Znalezione zdjęcia dla Edukacja na powierzchni oceanu .. cz. II:
Brak.
Znalezione filmy dla Edukacja na powierzchni oceanu .. cz. II:
Brak.
Edukacja na powierzchni oceanu erotycznych przyjemności cz. II
Po pierwszym roku studiów, mając "w plecy" egzaminy z anatomii i biochemii rozpocząłem letnie prace jako ratownik. Pojechałem najpierw do pracy w Sanoku gdzie dbałem o bezpieczne kąpiele dzieciaków na kąpielisku i w Sanie. Spędziwszy tam ponad dwa tygodnie zacząłem planować dalszą część lata. Egzaminy odłożyłem sobie na wrzesień i razem z prawie niezmienioną ekipą wychowawców dojechałem na obóz letni nad morzem. Miejscowość brała swą nazwę z największej polskiej rzeki. Obóz był rozbity nad jeziorem a na plażę mieliśmy około dwudziestominutowy spacer przez piękny sosnowy las. Pomagać miałem w pracy ratownikowi, który śmiało mógł być moim dziadkiem - z racji wieku.
Spędzaliśmy czas wspólnie będąc zakwaterowani w piętrowym domku kempingowym. Ja
zajmowałem parter a on razem ze swoją przyjaciółką górę. Często byli mocno zajęci sobą, więc starałem się późno wracać z nocnych eskapad a w ciągu dnia ograniczałem do minimum czas spędzany w kempingowej klitce. Pogoda pozwalała nam przepracować ledwie dwa dni na samym początku turnusu. Żal mi było dzieci, którym trzeba było organizować czas na różne sposoby, bo jednak słońce latem rozwiązuje wiele problemów. A tu trzeba było nucić "ciągle pada"! Na taki stan nie narzekałem. Byłem nad morzem, odpoczywałem na różne sposoby przed trudami egzaminów poprawkowych i korzystałem z bliskości Międzyzdrojów i atrakcji proponowanych przez ten bałtycki kurort.
Jako wychowawczyni była tam również kobieta z dwójką swoich dzieci - starszy chłopiec i dziewczynka w wieku późno przedszkolnym. Kobieta, którą poznałem podczas turnusu w Sanoku gdyż też tam pracowała. Byłem Renatą zauroczony. Nieco ponad trzydziestoletnia, wesołego usposobienia, szczupła brunetka z imponującym biustem intrygowała mnie swoją postacią. Nie brakowało okazji do rozmów, dowcipów i spędzania wspólnie czasu. Nie krępowała jej obecność własnych pociech oraz podopiecznych. Zachowywała się naturalnie
i dało się wyczuć jej przychylność w stosunku do mnie. Na kilka dni przed wyjazdem trafiło na to, że mamy razem nocną wartę. Obóz był pod namiotami a w okolicy krzątało się podejrzane towarzystwo. Każdej nocy zmieniał się skład wartowników i w księżycową jasną noc czuwałem z Renatą. Na początku robiliśmy sumienne obchody terenu pilnując by któraś latorośl nie wyfrunęła z naszego gniazdka na imprezę bez udziału reszty naszego towarzystwa. Gdy byliśmy pewni, że wszyscy śpią a chłód zaczął być dotkliwy (sierpniowe noce nie należą do najcieplejszych) postanowiliśmy przysiąść na ławce nad brzegiem jeziora. Było cicho, