesznie i ze wstydu zacisnęłam nogi. Gdy wyszła rozebrał się i usiadł obok mnie. Objął mnie i zaczął całować, wpychając język w moje usta. Zamknęłam oczy i chcąc, nie chcąc poddając się jego woli odwzajemniłam się wpychając mój w jego. Tulił mnie, a jego ręce pieściły cycki, by po chwili zejść niżej i zająć się pośladkami, udami i tym, co się między nimi znajdowało. Ja zaś czując narastające podniecenie wywołane zarówno jego pieszczotami, jak i niespełnieniem z poprzednim partnerem, ujęłam w dłoń jego prężący się już narząd. Gdy już go miałam w sobie wcale nie musiałam udawać. Jęczałam i stękałam czując się podniecona jak nigdy dotąd. On widząc to nie zmienił nawet pozycji i gdy moje ciało przeszyły dreszcze rozkoszy padł na mnie klejąc się do mojego spoconego po podróży i sexie ciała, a ja poczułam, że musiał się już spuścić, bo pozostający dalej w cipie kutas zaczął mięknąć. Po godzinie przyszedł lekarz, chyba ginekolog, bo poza pobraniem krwi interesowała go już tylko moja cipa. Zostawił mi opakowanie pigułek antykoncepcyjnych i kazał mi je codziennie łykać. - Ty być gotowa za godzina, ty pracować - powiedziała szefowa po jego wyjściu.Wykąpałam się, ogoliłam pachy i nogi przyniesioną przez nią maszynką, ubierałam najlepszą bieliznę i sukienkę i czekałam co ze mną będzie dalej. Nim wyszłam z pokoju długo mocowałam się próbując zdjąć ślubną obrączkę, ale w końcu mi się to udało.- Ty jechać.- powiedziała szefowa i wskazała stojącego przed domem leciwego Volkswagena.Mocno przerażona wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy. Jechaliśmy chyba z pół godziny, klucząc ulicami miasta, aż w końcu zatrzymaliśmy się przed tonącym w kwiatach małym domkiem. Wszystko tu było takie dziwne i takie inne. Kierowca, którym był mój opiekun, zaprowadził mnie pod drzwi i zadzwonił. Otwarł łysy mężczyzna, z dziesięć lat starszy ode mnie. Obszedł mnie dookoła, klepnął w tyłek, pomacał po cyckach, uśmiechnął się i powiedział coś w tym ich niezrozumiałym języku. Mój opiekun coś mu odpowiedział i wtedy tamten mu zapłacił. Nawet nie wiedziałam ile, ale jakiś jeden banknot. Facet gestem ręki zaprosił mnie do środka, a kierowca pokazał na zegarek i dwa palce, co jak się domyśliłam oznaczało, że zostaję tu na dwie godziny. Co można robić z facetem przez dwie godziny. Mojemu wystarczało dziesięć minut. Wręczył mi też reklamówkę, w której znalazłam rolkę papierowego ręcznika, mydło, ręcznik, kondomy i kilka innych rzeczy. Wzdrygnęłam się, kiedy facet zamykając za nami drzwi znowu dotknął mojego tyłka. Objął mnie ramieniem i kładąc rękę na biuście zaprowadził do sypialni. Zaczęło ogarniać mnie przerażenie. Byłam już dziewiętnaście lat po ślubie i do dziś ani razu nie zdradziłam męża, a teraz obcy facet w obcym kraju rozpina mi sukienkę i za chwilę będzie chciał się ze mną kochać. Co by było, gdyby się ktoś o tym dowiedział. Wszyscy by mnie wytykali palcami, a proboszcz nie wpuściłby do kościoła. Dobrze, że nikt mnie tu nie zna. Z kierowcą to był prawie gwałt, Alexem ma być teraz najbliższą mi osobą i kochałam się z nim jak z przyjacielem, ale z tym to już będzie zwykłe kurestwo. Przerwał moje rozmyślania zdejmując mi przez głowę sukienkę. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię, kiedy tak stałam przed nim w samej bieliźnie. Głównie ze wstydu, ale i z faktu, że moje ciało nie było zbyt piękne – duże, lekko już obwisłe cycki, wielka dupa, pofałdowany brzuch i liczne rozstępy – pamiątki po czterech porodach.Usiadł na brzegu łóżka i poprosił mnie bym zrobiła to samo. Objął mnie rozpinając równocześnie biustonosz i już po chwili miętosił moje wielkie cycki. Próbowałam opanować drżenie ciała, które facet najwyraźniej uznał za objawy podniecenia i macał mnie coraz natarczywiej. Widząc, że jego zainteresowanie przenosi się coraz niżej zdjęłam majtki i zamykając oczy położyłam się na łóżku i czekałam, co będzie dalej. Słyszałam, jak rozbiera się. Słysząc jak podchodzi do mnie bezwstydnie rozchyliłam nogi ukazując mu zarośniętą cipę, bo chciałam jak najszybciej mieć to za sobą, ale on najwyraźniej miał inne zamiary i chwyciwszy za ręce ściągnął mnie z łóżka, a potem nacisnął na moje ramiona dając mi znać bym przyklękła i przycisnął moją głowę do swojego obwisłego kutasa.- O nie, za żadne skarby... – protestowałam, ale mocnymi rękoma przytrzymał moją głowę i zatkawszy mi nos tak długo jeździł nim po moich wargach, aż musiałam zaczerpnąć powietrza i wtedy wepchnął mi go do buzi. Pierwszy raz miałam coś takiego w ustach! Nawet przez myśl mi nie przeszło, bym mogła tak zrobić mężowi. W myślach prosiłam, by skończył tę grę wstępną i po prostu wsadził mi go w pitę.- O! O! – stękał kiedy przeżuwałam w ustach jego rosnącą pałę.Kiedy tylko przestała być giętka zaczął poruszać nią w mojej buzi, z każdym ruchem wpychając go głębiej i głębiej, aż krztusiłam się śliną. Dobrze, że byłam przyzwyczajona do pracy w kucki podczas plewienia, to mnie chociaż nogi nie bolały.W końcu przestał i wyjął go z mojej buzi. Był znacznie dłuższy niż u mojego i grubszy. Długo męczyłam się z prezerwatywą, ale była to dla mnie zupełna nowość. Chciałam się położyć, ale on miał inne plany i sam się położył pokazując bym na niego weszła.- To wbrew naturze, żeby baba wchodziła na chłopa.- myślałam delikatnie nabijając się na jego chuja. Równomiernie poruszałam pupą i robiąc te trochę udziwnione przysiady coraz głębiej miałam go w sobie i było mi nawet całkiem przyjemnie.Po jakimś czasie przewrócił mnie na plecy i zaczął mnie pieprzyć w jedyny dotychczas znany mi sposób. Robił to szybciej i szybciej, aż mimowolnie zaczęłam postękiwać w rytm jego mocnych pchnięć. Im dłużej to robił, tym było mi lepiej. W końcu wyjął go ze mnie, zdjął prezerwatywę i siadając okrakiem na moim brzuchu wpakował go między cycki i trzymając je ściśnięte posuwał między nimi kutasem tak długo, aż wytrysnął opryskując mi twarz. Pierwszy raz ktoś mi tak zrobił, ale to nic, bo po chwili wpakował mi do buzi lepiącą się od spermy pałę i naprężył się tryskając resztkami.- Paskudztwo, ale może lepiej tak, bo nie wiadomo kiedy te pigułki zaczęły działać. – pomyślałam zastanawiając się co z zawartością buzi począć.Ale on miał rozwiązanie na mój problem. Po prostu zatkał mi nos zmuszając tym samym do przełknięcia.Po wszystkim przyniósł mi kieliszek jakiegoś alkoholu i usiadł obok mnie. Czułam jego nagie ciepłe ciało przytulone do mojego, a on obejmując mnie wertował jakieś pismo pornograficzne. Jak się domyśliłam chciał pokazać mi co będzie ze mną robił. Znalazł szukany obrazek i podał mi gazetę. Przyglądałam się chwilę zdjęciu i coś mi nie pasowało. Przecież ta kobieta miała kutasa w dupie, a nie w cipie! Zerknęłam na kartkę wcześniej i zobaczyłam jak wkłada sobie szklany stożek do dupy i jaka po nim zostaje duża dziura. Skojarzyłam, że mam coś podobnego w torbie. Wstałam, wygrzebałam przyrząd z torby i podałam go mojemu partnerowi. Nie wiedząc czemu zaczęłam bawić się jego oklapłym kutasem. Ugniatałam go w dłoni, palcami drażniąc jego kuleczki. Facet w tym czasie grzebał paluchami w mojej cipie, co przyprawiało mnie o szybsze bicie serca. Jeden z jego palców zaczął powolutku wbijać się w mój odbyt. Musiał go czymś posmarować, bo mimo, że odruchowo zaciskałam tyłek, to wszedł bez trudu, a potem włożył mi tam ten szklany przyrząd. Dziwnie się czułam z czymś takim w tyłku, ale jeszcze dziwniej było gdy wpakował tam kutasa i pieprzył moją dupę w kilku pozycjach, by po zdjęciu prezerwatywy spuścić mi się prosto do moich otwartych ust.Byłam w łazience próbując doprowadzić się do jako takiego wyglądu, kiedy zadzwonił do drzwi mój opiekun i zabrał mnie do samochodu. Miałam nadzieję, że to już koniec na dzisiaj, ale myliłam się.Zostałam zawieziona za miasto. Jechaliśmy wąską drogą miedzy polami, aż dojechaliśmy do dużego gospodarstwa z kilkunastoma szklarniami, za którymi stały baraki, w których mieszkali pracownicy.- No wreszczcie przyjechała ta kurwa, zadupczymy sobie koledzy. – usłyszałam polską mowę, gdy wysiadłam z samochodu. Tak się wstydziłam, że nie odezwałam się ani słowem, by nie wyszło na jaw, że też jestem Polką.Wprowadzono mnie do jednego z pomieszczeń w baraku, gdzie siedziało przy piwie pięciu ubranych w ubłocone ciuchy Polaków. Rozebrałam się do naga wstydliwie odwracając do nich plecami i położyłam na brudnym wyrku.- No chłopaki zostawcie nas na chwilę samych.- powiedział jeden z nich siadając obok mnie i kładąc rękę na moim zarośniętym łonie. Ja odwzajemniłam mu się włożeniem ręki do rozporka i złapaniem go za kutasa.Nie czekałam długo, bo już za chwilę leżał na mnie. Po nim było pozostałych czterech. Jak skończyli, to strasznie mnie piekła cipa. Trochę za dużo jak na jeden dzień zważywszy, że moja ostatnia norma to było 15 minut raz na dwa tygodnie, a dziś wydupczyło mnie ośmiu facetów.- Dobrze jest? – zapytała szefowa powrocie.- Dobrze. – skinęłam głową nie mając już siły ani ochoty na rozmowę.Najchętniej walnęłabym się spać, ale musiałam zmyć z siebie tych wszystkich facetów, którzy mnie mieli, posmarować obolałe narzędzie pracy kremem, no i iść do kuchni wreszcie coś zjeść. Musiałam też przeprać bieliznę, by jutro porządnie wyglądać. Chyba mi te dupczenie poprzestawiało w głowie, bo zamiast rozpaczać co zrobiłam, to myślę jakie majtki jutro założę. Mam nadzieję, że prezerwatywy robią tu porządne, bo nie chciałabym wyjechać stąd z brzuchem. - Jestem kurwą! Czy tego chcę czy nie jestem. I niewiele tłumaczy mnie fakt, że zostałam oszukana i przymuszona do sprzedawania swojego ciała. I już nigdy nie będę taka sama jak wcześniej.- wzdrygnęłam się, gdy przypadkowo mój wzrok padł na ślad po obrączce na prawej dłoni.cdn.
Tagi: sex
02.02.2010 o godz. 14:24
Był pochmurny, zimowy wieczór. Nad Moskwą unosiła się gęsta, lodowata mgła. Mróz zapierał oddech w piersiach. Przechodnie niemal biegli po ulicach, by jak najprędzej znaleźć się w ciepłych domach przy szklance gorącej herbaty. Jednak w jednym miejscu atmosfera była zgoła inna. W Teatrze Bolszoj tętniło właśnie od przygotowań do jednej z największych imprez w Rosji- wyborów Miss Moskwy. W garderobach duszno było od zapachu perfum, niektóre dziewczęta paradowały po sali w samej bieliźnie, a nawet topless. Królewny. To była szansa ich życia. Wygrana w konkursie oznaczała rok odmiany, niezwykłej zabawy, balów, ucieczki od codziennej rosyjskiej szarości. Dlatego każda z nich robiła co tylko mogła, żeby właśnie tego wieczoru, przy dziesiątkach nadzianych sponsorów wznieść się na wyżyny urody i intelektu. Była dopiero 18. Impreza miała zacząć się o 22. Przy lepszej pogodzie publiczność zaczęłaby pewnie już powoli zapełniać siedzenia na widowni, żeby powoli wczuwać się w klimat imprezy. Tym razem jednak sala była jeszcze zupełnie pusta. Ze sceny widać było równiutkie rzędy puchowych foteli. Był to największy i najdroższy teatr w mieście. Niektórych dziewcząt nie byłoby pewnie stać nawet na to, żeby przyjść z kimś tutaj na spektakl, popijając sok we foyer.Irina była jedną z uczestniczek konkursu. Jej latynoska uroda wyróżniała ją spośród tłumu blondynek i rudych. Jej czarne kręcone włosy spływały na opalone plecy. Miała prostą, dumną sylwetkę i średnie, bardzo apetyczne piersi. W tej chwili osłaniał je jedynie czarny koronkowy stanik. Miała na sobie niewiele więcej. Zgrabną wypiętą pupcię uwypuklały również czarne stringi. Prezent od chłopaka. „Paweł dziś tu będzie” – pomyślała Irina i uśmiechnęła się do siebie. Nie pasowała do tego obrazka. Gdyby urodziła się kilka tysięcy kilometrów stąd byłaby u siebie, wśród zielonych palm, gorącego klimatu. Sączyłaby kolorowe drinki i pożądliwym wzrokiem rozbierała naoliwione ciała mężczyzn grających w siatkówkę plażową. Ale cóż.. Dane jej było mieszkać tu, w zimnej Rosji, i jakoś się w tym wszystkim odnaleźć. Może kiedyś zdarzy się cud i wyjadą z Pawełkiem na zawsze? Może to właśnie dzisiaj jest ten dzień, który wszystko zmieni?Zakłopotana poczuła, że musi wyjść do toalety. Niestety nie było takowej w pomieszczeniu. Miała już gotową kreację do wyjścia na scenę, nie mogła ryzykować przypadkowego zabrudzenia. Wyjść w samej bieliźnie? Trochę głupio, ale to przecież tylko parę kroków. W garderobie był taki szum, że nikt nawet nie zauważył jak wyszła. Ogarnął ją chłód korytarza. Była przecież prawie goła. Na szczęśnie trafiła bez problemu. Wracając ze zdenerwowania zaczęła iść w przeciwną stronę. Zorientowała się po kilku krokach i już miała zawracać, gdy nagle usłyszała odgłosy zabawy. Były to same męskie głosy, stłumione przez futerał drzwi. Na tabliczce widniał napis „JURY”. Było słychać, że jurorzy byli już kompletnie pijani. W tym samym ułamku sekundy drzwi otworzyły się z impetem i nagle Irina znalazła się oko w oko z krępym mężczyzną. Miał rozpiętą marynarkę i rozsupłany krawat. Stał w rozkroku gapiąc się na ten niezwykły widok. Nagle wstąpiła w niego żądza, chwycił Irinę za rękę i siłą wciągnął do środka. W jednej chwili pożałowała tej eskapady do toalety. Była w centrum dużej klimatyzowanej sali. Na środku stał wielki dębowy stół. Przy nim siedziało czterech mężczyzn w towarzystwie kilku butelek wódki.- Popatrzcie panowie kto nas odwiedził – prychnął mężczyzna, który wciągnął ją do sali. Czuć było od niego alkoholem i papierosami. Był obleśny. Czuła na plecach jego ciepły, nieświeży oddech.- Ulala – zarechotali biesiadnicy. No Stiepan, niezłe dupy przyciągasz. Nie przedstawisz nam swojej koleżanki? Taksowali ją wzrokiem. Czuła ich lepkie spojrzenia, dotykały ją jak macki ośmiornicy. - No kurewko. Podejdź tu bliżej. Chcemy ocenić twoje walory – zaczęli wiercić się w fotelach i głaskać się po kroczach. Irina zauważyła, że ich spodnie były już wyraźnie uwypuklone. Nie wróżyło to nic dobrego. Chciała obrócić wszystko w żart. Zmusiła się do uśmiechu, bąknęła pod nosem „miłej zabawy” i ruszyła w stronę drzwi. Alkohol buzował już jednak w ich głowach na tyle, że stawali się agresywni.- Nie tak prędko dziwko – krzyknął najwyższy z nich. Pod stół! Stiepan złapał ją za włosy i zmusił, żeby uklękła. – Mam ochotę na dobre lody. A wy panowie? – zaryczał wysoki. Pozostali mężczyźni pogmerali w swoich rozporkach i niezdarnie powyciągali na wpół stojące kutasy. Irina widziała to wszystko z perspektywy stołu. Czuła się jak suka. – No dalej miss! Ssij go porządnie – rozkazał wysoki. Grisza (tak miał na imię) miał chyba u nich autorytet, bo nikt nie śmiał mu się sprzeciwić.Irina ociągając się wzięła członka do ust. Miał ostry, nieprzyjemny zapach. Żeby cała ta sytuacja była do zniesienia z całych sił wyobraziła sobie, że pieści Pawła. Ruszała delikatnie dłonią w przód i w tył, rytmicznie zanurzając w ustach kutasa swojego oprawcy. Może to i dobrze, że nie widziała jego twarzy. Musiał być na niej grymas samczego zadowolenia, nie znosiła takich spojrzeń u mężczyzn. Zaczęła nawet myśleć, że być może ta sytuacja zwiększy jej szanse w konkursie. Fakt, bardzo chciała wygrać. Nie sądziła jednak, że trzeba będzie zapłacić za to aż taką cenę. Alkohol spowolnił trochę podniecenie Griszy i zaczął się niecierpliwić.- Kurwa, dosyć tego. Chcę cię przejebać suko. Wstał od stołu i ruszył w kierunku cipki przestraszonej dziewczyny. Jego koledzy nie mieli odwagi się do niej zbliżyć. Słyszała tylko ich stłumione jęki i mlaskanie brandzlowanych kutasów. Na efekty nie trzeba było długo czekać, mieli w końcu przed oczami jedną z najpiękniejszych finalistek konkursu. Jeden po drugim zastygali w bezruchu, kurczowo chwytali się za członki i przy asyście pojękiwań wytryskiwali na dywan lepką spermę. Ostatni został Stiepan. Bezradnie targał kutasa, ale wódka była skuteczną blokadą, żeby i on doznał ulgi. Tymczasem Grisza zerwał z dziewczyny stringi i bez żadnych ceregieli władował jej się do cipki. Jego kutas może nie był taki duży jak jej chłopaka ale była zupełnie sucha i czuła wyłącznie ostre pieczenie. Zaczęła kwilić z bólu. Grisza wziął jej jęki za znak rozkoszy i zaczął posuwać ją jeszcze mocniej. Wkładał w to tyle energii, że w całej sali słychać było obijanie się o siebie pośladków. Warczał przy tym „chcesz wygrać?”, „chcesz wygrać dziwko?”. W końcu doszedł i Stiepan. Wychylił się do przodu, złapał się za tłustego kutasa i chlusnął potężną jak na jego posturę porcją spermy. Jego wytrysk był tak obfity, że część spermy wylądowała mi na włosach, ku uciesze jego kolegów. Obleśna świnia, pożałuje tego!W pewnej chwili Grisza przyspieszył ruchy i Irina miała nadzieję, że jej horror zaraz się skończy. Była tak otępiała ze strachu i bólu, że zupełnie wyłączyła psychikę. Poruszała swoim ciałem jak robot, jak nakręcana zabawka. Tymczasem Grisza wyjął członka z jej cipki i jęcząć ruszył w kierunku jej twarzy. Chciał wylać na nią całą swoją frustrację i podniecenie.Nagle Irinie stanęła przed oczami twarz Pawła. Miał przestraszone, zaskoczone oczy. Gdyby wiedział, że jego dziewczyna została właśnie brutalnie zgwałcona, rozerwałby ich wszystkich na kawałki. Był przecież ochroniarzem. Dlaczego tym razem jej nie ochronił? Wstąpiła w nią wściekłość. Grisza stał nad nią, trzepał kutasa i dyszał z podniecenia. Widać było, że zaraz skończy. „O nie skurwielu, nie będzie ci dobrze” – pomyślała Irina i z całej siły ugryzła naprężonego członka, aż poczuła w ustach krew. Ach ty suko – zawył z bólu Grisza. Podniecenie minęło mu w jednej chwili. Złapał się za obolałe krocze rozglądając się wkoło mętnie wściekłym wzrokiem. Kątem oka zauważył stojącą na stole butelkę. Chwycił ją i z całej bydlęcej siły uderzył nią w głowę Iriny. Zaskoczona dziewczyna poczuła potworny ból w skroni, poczuła jakby ktoś narzucił jej na oczy czarną płachtę i bez czucia głucho upadła na podłogę.- Grisza, coś ty kurwa narobił – Stiepan podskoczył do podchmielonego kolegi, który tępym wzrokiem patrzył na nieprzytomną Irinę. Jego kutas zdążył już zupełnie zwiotczeć i żałośnie zwisał z rozporka. Półnaga dziewczyna leżała na podłodze jak kłoda. Z jej skroni wypływała strumyczkiem gęsta krew. Część z niej wsiąkła już w dywan. Jurorów ogarnęła panika. - Co teraz z nią zrobimy? Kurwa, przecież wsadzą nas do pierdla. Chodźcie, musimy coś wymyślić. Gorączkowo zaczęli biegać po pokoju. ………………………………………………………………………………………………….Szanowni państwo – rozpoczął konferansjer z pedalską intonacją. – Niestety mam dla państwa smutne wieści – kontynuował z miną jakby właśnie chciał podrapać się po dupie. Jedna z uczestniczek dzisiejszego konkursu, Irena Wysocka miała wypadek i nie może dziś wystąpić. Po tych słowach zrobił grymas i wzruszył ramionami jakby ta informacja była dla niego bardzo nie na rękę. Po sali rozszedł się niespokojny szept. Ludzie patrzyli na siebie pytając „co się stało?”, „jak to?”, „dlaczego?”. Konferansjer poczuł się w obowiązku powiedzieć coś więcej. – Pani Irina poślizgnęła się i spadła ze schodów. Biedaczka szła do toalety, było ciemno, rozumieją państwo. Właśnie w tej chwili jedzie do szpitala. Z tego co wiem nic jej nie będzie. To ostatnie zdanie było zupełnie zmyślone, widział przecież z jakim pośpiechem kładziono ją na nosze i jak zdenerwowany był lekarz badający jej puls. Ale co tam, najważniejszy jest przecież dzisiejszy show. Dziewczyny rozglądały się wokół zdezorientowane. Nie tak miał się zacząć ten wieczór. Ale myliłby się ten, kto podejrzewałby je o zbytnią wrażliwość. Tu i ówdzie widać było złośliwe uśmieszki. Teraz było ich o jedną mniej. Mniejsza konkurencja, większa szansa na wygraną.Paweł zdyszany wbiegł do teatru. W oddali słychać było jeszcze coraz cichsze echo karetki. Udało mu się w ostatniej chwili wybłagać szefa o wcześniejsze zwolnienie z pracy. W takim dniu musiał być przecież świadkiem występu jego ukochanej. Może świadkiem triumfu? Na szczęście było jeszcze kilka wolnych biletów. Zapłacił w pośpiechu, zgarnął resztę do kieszeni i z bijącym sercem wszedł do środka. Oślepił go blask reflektorów. Odruchowo podniósł dłoń do twarzy zasłaniając oczy. Po krótkiej chwili powróciła mu ostrość spojrzenia. Powoli obejrzał wszystkie modelki. Nie było Iriny… Z niedowierzaniem rozejrzał się dookoła. Nie zważając na to, że jest w teatrze wyciągnął z kieszeni komórkę i drżącymi palcami wystukał nerwowo jej numer. Odpowiedział mu krótki sygnał, tak krótki jak jego oddech.
Tagi: Irina
02.02.2010 o godz. 14:22
Kiedy Iwona wyszła Ewa podeszła do komputera. Parę dni temu skanując sieć akademicką, znalazła tę pocieszną sukę. Na gg pod nickiem Niedojebana opowiadała swoje fantazje jakiejś nieznajomej.

Wiedziała jaki ma ip, a chwile później – numer pokoju. Przez parę dni ją obserwowała. Dobrze poznała jej sąsiadkę – przesiadywały razem przed drzwiami i paliły. Gdy Iwona wychodziła z pokoju, dialog między nimi zwykle cichł i obie się jej przyglądały.
Iwona podobała się jej. Z jednej strony była odrobinę nieśmiała i mało pewna siebie, często odwracała się i patrzyła na nie podejrzliwym wzrokiem. Z drugiej strony jednak ubierała się zwykle bardzo odważnie. To jej podświadomość wołała o zaopiekowanie się tymi fajnymi nogami i brzuszkiem. Piersi miała drobne ale dobrze ułożone.
Trudno jej było uwierzyć, że to ona tak pisała przez gg. „Może to któraś z jej współlokatorek?” – myślała. Pewnego dnia wpadła na pomysł. Rozdała jej koleżankom bilety na koncert dobrego zespołu. Wszystkie poszły – została tylko Iwona. Włączyła swój skaner. Okazało się, że właśnie Niedojebana zagaduje do kogoś.
Wtedy już zyskała pewność. Potem wszystko jakoś się samo rozegrało, trochę przypadkiem...

Po wydarzeniach z tego dnia, Ewa dużo myślała jaką tu jej niespodziankę sprawić dzień później. Lubiła ją i nie chciała jej skrzywdzić, ale wiedziała że teraz już nie może się wycofać, nie mogą zostać normalnymi przyjaciółkami, zwyczajnie się pokochać. Temu związkowi była przeznaczona olbrzymia porcja adrenaliny.

Następnego dnia spojrzałam w lustro. Zadawałam sobie pytania: Czy ja naprawdę tego chcę? Czy chce się tak upokorzyć? Ale odpowiedź była tylko jedna: tak! Wreszcie realizuje swoje fantazje!
Tak więc ubrałam czarną, odważną sukienkę do kolan, odsłaniającą plecy. Nie wiedziałam jak ubierają się suki, ale pomyślałam że na pewno nie ubierają się na różowo.

Musiałam dwa razy pukać do pokoju Ewy. Kiedy otworzyła mi, zdziwiłam się. Miała na sobie białą koszulkę z czerwonymi paskami i dżinsowe spodnie spięte czerwonym paskiem. To było jej zwyczajne codzienne ubranie, nie takie jak moje.
- Uklęknij! – od razu przeszła do konkretów. Domyśliłam się o co jej chodzi, drżącymi palcami rozpięłam pasek u spodni i spuściłam je do stóp. Nie miała pod spodem żadnej bielizny. Jej dłonie ułożyły się na moich brązowych włosach. Głaskała mnie jak psa kiedy lizałam jej piśkę.
- Dobra suka, dobra – mówiła z półprzymkniętymi oczami, przez chwile delektując się ruchami mojego języka – a teraz wstań! – Wtedy z kieszeni wyjęła czarną hustę, trzymając ją w dłoniach kazała się mi położyć na łóżku – a teraz mam dla Ciebie nagrodę kochana, ściągaj ta sukienkę! – pod nią miałam tylko stanik i stringi. Tak rozebrana położyłam się na ciepłym kocu. Ewa założyła mi na oczy hustę

Zaczęła całować mój brzuch. Trwało to chwilę – zaraz potem kazała się mi lekko podnieść – ściągnęła resztki rzeczy które miałam na sobie. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju, odgłosy rozbierającej się osoby, a potem poczułam dotyk kobiecej dłoni na ustach – na pewno nie Ewy, bo jej palce znajdowały się w tym czasie na moim brzuchu delikatnie masując go, a usta całowały muszelkę.

Poczułam jak delikatnie przysiada na mojej głowie. Usłyszałam jakby znajomy kobiecy głos:
- Liż! – najpierw delikatnie pocałowałam jej udo – nie wiedziałam jeszcze gdzie dokładnie znajduje się kluczowe miejsce. Wpadłam na fajny pomysł, najpierw całowałam uda wahadłowymi ruchami, omijając celowo ich środek, coraz bliżej zbliżając się do niego. W końcu umieściłam moje usta w najsłodszym miejscu, szukając językiem łechtaczki. Była już bardzo powiększona i wilgotna.

Tymczasem Ewa gdzieś znikła na chwile. Słyszałam jak grzebie w jakiejś szafce jakby czegoś szukała. Nagle poczułam jak jakiś przedmiot wchodzi do mojego wnętrza. Był bardzo duży. Poruszał się w górę i dół w mojej cipeczce. Po chwili poczułam jak koniuszki jej palców zaczynają masować mój odbyt. Aż podniosłam z podniecenia tyłeczek do góry.
Podobała się mi ta zabawa. Ale zaraz oprócz tajemniczego przedmiotu do cipki chciało się wcisnąć cos jeszcze! To były chyba jej palce, bo uszczypnęły piśkę paznokcie… zacisnęłam zęby, ale chciałam żeby kontynuowała, chciałam żeby znalazła jakiś drąg i mi go tam dodatkowo władowała… Nie wiem czemu mnie to tak podnieciło, może dlatego że sama byłam ciekawa ile się tam zmieści? A może dlatego że ten ból mnie podniecał?
Niestety Ewa nie domyśliła się że chce więcej, przejęła się chyba tym że tak zasyczałam z bólu. Zaczęła masować jednym paluszkiem groszek na dziurką, a drugim – odbyt. Tajemniczy przedmiot wciąż leżał we mnie. Byłam tak podniecona że podkuliłam się. Nie mogłam się jednak całkiem skupić na tej przyjemności bo musiałam penetrować językiem cipkę nieznajomej. Tymczasem ona już dochodziła. Złapała moje dłonie i postawiła na swoich piersiach. Głaskałam je i delikatnie szczypałam. W końcu po liczbie soków spływających na mój język i dźwiękach jakie wydawała doszło do mnie że ma orgazm. Zmorzyłam swoje wysiłki, aż nagle usiadła na mnie, zgniotła udami i je z rozkoszy zacisnęła. Nie mogłam złapać oddechu, poczułam kwaśny zapach i dotyk włosów łonowych na nosie.

Po chwili, która dla mnie była bardzo długa, położyła się spocona obok mnie na łóżku. A ja już byłam całkiem rozgrzana połączeniem bólu i rozkoszy, Ewa coraz mocniej, coraz szybciej szarpała moją łechtaczkę. Przerwała jednak swoje ruchy kiedy już prawie mnie zaspokoiła. Wiedziała kiedy to zrobić…
Przytuliłam się więc do nieznajomej i zaczęłam ocierać wnętrzem ud o jej uda, ale ona wstała i kazały mi zejść z łóżka. Uklękłam na podłodze. Zdjęły mi huste z oczu. Zobaczyłam Ewę i jakąś dziewczynę – nie poznałam jej ponieważ obydwie były pochylone i wystawiały tyłki.

- Suko jeśli chcesz dokończyć to co zaczęłaś masz nas pocałować dupę! – usłyszałam.
Podeszłam na kolanach do nich, kątem oka zauważyłam że Ewa odkłada na bok wielkiego szklarnianego ogórka! To jego wkładała mi do wnętrza, nawet nie ściągnęła folii w którą był zapakowany. Był na nim śluz i pojedyncze czerwone kropki, chyba krwi. Spojrzałam między nogi na swoją dziurkę. To nie była już dziurka, ale wielkie rozruchane cipsko! Dotknęłam to coś palcem, od razu poczułam fale rozkoszy, ale nie wolno mi było dokończyć tego, czekało mnie teraz zadanie.

Zaczęłam całować najpierw jeden a potem drugi, na zmianę pośladek. Jedna dłoń masowała cipkę Ewy, druga nieznajomej. Słyszałam ich oddechy. Nieznajoma znowu się rozgrzewała, natomiast Ewa po raz pierwszy dochodziła, bardzo szybko, widocznie ta cała sytuacja bardzo ja podnieciła.
- Nie tak suko! – gdy to usłyszałam, zaczęłam delikatniej muskać ustami, nagle poczułam na czole rękę Ewy żebym zniżyła się jeszcze bardziej.
- Mam włożyć język do tej drugiej dziurki?? –zapytałam zdezorientowana.
- Tak dziwko!

Nie miałam wyboru, tymczasem Ewa rozszerzyła pośladki rękoma żebym trafiła gdzie trzeba. Na szczęście obie miały czyste pupy, nie miały dużo gówna w odbycie. Nie smakowało tak źle, wpychałam im język delikatnie do tego rowka i wyciągałam, jednocześnie nie przestawałam masować cipek. Moja ręka była bardzo wilgotna. Słyszałam ich głośne oddechy. Nie trzeba było wiele żeby je zadowolić. Po kilku minutach położyły się obie na brzuchach, a ja na Ewie.

Przytuliłam ją i zaczęłam trzeć swoją cipką o jej pośladki. Tym razem pozwoliła mi w ten sposób dokończyć. Nieznajoma była cały czas odwrócona. Wyprostowała ręce do góry i wyprężyła się. Zobaczyłam kawałek jej twarzy. Nie mogłam uwierzyć, to była moja współlokatorka Marta.
- Wiesz co Iwona, jesteś zboczona szmata, ale kochana zboczona szmata – powiedziała, patrząc jak trze udami o pośladki Ewy, po czym pocałowała mnie w policzek, ubrała się i wyszła.

Po chwili moje sutki zrobiły się olbrzymie, a moja szyja zaczerwieniła się. Zatrzymałam swoje ruchy, było mi bardzo fajnie. Zgrzana rzuciłam się na łóżko i patrzyłam w sufit. Ewa jednak miała jeszcze jeden pomysł.
- Chcesz żeby wszyscy zobaczyli tamten filmik? Żeby Twój brat walił sobie przy nim konia? Żeby wszyscy w akademiku wiedzieli jaka jesteś kurwa?
- Powiedz proszę zrobię wszystko!
- Proszę zrobię wszyściutko, WSZYŚCIUTKO, tylko nie pokazuj nikomu tego filmiku!
- Dobrze, bardzo dobrze, masz jutro o północy przyjść do mnie ubrana tylko w ta różową halkę, żadnych stringów, rozumiesz: nic pod spodem! a teraz wynocha stąd szmato!
- Tak Pani. – szybko założyłam na siebie swoją sukienkę, bieliznę i halkę wzięłam do łapki i wybiegłam z pokoju. Na szczęście nie było nikogo na korytarzu. Za to w pokoju tak, były wszystkie współlokatorki. Marta nic nie powiedziała, tylko się uśmiechnęła. Zdziwione spojrzały na to co miałam w ręce, powiedziałam im że miałam krwawy okres, że pobrudziła się od niego bielizna i wrzuciłam zawiniątko do szuflady. Marta puściła mi oko.
13.01.2010 o godz. 19:03
Po przeczytaniu opowiadania Ivety pt. „Sanatorium w Istebnej” postanowiłam opowiedzieć o swojej zeszłorocznej przygodzie wakacyjnej, która miała miejsce dwa lata temu w sierpniu.

Mam na imię Gosia, mam 18 lat. Od zawsze miałam problemy z tuszą. W wieku 16 lat ważyłam 98 kg przy wzroście 169 cm. Nie czułam się z tego powodu napiętnowana, ale próbowałam się także jakoś uporać z moim problemem – gimnastyka w domu, ograniczanie słodyczy.

Pewnego dnia mama po powrocie z pracy powiedziała mi, że dowiedziała się od swojej koleżanki o świetnym obozie odchudzająco – kondycyjnym. Córka owej koleżanki, moja rówieśnica, uczestnicząc w takich koloniach rok wcześniej zrzuciła prawie 6 kg wagi. Zajęcia sportowe nie były podobno zanadto wyczerpujące, a dieta także znośna.
Właściwie ucieszyłam się z możliwości spędzenia części wakacji w sposób przyczyniający się do poprawy mojej figury i zdrowia. Miałam pojechać do tego ośrodka w Szczawnicy razem z Alą (tak nazywała się córka koleżanki mamy).

W następną sobotę rodzice zawieźli nas do sanatorium. Na miejsce dotarliśmy późnym popołudniem. Obie zostałyśmy przydzielone do pokoju trzyosobowego. Był przytulny, czysty i posiadał własną łazienkę z WC (z tego faktu byłam bardzo zadowolona; nie znoszę wspólnych sanitariatów na korytarzu). Nie wiedziałyśmy jednak kto z nami zamieszka. Obawiałyśmy się dokwaterowania dużo młodszej koleżanki (obóz był przewidziany dla grupy wiekowej młodzieży 13 – 18 lat). Na szczęście okazało się, że zamieszka z nami Ewa – sympatyczna 17-latka.

Wkrótce rodzice odjechali, a ja poszłam na stołówkę na podwieczorek. Po podwieczorku nie zdążyłam się nawet dobrze rozpakować, gdy trzeba było iść na kolację (dziennie przewidziano aż 5 posiłków – według zasady: małe porcje, ale spożywane w niewielkich odstępach czasu). Po kolacji zaproszono nas na małą pogadankę o programie obozu kondycyjnego i zasadach zdrowego odżywiania. W końcu mogłyśmy wrócić do pokoju i dowolnie zadysponować pozostały do ciszy nocnej czas.

Zaczęłyśmy opowiadać o sobie, o problemach z figurą, zainteresowaniach itd. Po jakimś czasie postanowiłyśmy odświeżyć się pod prysznicem, a potem pogadać jeszcze leżąc w łóżkach, aż do późna. Jako pierwsza miała się iść kąpać Ala. Ku naszemu zdziwieniu zamknęła drzwi wejściowe na klucz, zasłoniła okno, a następnie rozebrała do naga w pokoju. Stanęła przed lustrem przyklejonym do drzwi szafy ubraniowej i zaczęła gładzić rękoma po piersiach i pupie. Stwierdziła, że jest nieco dziwnie zbudowana. Większość tłuszczyku odłożyła się jej na pośladkach, udach i brzuchu, natomiast miała dosyć małe piersi i szczupłe ręce. Nie odpowiadałyśmy na to ani słowem. Wtedy Ala powiedziała, że jest ciekawa jak my wyglądamy i zachęciła nas do rozebrania się. Widząc nasze zmieszanie oświadczyła, że jesteśmy we własnym gronie, wszystkie poza tym podobnie puszyste. Gdy miałam już wyrazić swoją dezaprobatę dla pomysłu Ali, nagle odezwała się Ewa, która wyraziła zgodę na porównanie się przed lustrem. Pomyślałam sobie, że może jestem nazbyt wstydliwa i także zaczęłam zdejmować ubranie. Po chwili wszystkie trzy stałyśmy gołe obok szafy. Wyglądało to trochę śmiesznie – nawiązanie do „Trzech Gracji” nasuwało mi się automatycznie :) W odróżnieniu od Ali ja i Ewa miałyśmy rozłożone równomiernie obfitości i wielkie piersi (ja dodatkowo, jak to w okresie intensywnego wzrostu biustu, opuchnięte sutki). Koleżanki zauważyły mój uśmiech i wytłumaczyły sobie powód jego zaistnienia po swojemu. Zrozumiały, że chodzi mi o to, że Ala była dokładnie wydepilowana w okolicach intymnych, zaś ja i Ewa – naturalnie owłosione.
Gdy miałam im wyjaśnić swoje skojarzenia z „Trzema Gracjami” Ala nieoczekiwanie zaproponowała, że pomoże pozbyć nam się niepotrzebnego „futerka”. Ja od razu zaprotestowałam, ale Ewa wyraziła gotowość do wygolenia cipki. Opanowały mnie jednocześnie zmieszanie, ale także i ciekawość. Ala wołała już, że zostałam przegłosowana i bez sprzeciwu muszę zapisać się do klubu „jedwabiście gładkich, puszystych lasek”. Rozśmieszona tym występem zgodziłam się.

Ala powiedziała, że usuwa dokładnie włoski z całego ciała już od dwóch lat. Postanowiła pożyczyć nam jednorazowe maszynki do golenia i piankę. Ku mojemu niedowierzaniu chciała także odegrać rolę naszej „fryzjerki”. Ewa ze śmiechem przystała na to. Wiedziona ciekawością i chyba trochę podniecona postanowiłam także skorzystać z propozycji. Poszłyśmy do łazienki. Ja pierwsza stanęłam pod prysznicem. Po kąpieli, na prośbę Ali, nie wytarłam ciała do sucha. Jedynie na mokre włosy nałożyłam „turban” z ręcznika. Do kabiny weszła Ewa, natomiast ja zasiadłam na stołku nakrytym ręcznikiem. Ala poleciła mi szeroko rozchylić uda i zaczęła nanosić dłonią piankę do golenia na moje podbrzusze i cipkę. Rozsmarowywała pianę delikatnie i długo. Muszę przyznać, że było to bardzo przyjemne. Później zaczęła mnie golić (specyficzne, raczej miłe uczucie). Po zabiegu wydawało mi się, że wyglądam trochę zabawnie, ale Ala i Ewa, która właśnie wychyliła się zza drzwiczek kabiny prysznicowej, odpowiedziały, że całkiem dobrze. Ala stwierdziła, iż Ewa może jeszcze nie wychodzić, gdyż nie skończyła jeszcze mojej depilacji. Po chwili okazało się, że chce usunąć mi włoski spomiędzy pośladków, spod pach i z nóg. Nie protestowałam. Po wszystkim naprawdę podobałam się sobie – wszędzie byłam taka gładka :) Teraz z kolei mogłam obserwować jak Ala nanosi piankę na krocze Ewy i delikatnie je masuje. Po chwili jednak zrobiło mi się chłodno i weszłam pod prysznic. Po kilkunastu minutach także Ewa była pozbawiona włosków na całym ciele. Ja i Ala opuściliśmy łazienkę, natomiast Ewa weszła do kabiny, aby jeszcze raz się opłukać.
Ala zapaliła nocną lampkę i powiedziała mi żebym nie wkładała jeszcze piżamy. Uprzedzając moje pytania oświadczyła, że golenie zawsze bardzo wysusza skórę i dlatego dobrze natłuścić ją oliwką. Podeszła do swojej szafki i wyjęła z niej butelkę oliwki dla dzieci. Wzięłam oliwkę, usiadłam na ręczniku rozpostartym na moim łóżku i zaczęłam smarować najpierw nogi, później cipkę. Ala w milczeniu mi się przypatrywała. Nagle podeszła do mnie i zaczęła gładzić moje nogi. Było mi tak przyjemnie, że nie zaprotestowałam. Ala wylała trochę oliwki na dłonie i gładziła moje uda, później krocze. Masowała delikatnie, najpierw z zewnątrz, później rozchyliła wargi i zaczęła pieścić mi łechtaczkę i wsuwać paluszki do środka.

Z jednej strony wstydziłam się tego co ona mi właśnie robiła, z drugiej nie mogłam się jednak oprzeć odczuwaniu błogości, która się z tym wiązała. Do pokoju weszła Ewa. Widok jaki zastała musiał ją powalić :) Nie trwało to jednak długo. Z uśmiechem rozłożyła swój ręcznik obok mnie, usiadła na łóżku i rozłożyła nogi. Ala bez trudu zrozumiała o co jej chodzi. Teraz masowała nas obie jednocześnie. O ile ja może tylko trochę głośniej oddychałam, Ewa całkiem głośno pojękiwała. Zaniepokoiło mnie to trochę – nie byłyśmy przecież same w ośrodku, a za żadne skarby nie chciałam żeby ktoś dowiedział się o naszych poczynaniach. Położyłam palec na ustach koleżanki, która zaczęła okazywać (na szczęście!) swoją radość trochę ciszej. Ala tymczasem nie próżnowała, masowała nas na przemian delikatnie i energicznie. Nagle poleciła nam uklęknąć w rozkroku i wypiąć pupy. O dziwo, poddałyśmy się poleceniu prawie automatycznie. Po chwili poczułam dłoń Ali pieszczącą moją cipkę. Po chwili zaczęła masować też delikatnie odbyt, ale nie wkładała palca do środka. Byłam bardzo podniecona. Po chwili pieszczoty ustały. Gdy odwróciłam się żeby zobaczyć dlaczego, bardzo się zdziwiłam. Ala klęczała przy łóżku, masowała pośladki Ewy i pieściła wypiętą cipkę i pupę językiem. Zrobiło mi się gorąco. Z jednej strony miałam wyrzuty sumienia, że robię coś więcej niż bardzo nieodpowiedniego, ale pragnęłam być pieszczona w taki sposób. Mało tego, chciałam sama zrobić to drugiej dziewczynie. Zeszłam z łóżka i uklękłam za Alą. Rozchyliłam jej nogi i zaczęłam pieścić jej krocze nieco natłuszczonymi oliwką dłońmi. Ale jeszcze chwilę zajmowała się Ewą. Nagle wstała, a następnie ułożyła się wygodnie na moim ręczniku i rozsunęła uda. Ja klęknęłam przy łóżku i delikatnie pocałowałam jej cipkę. Zaczęłam lizać niewprawnie. Najpierw po wierzchu, później zagłębiałam język do środka mokrej piczki. Ewa obserwowała nas i pieściła się sama. Masowała swoje piersi i krocze.

W pewnym momencie Ala powiedziała szeptem, że możemy sobie pomóc jednocześnie, trzeba tylko odsunąć stół i przenieść się na podłogę. Rozłożyła na wykładzinie koc i położyła się na nim na plecach. Ja miałam podeprzeć się na łokciach między jej nogami i wypiąć pupę tak, aby swobodny dostęp miała do niego znajdująca się za mną Ewa. Po chwili bawiłyśmy się już na podłodze. Co jakiś czas zamieniałyśmy się miejscami. Straciłam rachubę czasu. Nie wiem ile trwała ta wyuzdana zabawa.

Po wszystkim prawie wcale nie rozmawiałyśmy. Gdy leżałam w łóżku ubrana w piżamę, wiele myśli nie pozwalało mi zasnąć. Było mi jednocześnie wstyd, ale czułam się też niezwykle zrelaksowana. Myślałam o setkach innych jeszcze rzeczy. W końcu usnęłam w pierwszą noc w tym ośrodku wakacyjnym. Muszę się jednak przyznać, że, mimo rozlicznych obaw, które dopadły mnie przed zaśnięciem, nie był to jednak ostatnia przygoda tego typu ze mną i koleżankami z pokoju.
13.01.2010 o godz. 19:03
Nigdy nie lubiłam chodzić do fryzjera. Była to pewnego rodzaju kara za to siedzenie z głową w farbie

I z plotkującymi babami za plecami. Do czasu. Wtedy właśnie poznałam Panią Kasie- uśmiech powalał na kolana a w głowie pojawiały się perwersyjne myśli w stylu Ally McBeal Sposób w jaki rozmawiała szczególnie z mężczyznami mógł wskazywać na to , że cholernie ją bawi a może bardziej podnieca fakt że oni wręcz leżą u jej stóp i pragną by wydawała im polecenia aby mogli być jej rycerzami i ratować z każdej opresji...a po tym jak wychodzą ten ironiczny uśmieszek pod nosem i triumf w oczach który ciężko było zauważyć jeśli się nie obserwowało jej tak jak robiłam to ja.

Zawsze tylko ona zajmowała się moimi włoskami , niby nic dziwnego bo pełno uczennic w salonie a fachowcem tylko ona, jednak stawała jakoś tak niebezpiecznie blisko jakby zdawała się prosić żeby ja złapać za te dwa nieziemsko zgrabne pośladki. Nie wiem również dlaczego od pewnego czasu przetrzymywała mnie dłużej jakby przeciągając to, że już dawno powinnam siedzieć na tym przeklętym fotelu i mieć cokolwiek na głowie a nie ten cholerny bałagan z którym zawsze do niej przyjeżdżałam. Myślałam początkowo, że zwyczajnie mnie olewa ale w miarę poznawania jej lepiej -a w szczególności spostrzeżenia tego ze ukradkiem bacznie mi się przygląda –przestało mi przeszkadzać to że czasami siedziałam tam po pięć godzin.
- Widzę Pani się nie oszczędza w weekendy – mówiła to z pewną dozą złośliwości w głosie a zarazem tak kobieco kokietując – albo taki wiatr okrutny dzisiaj mamy...

Podła, dobrze wie że środek lata i gorąco jak w piekle !!!
- Bo widzi Pani, Pani Kasiu .. nie wszyscy potrafią wyglądać oszałamiająco uroczo o 11 rano w poniedziałek.-spojrzałam na nią tak wymownie że skwitowała to lekkim uśmiechem ale raczej wiedziała w tym momencie że to już nie jest zwykły komplement.
- Jeśli się ma dla kogo ...to owszem...przyzwoitość wręcz nakazuje...- wydawało mi się czy to była bardziej okrężna wersja „ To z myślą o Tobie tak wyglądam”. Uśmiechnęłam się raczej do siebie niż do niej i już miałam na końcu języka zgrabną ripostę..
- Kawy? Przyda się widzę ..- ojjj, lubi na złośliwo .. niech jej będzie skoro czerpie z tego przyjemność
- Chętnie ale warunek że Pani zaparzy , z nutką złośliwości pobudzi mnie bardziej
- Z cukrem?- zdawała się tego co jej powiedziałam nie słyszeć, jednak obie wiedziałyśmy co robimy od dobrych 10 minut więc byłam na sto procent pewna że to lubi. To właśnie cały jej urok owijanie sobie wszystkich wokół palca byciem zimną i wyrafinowaną suką.

Przyniosła gotową kawę stawiając ja na stoliku obok mnie nachyliła się i niemal wyszeptała mi do ucha:
- To mój ulubiony kubeczek> Jest taki...taki...poręczny.- wlepiła we mnie te swoje szare tęczówki i czekała aż się na niego spojrzę. Dlaczego zrobiło mi się gorąco między nogami gdy zobaczyłam że widnieje na nim napis
„ zjedz mnie”? Dlatego , że właśnie w tym momencie miałam ochotę wywlec ją na zaplecze i grzecznie spełnić ten rozkaz widniejący na „ ulubionym kubeczku”
- Śliczny, bardzo oryginalny. Dziękuje za kawę- chciałam ją też tak pomęczyć, dobrze wiedziałam że tylko czeka aż znajdziemy się same i zacznie się ze mną pieprzyć

Kawa jak to kawa, zawsze latam do toalety. Zastanawiałam się czy iść nie pytając czy też może lepiej zapytać o pozwolenie i mieć pewność ze wie gdzie idę:
- Pani Kasiu czy mogę skorzystać z toalety?
- Oczywiście, proszę na zaplecze i drzwi po prawej. Trafi Pani? – znów ten lubieżny uśmieszek
- Jeśli nie zawołam po pomoc- puściłam oko i poszłam, odchodząc usłyszałam że bąknęła cos do uczennicy o tym że nie jadła śniadania
Wychodząc z toalety zdążyłam tylko chwycić się za krzesło po tym jak ta Kocica z całym impetem pchnęła mnie na stół. Chwyciła ręką moją twarz po czym wbiła swojego długiego paznokcia w moje usta:
- Ssss....aż tak niegrzeczna?- zabolało ale ta ciekawość do czego się jeszcze posunie była silniejsza
- Cicho. Za to ty masz być grzeczna...-szeptała mi do ucha delikatnie przeciągając ręką po wewnętrznej stronie uda- pytam czy będziesz grzeczna?
- Będę...

Wtopiła się w zakrwawioną wargę jakby chciała wyssać z niej całą krew, nawet oparta o stół nie mogłam utrzymać równowagi – do tego stopnia zdrętwiałam z podniecenia. Jakby czuła co się dzieje- złapała za pośladki zgrabnie wciągając mnie na siebie pozwoliła opleść się w pół nogami. Pocałunek był tak namiętny i pochłonął mnie do tego stopnia że nawet nie wiedziałam że biega ze mną na rękach po całym zapleczu obijając się co chwile o jakąś ścianę. Posadziła mnie na stole, odsunęła się opierając o ścianę zaczęła powoli podciągać swoją spódniczkę i bacznie obserwowała moją reakcje . Patrzyłam prosto w jej szklące się oczy do momentu gdy zobaczyłam jej piękną cipkę która aż się prosiła o pieszczoty

- A teraz chodź tu i zrób to tak żebym przestała oddychać, żebym błagał o jeszcze
Zeszłam ze stołu i zbliżałam się tak powoli, że Ona zaczęła dyszeć z podniecenia. Patrząc jej w oczy zaczęłam powoli schodzić na dół nie dotykając jej wcale- wiedziałam że podobne czułości są nie na tą chwile i że przydadzą się następnym razem jak będzie więcej czasu. Wsadziłam jej palec do ust jednocześnie wsysając się w jej wilgotną szparkę. Palec stłumił jęk który z siebie wydała, lizałam ją tak intensywnie i szybko że przestała się kontrolować i zaczęła wbijać swoje paznokcie gdzie popadnie. Docisnęłam ją mocno do ściany bo przez moment miałam wrażenie ze mi upadnie tak wierzgała w ekstazie:

- Jeszcze chwilkę...błagam nie przestawaj...mmmmm- zarzuciłam sobie na bark jej prawą nogę żeby mięć lepszy dostęp do jej dziurki. Bez żadnych zbędnych ceregieli weszłam się w nią co przywitała wbiciem swoich pazurków w mój kark.
- Aaaa....-wyjęczała i całkiem omdlała powoli osunęła się po ścianie , rzucała niewidzącym spojrzeniem po ścianach co chwile drgając po rozkoszy jakiej doznała przed chwilą
- Tak grzeczna?- zapytałam przytulając się na chwile do jej piersi
Uśmiechnęła się tak delikatnie ale zarazem tak jakoś dziwnie tajemniczo
- Wiedziałam że będzie dobrze...ale...nie sądziłam że aż tak. .-ucałowała mnie w rozciętą przez siebie wargę po czym zaczęłyśmy się zbierać do powrotu na sale.
- Wiesz ,może lepiej przyjedź do mnie domu to zrobię Ci te włoski...nie możesz w takim stanie tam wyjść- spojrzała na poważnie przejęta tym że wyglądam jakbym wpadła w żywopłot – przepraszam nie sądziłam że mogę aż do tego stopnia Cię podrapać
- Odbiorę to jako komplement wiec nie bój się nie oskarżę cię o napaść-dałam jej buziaka na obchodne- ale nie omieszkam Ci się odpłacić
- Przyjedź o 21 adres wyśle Ci zaraz sms’em- machnęła ręką na do widzenia i zniknęła za drzwiami a ja musiałam się ulotnić tylnym wyjściem ze względu na swój wygląd.
Szłam do auta i tak sobie myślałam że chyba całkiem miły wieczór się zbliż i raczej trzeba się będzie wyspać teraz za dnia...
13.01.2010 o godz. 19:03
Jadąc ciemną podziurawioną niczym ser szwajcarski drogą przeklinałem w myślach chwilę, kiedy wspólnie z żoną wpadliśmy na pomysł, aby właśnie w tych dniach wybrać się na długo wyczekiwany urlop. Lato w Polsce ma jakieś 80 dni, a nam akurat trafiły się te najbardziej deszczowe, chłodne, można by rzec, wręcz angielskie. Oczywiście wszyscy znajomi namawiali nas, aby wyjechać gdzieś za granicę. Tunezja, Maroko, Grecja, Cypr, nawet oblegany przez polskich turystów Egipt, wszystkie te miejsca miały być według nich lepszą opcją, niż ryzykowny wypad na Mazury. Ale nie, my się uparliśmy i na przekór panującej modzie na egzotyczne wojaże, zdecydowaliśmy się ten urlop spędzić w kraju. Choć szczerze powiedziawszy, biorąc pod uwagę stan mazurskich dróg, czas jaki zabrało nam dotarcie na miejsce, gęstość zaludnienia i niewielką ilość (a raczej całkowity brak) sklepów w okolicy, też mogliśmy poczuć się jakbyśmy wyjechali przynajmniej na Krym. Wolni od cywilizacji, całego wielkomiejskiego zgiełku. W końcu o to nam chodziło i wszystko byłoby super, gdyby nie ta cholerna pogoda.
Skoro już zdecydowaliśmy się zostać w kraju, dlaczego akurat Mazury? Powodów było kilka. Po pierwsze tutaj, w odróżnieniu od wypadu nad morze czy w góry, można poczuć prawdziwe odosobnienie, a na to chyba najbardziej mieliśmy ochotę. Zatłoczone szlaki górskie, czy zapchane plaże, tego chcieliśmy uniknąć. Dalsze powody to nasz sentyment i zakwaterowanie. Oba się łączą. Tutaj spędziliśmy nasze pierwsze wspólne wakacje, tutaj też osiem lat temu po raz pierwszy kochaliśmy się z Pauliną. No i na koniec, znajdujący się tutaj domek letniskowy, należąy do rodziców mojej żony. Bardzo przytulny, powiedziałbym że wręcz luksusowy o standardzie nie ustępującym cztero gwiazdkowym hotelom. Moi teściowie ponoć korzystali z niego rok rocznie jeszcze w latach 90., teraz jednak ci emerytowani lekarze zaglądali tu niezwykle rzadko, nawet nie raz na rok. Za to ich dzieci korzystały z tej oazy dość regularnie.
Właśnie wracaliśmy z oddalonego o 20 kilometrów miasteczka, wioząc przepotężne zakupy, które starczyć nam miały już do końca pobytu. Sporych rozmiarów krople deszczu miarowo spadały na szybę, wymuszając na wycieraczkach szybką pracę. W bagażniku naszego Jeepa Grand Cheeroki pobrzękiwały butelki wina, w radio leciała przyjemna, relaksująca muzyka. Zerkałem od czasu do czasu na moją żonę, która zapadła się w fotel i utkwiła zamyślone spojrzenie w bocznej szybie, przypatrując się przemykającym za oknem drzewom. To był nasz szósty dzień pobytu tutaj, piąty deszczowy, kolejny, podczas którego praktycznie nie wychodziliśmy z domku. Wyjątkiem były właśnie dokonane zakupy. Widziałem, że nie jest zadowolona z naszego wypadu. Miała ochotę na kąpiele w jeziorze, wygrzewanie się w słońcu, chodzenie po lesie, tymczasem robiliśmy dokładnie to samo co moglibyśmy robić w domu. Kochaliśmy się, przygotowywaliśmy wykwintne dania, oglądaliśmy filmy i rozmawialiśmy. Niby było przyjemnie, ale jednak czegoś brakowało.
Zatrzymałem wzrok na jej bordowej sukience. Zdecydowanie była zakupiona z myślą o nieco lepszych warunkach pogodowych. Była dość krótka, sięgała nawet nie do połowy uda, odkrywając wspaniale opalone, długie, zadbane nogi mojej żony. Widać było, iż sporo czasu spędzała w fitness-clubach. Jej nogi łączyły smukłość, delikatność z lekką, ale jednak wypracowaną muskulaturą. Doskonale wiedziałem, jaka siła w nich drzemie, jak mocno umie nimi opleść swojego kochanka, jak potrafi zacisnąć swoje uda na mojej głowie, gdy przeżywa orgazm. Przejechałem wzrokiem w górę po jej idealnym, szczupłym z lekko zarysowanymi mięśniami brzuchu i zatrzymałem się na piersiach. Deszcz, który zmoczył nas na parkingu, sprawił, iż jej sukienka idealnie obklejała piersi, uwydatniając sterczące sutki. Biust mojej żony nie był zbyt duży, powiedział bym nawet że był on przeciętnej wielkości. Jednak nie potrzebował być większy. Idealne, niesamowicie jędrne półkule, zwieńczone cudownymi sutkami, nie za dużymi, nie za małymi, tworzyły przepiękny, wręcz powalający widok. Jedno z ramiączek sukienki Pauliny opadło, nadając jej lekko prowokującego wyglądu. Nie potrzeba mi było nic więcej, aby naszła mnie ochota na seks z Pauliną.
Zdjąłem rękę z wajchy skrzyni biegów i położyłem ją na jej jędrnym udzie. Przesuwałem ją powoli, delikatnie, tak aby rozgrzać jej nieco zziębnięte ciało. Nie protestowała, przyjęła tę pieszczotę z nieukrywaną przyjemnością, cichutko pomrukując. Podwinąłem lekko sukienkę, masując wewnętrzną stronę jej uda. Nie trzeba było być geniuszem, aby zorientować się, że ma na to ochotę. Najpierw rozszerzyła lekko, prawie niezauważalnie nogi, a gdy moja dłoń powędrowała głębiej, zacisnęła je na niej. Paulina zaczęła delikatnie się poruszać, jakby to teraz ona masowała swoimi udami moją dłoń, ocierała się o nią, najpierw powoli, lecz z czasem przyspieszała. Wzrok cały czas miała wlepiony w zmieniający się za oknem krajobraz. Nie mogłem się powstrzymać, aby nie przesunąć dłoni dalej. Mimo, iż ściskała mnie bardzo mocno, pokonałem kilka centymetrów dotykając jej jedwabnych majteczek. Nie spodziewałem się tego, ale były już odrobinę wilgotne.
- Może chcesz się zatrzymać? – zapytałem z nieukrywaną nadzieją w głosie.
Spojrzała na mnie zalotnie, udając, że nie wie o co mi chodzi. Zapadła się w siedzeniu, rozchylając na sekundę uda, tak, jakby chciała nimi zagarnąć moją dłoń. Przywarłem palcami do jej stringów, czując za cienką warstwą materiału jej rozpaloną szparkę. Zaczęła się poruszać w rytm brzmiącej muzyki, wręcz masturbować się przy pomocy mojej dłoni. Boże, ależ ona była wtedy seksowna. W moich dżinsach zaczęło robić się naprawdę ciasno, tymczasem ona pojękiwała, absorbując moją uwagę od sytuacji na drodze. Błysk reflektorów i klakson nadjeżdżającego z naprzeciwka samochodu niemal nie doprowadziły mnie do zawału. Wyrwałem swoją rękę z objęć ud żony i szarpnąłem kierownicą, wracając samochodem na właściwy pas jazdy. Gdy wyminęliśmy się, westchnąłem ciężko, przetarłem czoło spoglądajac na Paulinę.
- Przepraszam skarbie, sama widziałaś, niemal bym nas zabił.
- Dla mnie byś nie zaryzykował? – uśmiechała się powalająco, demonstrując perlisty uśmiech. – Jak tam wolisz. Patrz na swoją drogę.
Muszę przyznać, że zaskoczyła mnie tym co zaczęła wówczas robić. Podciągnęła dół swojej sukienki niemal po sam brzuch, odsłaniając turkusowe stringi, na których ciemna plamka odznaczała jej wilgotny rowek. Patrzyłem kątem oka, jak przesuwa materiał majtek w stronę prawego uda, odsłaniając wydepilowaną przed kilkoma godzinami szparkę. Była cudowna, lekko zaróżowiona z delikatnie wystającymi wargami. Jej smukłe palce najpierw zaczęły masować okolice na wokoło muszelki, by dopiero po kilku westchnięciach dotknąć tych najbardziej erogennych miejsc. Z jej przygryzionych warg wydobył się jęk rozkoszy. Błądziła palcem po swoim rowku, od czasu do czasu dotykając łechtaczki. Wtedy to z jej gardła wydobywały się najbardziej rozkoszne pojękiwania. Przy tym wszystkim całkowicie ignorowała mnie, zachowując się tak, jakby była w aucie sama.
Spojrzałem na drogę, rozglądając się za jakimś zjazdem, gdzie mógłbym zatrzymać samochód, wtem poczułem na ustach jej palce. Były wilgotne, wręcz ociekały jej sokami. Nacierała nimi moje wargi.
- Zawsze mówiłeś, że lubisz mój smak. – poznawałem ten tembr głosu. Miała taki, gdy ogarniało ją naprawdę spore podniecenie, połączone z ochotą na niezwykle dziką zabawę. – Nie masz teraz na mnie ochoty?
Co mogłem wtedy zrobić. Zassałem jej palce z rozkoszą delektując się cudownymi sokami z jej szparki, gdy ona zabrała swoją dłoń. Teraz to lewą zaczęła masturbację, ale tylko na chwilę. Gdy stała się ona wystarczająco mokra, znów przycisnęła mi ją do ust, jednocześnie prawa powędrowała do najcudowniejszego miejsca jakie mogło wówczas istnieć. Muzykę poczęły przygłuszać jej jęki, teraz już się ze mną nie drażniła, nie chciała mnie jedynie rozochocić. Czułem, że w tym momencie liczy się tylko dla niej jej własna rozkosz i temu się całkowicie oddawała. Masowała wargi, coraz większą uwagę poświęcając łechtaczce.
Zredukowałem bieg na czwórkę, zwolniłem do 40 kilometrów i gdy moja lewa ręka trzymała kierownicę, prawa powędrowała w stronę krocza mojej małżonki. Boże, z jej wnętrza wypływały niespotykane ilości żądzy. Uda były śliskie i wilgotne, jakoś w ogóle nie przyjmowałem się siedzeniem, które pewnie nasiąkało z każdą chwila podnieceniem Pauliny. Gdy zbliżyłem się palcami do łechtaczki, agresywnie odepchnęła moją dłoń, dając znać, iż nie życzy sobie abym jej przeszkadzał. Była w stu procentach pochłonięta sobą, wiła się spazmach rozkoszy. Cóż mi pozostawało, skierowałem palec w stronę jej dziurki. Wiedziałem, że sama nie lubi sobie tam wpychać czegokolwiek, ale co innego, gdy robi to ktoś inny. Gdy znalazłem się u wejścia, momentalnie oderwała rękę od moich warg i popchnęła moją dłoń, wpychając cały palec do rozgrzanego i wilgotnego do granic możliwości wnętrza. Głośno jęknęła wyginając się na fotelu. Masowałem palcem ścianki jej pochwy, czując jak się rozszerza, wręcz mnie zasysa. Szybko dołączyłem kolejny palec, zastanawiając się jak daleko będę mógł się posunąć.
- Włóż więcej! – wręcz warknęła. – Włóż, proszę!
Wepchnąłem do środka cztery palce i nie mogę powiedzieć, aby ciężko poszło. Była tak rozpalona, tak chętna, że przez chwilę zastanawiałem się, czy aby nie spróbować w nią włożyć całej dłoni. Szybko jednak z tego pomysłu zrezygnowałem, bojąc się, że popsuję cała sytuację.
Patrzyłem to na drogę, to na uda żony, pomiędzy którymi ginęły moje palce, by za moment przenieść wzrok na jej wspaniałe jędrne piersi, które zdawały się rozsadzać materiał sukienki. Całkowicie zapomniała o mnie. Jej lewa ręka powędrowała na piersi, ugniatając je, szarpiąc i ciągnąć sztywne sutki. Twarz Pauliny wygięła się w niesamowitym grymasie podniecenia, nadając jej niemalże zwierzęcego wyrazu.
- Nie przestawaj! Nie waż się przestać! – to już nie były prośby, to był rozkaz.
Nadziewała się na moją dłoń, samej masując swoją łechtaczkę i sutek. Ugniatała pierś z taką siłą, że musiało jej to sprawiać także ból, najwidoczniej jednak podniecenie było silniejsze. Przeżywała nieziemską rozkosz, ja w tym czasie tonąłem w morzu pożądania. Jak na złość nigdzie nie dostrzegałem żadnego zjazdu. Zerknąłem na jej biust i nie mogłem się powstrzymać. Przywarłem twarzą do jej piersi, chwytając w zęby sterczący sutek. Westchnęła, jednocześnie samochodem szarpnęło, gdy zjechaliśmy na pobocze. Oderwałem twarz od biustu żony i przywróciłem naszemu jeepowi odpowiedni tor jazdy.
W tym momencie się zaczęło. Jej uda gwałtownie poczęły się rozszerzać, pochłaniając moje palce, z kolei ręka Pauliny masująca łechtaczkę jeszcze jakby przyspieszyła. Pochyliła się do przodu, by po chwili gwałtownie wypchnąć biust odrzucając głowę na siedzenie. Z gardła mojej żony wydobył się dźwięk. Nie był to ani jęk ani krzyk, lecz coś jeszcze bardziej szalonego. Bardziej rozkosznego. Zaprzestała ruchów ręką, pochylając się w stronę kolan. Ciężko dyszała, widziałem jak pod wpływem głębokich wdechów zapadają się jej plecy. Powoli, najdelikatniej jak to było możliwe wyciągnąłem z niej swoje palce. Mokre, ociekające cudownym nektarem. Westchnęła.
Nie odzywając się ani słowem, patrzyłem na nią, pochłaniałem jej piękne ciało wzrokiem. Spojrzała na mnie z miną zawstydzonej dziewczynki, jakby chciała w ten sposób wyrazić, że to wszystko stało się przypadkiem, nie z jej winy.
- Oba.
- Słucham? – w pierwszej chwili nie zrozumiałem.
- Oba głuptasie – jej brązowe oczy zalśniły.
Wtuliła się w moje ramię.

27.10.2009 o godz. 18:58
- Taaak… o tak… mocniej…! - Zuzka dyszała mu do ucha, kiedy wbijał się w nią swoim osiemnastocentymetrowym penisem. Jej rozgrzana i cieknąca cipka od tygodnia domagała się porządnego rżnięcia. Zuzka podniosła nogi i oplotła jego szyję.
Grzesiek chwycił ją za nadgarstki i mocniej przycisnął do kanapy. Ustami muskał jej średniej wielkości piersi, które - jak na jej naście lat - szybko się rozwinęły.
- Tak… tak… bierz mnie… - Zuzka nie przestawała wzdychać. Po kilku chwilach tego morderczego tempa głośne westchnięcia przeszły w jeden wielki krzyk rozkoszy. Ciepło z cipki rozchodziło się po całym jej ciele. Była bliska eksplozji.
Grzesiek złapał ją za biodra, trysnął strumieniem gorącej spermy i wyszedł z gorącej dziurki, która teraz ociekała ich wspólnymi sokami.
- Muszę iść - Grzesiek ubrał się, zanim Zuzka doszła do siebie po przeżytym właśnie orgazmie. - Martyna wraca dzisiaj od matki.
Od dwóch tygodni Grzesiek był słomianym wdowcem. Martyna, jego żona, wyjechała, aby zająć się swoją chorą matką.
- Zostań jeszcze trochę - odezwała się błagalnie Zuzka. Podeszła do niego i wtuliła się w jego plecy. - Nie chcę być sama dzisiaj wieczorem…
Grzesiek odwrócił się do niej.
- Nie mogę. Zresztą… to był nasz ostatni raz.
Zuzka stanęła jak wryta.
- Co?
- Słyszałaś. To koniec naszej znajomości. Było fajnie, ale to koniec.
Zuzka wzięła Grześka za rękę.
- Nie, proszę nie mów tak…
- Nie bądź małym dzieckiem - Grzesiek uśmiechnął się do niej ironicznie. - Od początku wiedziałaś, że nasza znajomość miała być chwilowa.
- Ale…
Grzesiek powstrzymał ją gestem ręki.
- Muszę iść - powiedział. - Nie dzwoń, nie przychodź do mnie… najlepiej udawaj, że nigdy się nie spotkaliśmy i że mnie nie znasz - wyszedł bez „do widzenia”.
Drzwi wyjściowe zamknęły się i Zuzka została w domu sama…
*****
Czekał na nią na podjeździe.
Martyna wróciła po dwudziestej. Uśmiechała się i wyglądała dziwnie kwitnąco. Przed wyjazdem przefarbowała się na kasztanowo, ale i z jasnymi włosami wyglądała więcej niż atrakcyjnie.
- Nie wyobrażasz sobie jakie na drogach są korki - pocałowała Grześka w usta. Jej wargi miały smak wiśniowej pomadki.
- Pewnie jechałaś przez samo piekło - wyjął walizkę z bagażnika jej samochodu.
Weszli do domu.
Martyna zdjęła cienki płaszcz i powiesiła go na stojącym wieszaku.
- Przez sam środek piekła - westchnęła ciężko. - Jestem skonana… Idę pod prysznic - ruszyła do łazienki. Zamknęła drzwi i stanęła przed lustrem. Była przemęczona. Miała podkrążone i przekrwione oczy. Zdjęła bluzkę i spodnie. Miała na sobie czarną, koronkową bieliznę, tą, którą tak uwielbiał Grzesiek, ale dzisiaj chyba się nie przyda. Prawie trzygodzinna jazda samochodem w korku wykończyła ją i zmęczenie brało górę. Przyjrzała się swojemu odbiciu w lustrze. Musiała przyznać, że jej ciało wciąż było bardzo podniecające. Zdjęła stanik i położyła go na półce. Stanęła bokiem do lustra i wzięła piersi do rąk. Pomimo trzydziestki wciąż były jędrne i jedwabiście gładkie, a małe sutki sterczały dumnie. Martyna zdjęła majteczki i położyła je obok stanika. Teraz stała zupełnie naga. Nie miała idealnie płaskiego brzucha, ale nie przejmowała się tym. Tą małą niedoskonałość rekompensowały kształtne uda i szczupłe łydki. Krótko przystrzyżone włosy łonowe wyglądały uroczo. Martyna pogłaskała je delikatnie palcami i nagle zmęczenie podróżą gdzieś znikło. Była spragniona czułości Grześka, jego członka. Grzesiek zawsze wypełniał ją tak szczelnie, ocierając przy tym każdą wilgotną ściankę jej cipki…
- Co z mamą? - zawołał Grzesiek z kuchni.
- Wszystko OK - odkrzyknęła, wyrwana z zamyślenia. Weszła pod prysznic. Zasunęła zasłonkę, odkręciła kran i weszła pod strumień ciepłej wody. Marzyła o tym od połowy drogi powrotnej… Woda gładko ściekała po jej aksamitnym ciele - od głowy, przez dekolt, po piersiach, aż do cipki i lekko rozchylonych nóg i stóp. Martyna zamknęła oczy i znów położyła rękę na cipce. Była gorąca i spragniona.
Nagle drzwi od łazienki otworzyły się, a po chwili pod prysznic wszedł nagi Grzesiek.
- Umyć ci plecki? - spytał z szerokim uśmiechem.
Martyna podała mu gąbkę oraz mydło i odwróciła się do niego plecami. Popatrzył na jej kształtną pupę i pogłaskał ją. Martyna odwróciła głowę i uśmiechnęła się do niego.
Grzesiek umył jej plecy i spłukał z nich pianę. Grzesiek wpił się ustami w szyję Martyny. Objął ją i przycisnął do siebie. Jego członek ocierał się o nią i sztywniał z każdą następną sekundą.
- W pupę - powiedziała niespodziewanie. - Mam płodne dni.
Grzesiek rozchylił jej pupę i pomasował palcem ciasną dziurkę. Miał ochotę na cipkę, ale musiało wystarczyć mu to, co Martyna mu w tej chwili oferowała. Przyłożył palec do jej odbytu i powoli wsunął go do środka. Westchnęła. Wyjął palec, a na jego miejsce przyłożył członek. Nacisnął i szeroka główka zniknęła w odbycie Martyny.
- Mmm… - westchnęła znowu i zacisnęła powieki.
Grzesiek wyszedł z niej i wszedł z powrotem. Rozpychał się w niej wolnymi ruchami i torował sobie drogę, aż w końcu wszedł w nią cały. Jego osiemnastocentymetrowy penis tkwił w odbycie Martyny, która przy każdym ruchu pojękiwała coraz głośniej. Posuwał ją szybciej i szybciej, za każdym razem wywołując u niej silne i zarazem przyjemne wrażenie przepełnienia. Czuła go pod żołądkiem. W pewnym momencie chwycił ją za biodra i zaczął szaleńcze tempo. Krzyczała, gdy nabijał ją na siebie.
- Tak! Taak!
Jego jądra obijały się o jej spragnioną i wygłodniałą cipkę.
Wreszcie poczuł napływający strumień gorącej spermy, a jego penis jeszcze urósł i był gotowy do strzału.
- Do środka! - krzyknęła Martyna i lawa białej, gęstej cieczy wlała się w nią kilkoma mocnymi tryśnięciami.
Grzesiek wycofał się, a jego członek zwiotczał. To był dopiero ich drugi seks analny, za pierwszym razem mieli pewne obawy. Teraz poszło im lepiej.
Martyna odwróciła się do niego. Jej oczy płonęły. Płonęły żywą namiętnością i pragnieniem spełnienia wszelkich żądz. Jego i swoich. Ich wspólnych. Grzesiek po jej delikatnym uśmiechu poznał, że jest gotowa zrobić wszystko. Dosłownie wszystko.
Martyna uklękła przed Grześkiem i wzięła jego penisa do ręki, który po chwili znów stał mocno naprężony. Martyna pocałowała żołądź i wsunęła ją do buzi. Podniosła wzrok i patrzyła, jak ciało Grześka niemal uginało się pod dotykiem jej ust. Członek Grześka smakował wspaniale. Wydawało się, że osiemnaście centymetrów ciepłego i pulsującego narządu nie zmieści się w jej gardle. Mimo to Martyna zassała żołądź wargami i członek Grześka powoli znikał w jej ustach.
- Nie przerywaj, kochanie - powiedział, głaszcząc jej półdługie, kasztanowe włosy. Przytrzymał jej głowę i sam zaczął wkładać członek coraz głębiej w jej gardło. A gardło Martyny było naprawdę głębokie. Nie wytrzymał długo i spuścił się po raz drugi.
- Teraz twoja kolej - Martyna otarła usta ze spermy.
Grzesiek ukląkł i przyssał się do słodkiej cipki. Spijał i wysysał każdą kroplę wypływających z jej wnętrza soków. Wsunął język i usłyszał westchnięcie. Nogi pod Martyną ugięły się, ale na szczęście przytrzymała się ściany. Doszła szybciej niż myślała. Fala gorąca i lekki zawrót głowy spowodowały, że natychmiast odleciała…
*****
Komórka zadzwoniła akurat wtedy, gdy był na ważnej naradzie. Wyszedł na korytarz.
- Co ty robisz? - prawie krzyknął.
- Chciałam… - głos Zuzki drżał.
- Mówiłem, żebyś nie dzwoniła. Mówiłem, że między nami koniec - Grzesiek rozglądał się dookoła.
- Brakuje mi ciebie…
Kurwa! Ta idiotka nie da mu teraz spokoju!
- Nie mogę teraz rozmawiać. Jestem w pracy na ważnej naradzie.
- To może spotkamy się wieczorem? Mógłbyś do mnie przyjechać…
- Nie! Czy ty nie rozumiesz? Koniec! Koniec z nami…
Usłyszał płacz Zuzki.
- Ja…
- Nie - wyłączył komórkę i schował ją do kieszeni.
*****
Do domu wrócił późnym wieczorem. Narada przeciągnęła się, a później musiał jeszcze wypełnić mnóstwo papierkowej roboty.
Nic nie wzbudziło jego podejrzeń. Wszystko wydawało się być na swoim miejscu.
- Kochanie, wróciłem - Grzesiek powiesił kurtkę na wieszaku. Przeszedł do pokoju.
Kiedy zapalił światło jego oczom ukazał się koszmarny widok. Na środku pokoju, przywiązana do krzesła, siedziała Martyna. Była roztrzęsiona i zapłakana. Za nią, z ironicznym uśmiechem na twarzy, stała Zuzka - pewna siebie i lekko zniecierpliwiona.
- Cześć, kochanie - powiedziała. - Czekamy na ciebie.
Grzesiek spojrzał na Martynę. Co się…?
- Nie chciałeś się ze mną spotkać, to ja przyszłam do ciebie - Zuzka zrobiła kilka kroków w jego stronę. Ubrana w mini i kusy top wyglądała jak niedoszły demon seksu.
Grzesiek ani drgnął.
- Czego chcesz? - zapytał.
Zuzka zaśmiała się.
- Nie bądź śmieszny. Dobrze wiesz czego chcę. Ciebie.
Grzesiek popatrzył na płaczącą Martynę.
- Nie wiem o czym mówisz - powiedział do Zuzki.
- Przestań udawać. Ona wie o wszystkim. Powiedziałam jej wszystko. Opowiedziałam jej ze szczegółami jak mnie pieprzyłeś, jaką sprawiałeś mi przyjemność…
Grzesiek milczał przez moment.
- Martyna, ja nie chciałem…
- Nie chciał - prychnęła Zuzka. - Akurat.
- Kochanie, uwierz mi… - Grzesiek ruszył do Martyny, ale Zuzka go powstrzymała.
- Rozbieraj się - rozkazała.
- Co?! - krzyknął Grzesiek. Co ta kretynka…
- Słyszałeś! Zdejmuj ubranie! Natychmiast!
Grzesiek nie wierzył w to, co słyszał. Rozkazywała mu nastolatka! Zawahał się, ale zrobił to, co kazała mu Zuzka.
- To też - wskazała na bokserki.
Grzesiek zdjął je i stanął przed nią zupełnie nagi.
- A teraz rozbierz mnie - Zuzka podeszła do niego.
Grzesiek znów się zawahał. Kątem oka spojrzał na Martynę, ale ona tylko płakała w swojej bezsilności.
- Czekam - poirytowała się Zuzka i podniosła ręce do góry.
Grzesiek sięgnął jej topu, podwinął niewielki kawałek materiału, odsłaniając piersi nastolatki. Top wylądował gdzieś obok. Grzesiek odpiął suwak mini i Zuzka została w samych stringach.
- Zębami - powiedziała.
Grzesiek ukląkł i zębami zsunął majteczki po jej gładkich nogach. Zuzka kopnęła stringi na bok i teraz także stała całkiem naga. Jej gładko wygolona cipka robiła się wilgotna.
- Teraz zerżniesz moją dziurkę. Wiesz jak lubię… - podeszła do stolika i wypięła się do niego tyłem, rzucając przy tym drwiące spojrzenie Martynie.
Grzesiek podszedł i objął Zuzkę w talii. Spojrzał na Martynę, ale ona jeszcze bardziej zacisnęła powieki. Nie chciała patrzeć. To, że Grzesiek - jej mąż - będzie na jej oczach rżnąć jakąś popieprzoną nastolatkę, było dla niej wystarczającą torturą i obrzydzeniem.
Grzesiek wbił się w Zuzkę tak mocno, że zawyła z bólu. Chciała porządnego rżnięcia, dostanie to czego chce! Wyszedł z niej i znów wbił się w jej cipkę do samego końca. Każde jego pchnięcie Zuzka oznajmiała okrzykami bólu zmieszanego ze wzrastającą powoli rozkoszą, które bezlitośnie świdrowały w uszach Martyny.
- Mocniej! Tak jak to robiłeś ostatnim razem! O taak…!
Pokój wypełnił się zapachem ich ciał.
Grzesiek pchnął Zuzkę jeszcze kilka razy i wyszedł z niej. Kiedy przystawił członek do jej drugiej dziurki, na twarzy Zuzki pojawiło się przerażenie.
- Co robisz?! - krzyknęła. - Ja jeszcze nigdy…
Ale Grzesiek nie słuchał. Przytrzymał ją i wszedł w odbyt Zuzki. Zawyła. Uczucie rozpierania było niesamowicie silne. Silniejsze niż mogła by przypuszczać. Kiedy jednak zwieracze już się rozluźniły, ostry ból przeszedł i czuła tylko głębokie wypełnienie. To było dla niej nowe przeżycie. Po dłuższym czasie przestała się nawet szarpać i wyrywać, bo doszła do wniosku, że i tak nie miała z Grześkiem żadnych szans. Do tej chwili o seksie analnym tylko czytała i nawet była ciekawa jak to jest, ale bała się spróbować.
Zdziwiła się, kiedy Grzesiek niespodziewanie wyszedł z niej, odwrócił w swoją stronę i przycisnął ją za ramiona do podłogi. Wiedziała, co się za chwilę stanie. Klęcząc czekała, aż ciepła sperma zaleje jej twarz, piersi i brzuch. Jednak się pomyliła.
Grzesiek wepchnął członka do jej ust i zaczął rżnąć ją jak zwykłą tanią dziwkę. Wchodził głęboko do jej gardła. Zuzka krztusiła się, a w jej oczach stanęły łzy. Jak do tego doszło? Przecież to ona miała upokorzyć jego…
Zuzka kątem oka dostrzegła, że Martyna przygląda się jej z tym samym drwiącym uśmieszkiem, który niedawno sama miała na twarzy.
Nagle poczuła, że Grzesiek zbliża się do wielkiego finału.
Przytrzymał jej głowę i wlał w jej gardło cały zapas lepkiej, słonawej spermy. Wyjął członka z jej ust i zmusił do połknięcia.
- A teraz wstawaj i wynoś się - powiedział.
Zuzka ubrała się i skulona wyszła bez słowa. Taka upokorzona…
Grzesiek podszedł do Martyny i rozwiązał sznurki, którymi była związana.
-Wybaczysz mi ten romans? - zapytał.
- Pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- Od dzisiaj będziesz mnie rżnąć tak ostro jak tą małolatę…
Tagi: Zuzka
27.10.2009 o godz. 18:58
Zaprosiłaś mnie do siebie. W drzwiach stanęłaś nie naga lecz i nie ubrana. Niby miałaś na sobie wszystko: wszystko czerwono-czarno-przejżyste - bluzeczkę, spódniczkę, pończoszki z pasem, majteczki i staniczek, ale wszystko to, więcej odsłaniało niż kryło.
Wszedłem do mieszkanka. Zamknęłaś drzwi i przywarłaś do moich ust swoimi. Złapałem Cię natychmiast za krągłe, jędrne pośladki. Były jakby do tego stworzone - dokładnie mieściły się w moich dłoniach. Do mojego torsu przywarły Twoje jędrne piersi. Były twarde - sutki niemal mnie zakuły mimo, że byłem jeszcze w koszulce.
Odchyliłaś się i zerwałaś ze mnie tę szmatkę. Chciałem i ja zacząć Cię rozbierać ale nie pozwoliłaś - przytrzymałaś moje dłonie i skierowałaś je z powrotem na Swoją dupkę. Ściskałem ją więc i pieściłem a Ty w ciasnej przestrzeni między naszymi brzuchami zaczęłaś rozpinać mi spodnie. Jakoś sobie z tym poradziłaś, od razu też zsunęłaś ze mnie majtki. Sama nadal nie pozwalałaś na nic więcej niż pieszczenie Twej pupci. Gdy spodnie i majtki miałem już na udach wskoczyłaś mi na biodra i oplotłaś je swymi smukłymi nogami.
Nie miałem jak w Ciebie wejść, byłaś przecież nadal w spódniczce i majteczkach, mojego sterczącego już kutasa przyciskałaś do naszych brzuchów nieznacznie kręcąc biodrami. Rękami nie musiałem już ograniczać się do dupki. Pieściłem też opiętą cieniutkimi tkaninami i wyraźnie wilgotniejącą z każdą chwilą cipeńkę. Zaczęłaś wzdychać. Chciałem o coś spytać ale nie chciałaś słuchać - znów przywarłaś do moich ust swoimi. Wtargnęłaś w nie swoim gorącym, ruchliwym i wszędobylskim języczkiem. Po chwili oderwałaś się i wreszcie się odezwałaś:
- Nie zaprosiłam cię na rozmowy, tylko na szalone, ostre rżnięcie. Chcę żebyśmy oboje zaznali wszystkiego. Jest tylko jeden warunek, nie będziesz nic mówił. Jeśli się zgadzasz kiwnij głową - powiedziałaś cały czas nieznacznie kręcąc biodrami.
Kiwnąłem, a Ty zeskoczyłaś z moich bioder i uklękłaś przed moim kutasem.
- Ładny jest - powiedziałaś i wciągnęłaś go w usta aż po gardło.
Jęknąłem i oparłem się o ścianę. Ssałaś tak jak nie robiła mi tego jeszcze żadna dziewczyna. Wchłaniałaś go w siebie aż po jadra mimo, że jeszcze żadnej dziewczynie nie udało się wziąć go całego. Potrafiłaś wepchnąć go sobie aż do migdałków wcale się przy tym nie krztusząc. Przytrzymywałaś mnie za biodra. Jednocześnie czułem na dolnej jego powierzchni nadzwyczaj silne ruchy Twojego jęzorka. Jęczałem już regularnie. Po niecałej minucie zacząłem się gotować. Próbowałem się powstrzymywać ale Ty oderwałaś się na chwilę i wydyszałaś:
- Pierwszy raz ma być jak najszybciej. Chcę twojej spermy natychmiast. Później będziesz mógł znacznie dłużej - wysapałaś z ustami przy główce mojego ptaka i natychmiast wróciłaś do przerwanej pracy.
Wystrzeliłem. Zalałem ci usta i całą buzię, to co nie zmieściło się w usteczkach i czego nie zdążyłaś połknąć wylądowało na policzkach, brodzie, oczach i czole, nawet na Twoich falujących puszystych włosach. Wyplułaś kutasa i uśmiechnęłaś się radośnie.
- Tak właśnie miało być. Ale to dopiero początek.
Wstałaś, złapałaś mnie za pałkę i poprowadziłaś do pokoju w którym nie było nic oprócz wielkiego, okrągłego, zasłanego jedwabiem łoża. Rzuciłaś mnie na nie a sama zaczęłaś tańczyć i zdejmować fatałaszki. Robiłaś to tak erotycznie, że mój kutas, który powinien po pierwszej sesji trochę zmięknąć stał nadal jak zaczarowany. Zdjęłaś tylko bluzeczkę i spódniczkę. Weszłaś na łóżko, uklękłaś nad moją twarzą, podsunęłaś mi pod oczy swoje okryte wilgotnymi już, prawie całkowicie przeźroczystymi choć niby czarnymi, majteczkami wygolone, gładziutkie i pięknie pachnące łono.
- Liż! - rozkazałaś, podnosząc moje ręce do swoich uwięzionych w równie przejrzystej tkaninie piersi.
Zacząłem oblizywać twoje wargusie. Poruszałaś dupką tak, że co chwilę mój język lądował również na Twoim drugim otworku. Pojękiwałaś i posykiwałaś gdy czułaś jego czubek na brązowym oczku. Wilgoci było coraz więcej. Twoje oczy wyrażały ogromną przyjemność. Usta łapały powietrze jak ryba wyjęta z wody. Byłaś na skraju. Rękami złapałem mocno Twoje stojące piersi. Palcami ścisnąłem twarde jak orzeszki sutki. To wystarczyło. Pierwszy raz tego wieczora odleciałaś. Wyprężyłaś się i opadłaś cipką na moją twarz prawie mnie dusząc, a resztą ciała na łóżko nad moja głową. Wysunąłem się spod Ciebie klęknąłem nad bezwładnym drgającym ciałkiem i zapragnąłem wreszcie dotknąć cię bez żadnych zasłon. Zacząłem szukać zapięcia staniczka. Nie było go ani z tyłu ani z przodu. Dopasowywał się do ciała bardzo ciasno i był na Tobie… zaszyty. Czując moje bezradne dłonie otworzyłaś lekko oczy i z bezwstydnym uśmieszkiem powiedziałaś:
- Majteczki też są niezdejmowalne. Będziesz musiał to ze mnie pozrywać, ale zrób to zębami.
Spodobał mi się ten pomysł. Przewróciłem Cię na plecy i przywarłem do Twojej piersi ustami. Ssałem i lizałem przez cieniutką tkaninę. Przykleiła się tak, że była prawie niewyczuwalna. Wtedy zacząłem lekko chwytać sutek zębami. Czułaś lekki, podniecający ból. Zaczęłaś odczuwać niepokój, bo moje kąsanie było coraz mocniejsze. Robiłem to jednak tak, żeby nie zrobić Ci krzywdy. W końcu złapałem sutek na tyle mocno, że zasyczałaś. Ja nie zważając na to pociągnąłem. Szarpnęłaś się i w zębach została mi tylko ta cieniutka jak mgiełka tkanina. Z całej siły zacisnąłem na niej zęby i szarpnąłem. Materiał puścił i wreszcie miałem przed sobą Twoją gołą jędrną pierś. Polizałem ją chwilę zassałem sutek jak niemowlak i powtórzyłem manewr z drugim wspaniałym cycuszkiem. Byłaś wniebowzięta.
- To było wspaniale drażniące - powiedziałaś - ciekawa jestem jak sobie poradzisz z majteczkami.
Nie dałem Ci czasu na zastanowienie. Przewróciłem Cię twarzą do pościeli przytrzymałem i dość mocno ugryzłem w pośladek. Znów się wyrwałaś i znów moje zęby rozszarpały materiał. Przez wyrwaną dziurkę wgryzłem się w gołe ciałko. Tym razem zrobiłem to na tyle mocno, żebyś poczuła ból. Przytrzymałem aż pisnęłaś.
- Boli rozkosznie - wyszeptałaś.
Natychmiast równie mocno złapałem za drugą część wspaniałej dupki. Teraz już zajęczałaś z bólu. Nie próbowałaś się jednak wyrywać a ja kontem oka zobaczyłem, że z cipki zaczęło ci po prostu cieknąć. Podobało ci się. Lekko rozluźniłem szczęki, tak, że znów miałem w zębach tylko szmatkę majteczek. Znów wyszarpałem z niej kawałek tkaniny. Odsunąłem się podziwiając swoje dzieło. Twoja piękna dupcia była na obu pośladkach oznaczona czerwonymi śladami moich ukąszeń. Zaczęłaś się wić w oczekiwaniu dalszego ciągu. Przesunąłem głowę na Twój kark złapałem za niego zębami i lekko ścisnąłem - znieruchomiałaś, chyba się troszkę przestraszyłaś bo zaczęłaś bardzo szybko i płytko oddychać. Trzymałem Cię tak chyba z minutę. W tym czasie gładziłem plecki, pośladki i nóżki na tyle daleko na ile mogłem sięgnąć nie odrywając się od Twojego karku. Bałaś się drgnąć ale podniecenie cały czas narastało. Puściłem kark i natychmiast złapałem tkaninę staniczka na środku pleców. Nie bawiąc się w subtelności pociągnąłem w górę na tyle mocno, że poderwało to trochę Twoje delikatne ciałko. Materiał puścił a na twoich bokach i ramionach pozostały po nim czerwone ślady.
- Ty wspaniały brutalu - jęknęłaś.
Nie dałem Ci czasu na dalsze zachwyty. Przewróciłem Cię ponownie na plecy i złapałem zębami za krawędź majteczek. Znów szarpnąłem z całej siły. Rozpadły się z trzaskiem, któremu towarzyszył Twój jęk. Majteczki zanim się rozleciały wpiły się raczej boleśnie w Twoją wspaniale już nabrzmiałą podnieceniem piczkę. Przeszorowały ją i rowek dupci. Opadłaś, zwinęłaś się na boku i zakwiliłaś. Pozostałaś cały czas w Pasie i Pończoszkach – tego nie miałem zamiaru z Ciebie zdejmować. Przytuliłem Cię do siebie i pytającym wzrokiem spojrzałem głęboko w oczy. Zrozumiałaś nieme pytanie:
- Teraz musisz mnie ostro zerżnąć! Na tyle ostro, żebym ani na chwilę nie przestała jęczeć z tego erotycznego bólu! - zażądałaś.
Na to właśnie czekałem. Jednym ruchem rzuciłem Cię twarzą na pościel i opadając na Twoje plecki wbiłem się w wypiętą cipkę. Tym razem jęk był już prawie okrzykiem:
- Aaaaaale wspaniale!!!!
Zacząłem ujeżdżać Cię jak narowistą klacz. Wbijałem się za każdym razem aż po jądra. Jęczałaś nieustająco. Po jakichś pięciu minutach tej szalonej jazdy zatrzymałem się na chwilę. poderwałem Cię na kolana i prawie się nie poruszając ugniatałem Twoje wspaniałe cycki.
- Nie bądź taki delikatny! - żachnęłaś się sapiąc z rozkoszy.
Ścisnąłem mocno cycki. Krzyknęłaś:
- TaaaK!!!
Puściłem piersi, złapałem Cię jedną ręką za biodro a drugą przygiąłem Cię do pościeli. Byłaś lekko zdezorientowana, ale zaraz uświadomiłem Ci co się będzie działo dalej. Rękę z biodra zsunąłem na Twoje pośladki i między naszymi rozgrzanymi ciałami sięgnąłem palcem do kakaowej różyczki. Aż zapiszczałaś z bolesnej rozkoszy. Znów zacząłem jazdę, teraz jednak w obie dziurki, w jednej kutasem a w drugiej palcem. Po chwili dwoma palcami. Chciałaś tego. Wręcz wychodziłaś mi pośladkami na spotkanie. Wyrwałem Kutasa z twojej cipki i wbiłem go zamiast palców w dupkę. Próbowałaś uciec ale przytrzymałem Cię mocno za bioderka. Po chwili przestałaś się opierać
- Rżnij mnie jak sukę - poprosiłaś.
Z radością zastosowałem się do twego życzenia. Ty w tym czasie przesunęłaś pod siebie obie rączki. Jedną pieściłaś swoją cipkę a drugą głaskałaś moje obijające się o Ciebie jajka i czasami odbyt. To wywołało u mnie taki skok podniecenia, że już po chwili zacząłem wpompowywać w Twoją dupkę swoje gorące soki. Gdy poczułaś pierwszy wyrzut w swojej dupce, również Ty odleciałaś. Opadłem na Ciebie nie wychodząc z ciasnego pulsującego otworku. Trochę bolało ale rozkosz była niewyobrażalna. Gdy oboje doszliśmy do siebie powiedziałaś tylko:
- Dziękuję.
Tagi: Randka
27.10.2009 o godz. 18:57
...Miałaś wielką chęć na Karpatkę, ale jak na złość zabrakło Ci cukru. Zwyczajna złośliwość losu trafiająca się nam wtedy, gdy mamy na coś dużą ochotę. Ale od czego są sąsiedzi, w końcu nadarzyła się okazja, żeby poznać nowego sąsiada zza ściany, który wprowadził się niedawno, ale dotychczas mijając się na schodach ograniczałaś się jedynie do zdawkowej odpowiedzi na powitanie. Pomimo, iż z przyjemnością obserwowałaś go przez okno gdy podjeżdżał swoim samochodem pod blok lub coś przy nim majstrował. On też przyglądał Ci się za każdym razem z widocznym zainteresowaniem. Postanowiłaś załatwić dwie sprawy za jednym zamachem, pożyczyć cukru i nawiązać znajomość. Jako, że po domu lubiłaś chodzić w samej bieliźnie, narzuciłaś na siebie cienką, ale bardzo gustowną letnią sukienkę i ruszyłaś do wyjścia.
Zdawałaś sobie sprawę, że w tej uwydatniającej Twoje kobiece kształty, a zakrywającej jedynie część ud sukience, z dumnie prężącymi się w wydatnym dekoldzie kształtnymi piersiami i zawadiacką grzywką nad szarymi, wesołymi oczami wyglądasz bardzo pociągająco. Nie miałaś nic przeciwko temu, wręcz przeciwnie, poczułaś się bardziej pewnie. Podeszłaś pod drzwi sąsiada i lekko zastukałaś. Nikt nie odpowiedział, co Cię trochę zaskoczyło, bo przed godziną widziałaś jak sąsiad wracał do domu, a samochód nadal stał przed domem. Powtórzyłaś pukanie, a potem odruchowo lekko nacisnęłaś klamkę. Drzwi lekko ustąpiły, więc postanowiłaś wejść do środka. Zamknęłaś je za sobą i nieśmiało zapytałaś czy jest ktoś w domu.
Nadal nie było żadnej reakcji. Poczułaś się trochę nie swojo i już chciałaś wyjść, gdy usłyszałaś jakiś odgłos zza uchylonych drzwi łazienki, skąd sączyło się światło i słychać było grające radio. Cicho podeszłaś do tych drzwi chcąc je szerzej otworzyć, lecz to, co zobaczyłaś powstrzymało Cię przed tym. W wannie do połowy wypełnionej wodą i pełnej piany, zwrócony plecami do drzwi, siedział Twój sąsiad pisząc coś na stojącym, na krawędzi wanny, laptopie. Nie wiedziałaś dlaczego, ale ten widok Cię zaintrygował na tyle, że wstrzymałaś oddech i zaczęłaś go obserwować. Już po chwili wiedziałaś co w tym widoku Cię zaciekawiło.
Zauważyłaś jak pomiędzy podkurczonymi udami mężczyzny, spośród gęstej piany wychyla się nabrzmiały łebek jego a. Widok ten nie na tyle wzburzył Twą krew, bo w chwilach emocjonalnej posuchy potrafiłaś świetnie dać sobie radę sama ze swoimi potrzebami, co zaintrygował. Pomimo zbliżonego kształtu i wielkości do Twojego żelowego wibratora, który dotychczas dawał Ci tyle zadowolenia, było w nim coś innego. Patrzyłaś na szeroki kapelusik jego główki, o wiele szerszy niż sam trzon. Zaczęłaś sobie wyobrażać, a nawet fizycznie czuć jak rozpiera on krawędzie Twojej dziurki próbując zgłębić Twoją kobiecość. Jak po jej przejściu zaciskają się one na jego węższym trzonie i reagują na najmniejszy ruch. I właśnie ta myśl spowodowała, że poczułaś jak twoje piersi twardnieją.
Sama nie wiesz kiedy Twoja ręka odruchowo dotknęła piersi i masując ją wokół nabrzmiewających brodawek dotknęła twardego już sutka. Poczułaś fale ciepła rozchodzącą się po całym ciele, a Twój kwiat rozkwita pokrywając się rosą nektaru. Chciałaś się wycofać z tego mieszkania, ale jakaś siła nie pozwalała Ci się ruszyć. Zaczęłaś nagle dostrzegać inne szczegóły tego niecodziennego widoku. Mężczyzna pisząc wciąż na laptopie, lewą ręką odgarnął pianę zakrywającą jego męskość i zaczął ją delikatnie pieścić, przesuwając dłonią po całej jej długości. Całą uwagę skupiłaś w tej chwili na jego naprężonym penisie i jego reakcjach. Dostrzegłaś kolejną różnicę pomiędzy nim a Twoim „dildusiem”.
Był on pokryty siatką nabrzmiałych w tej chwili żył, które Twoja myszka musiałaby wyczuwać, gdyby w tej chwili zamiast w ręce mężczyzny poruszał się w niej. Tego właśnie brakowało Twojemu, skrywanemu przed wszystkimi „przyjacielowi”. Spostrzeżenie to jak i towarzyszące temu myśli spowodowały, że podciągnęłaś sukienkę sięgając ręką pomiędzy swe uda .Z przerażeniem odkryłaś, iż Twoje bawełniane majteczki są w kroku całe mokre, a najmniejsze dotknięcie myszki, nawet przez nie, powoduje narastające pulsowanie i jeszcze większą powódź. Nie mogłaś już jednak opanować narastającego podniecenia. Odchyliłaś ich materiał na bok odsłaniając sobie drogę, pomiędzy wilgotnymi, nabrzmiałymi z pożądania wargami, do jej wnętrza. Nie musiałaś nawet ślinić palca gdyż znajdującej się tam wilgoci starczyłoby na obdzielenie kilku takich myszek. Trafiłaś palcem na nabrzmiałą już i reagującą nawet na oddech, pozbawioną swojej naturalnej osłony, perełkę. Jej dotknięcie o mało nie spowodowało jęku, który by Cię zdekonspirował. A w tej chwili była to ostatnia rzecz, jakiej byś chciała. Bo do rozkoszy, jaką dawało Ci drażnienie Twojego najczulszego miejsca dołączył nie mniej rozkoszny widok.
Mężczyzna zaczął coraz szybciej masować swojego członka przesuwając zaciśniętą dłonią od jego nasady aż po czubek, na wierzchołku którego, co chwilę pojawiała się przezroczysta łza. Dochodząc dłonią do czubka rozcierał ją po całym grzybku. Widać było jak pulsuje on i drży pod wpływem tej pieszczoty. Jego członek błyszczał od wilgoci i wciąż nabrzmiewał. Tym bardziej, że za każdym ruchem ściskał on go dłonią coraz bardziej, aż nabrał on sino czerwonej barwy. Tak jak obserwowany przez Ciebie mężczyzna, tak i Ty nie panowaliście już nad swoimi odruchami.
Ty także masowałaś coraz mocniej swoją perełkę wprowadzając co jakiś czas dwa palce jak najgłębiej do swojej szparki, wyobrażając sobie, że jest to ten duży, nabrzmiały i do złudzenia przypominający kiełbasę penis. Obserwowałaś go cały czas czując, że już długo nie wytrzymasz, że spełnienie jest o krok. I stało się. W momencie, gdy po kolejnym ruchu ręki ze szczytu nabrzmiałego do granic możliwości grzybka, w towarzystwie widocznych skurczy eksplodował mleczno biały, gęsty płyn, Ciebie także opanował nagły wstrząs. Poczułaś jak nogi uginają się pod Tobą, a uda zaciskają na zupełnie mokrej dłoni. Aż przygryzłaś zaciśnięte wargi i oparłaś o ścianę, aby zachować równowagę. Zauważyłaś jeszcze, że mężczyzna przeżywa podobnie swoje szczytowanie. Osunął się głębiej w wannie, a jego biodrami wstrząsają jakby dreszcze. Oddychał ciężko trzymając cały czas w dłoni, już nie tak sztywnego, ale jeszcze słusznych rozmiarów a, wyciskając z niego co chwilę resztki białej śmietanki. Mając nadzieje, że nie zwróciłaś na siebie uwagi sąsiada postanowiłaś po cichu wycofać się do swojego mieszkania, aby tam spokojnie dojść do siebie.
W mieszkaniu rzuciłaś się na tapczan i próbowałaś wyrównać oddech i wstrzymywaną dotąd zadyszkę. Pomyślałaś sobie, że już dzisiaj nici z karpatki, ale jednocześnie wiedziałaś, że te parę chwil były tego warte. Jednocześnie przekonywałaś sama siebie, że przecież nikt Ciebie nie widział.
W ty samym czasie sąsiad, leżąc rozprężony w wannie wspominał ten cudowny widok młodej, podnieconej kobiety, tak uroczo zaspokajającej swe pożądanie, jaki przez cały czas
Obserwował, w stojącym w rogu wanny, małym podręcznym lusterku. Widok, który spowodował, że jeszcze nigdy tak szybko nie doprowadził się do orgazmu. Wiedział jedno. Jak najszybciej musi poznać bliżej tą intrygującą go od pewnego czasu, sąsiadkę…
Tagi: Sąsiedzi
27.10.2009 o godz. 18:57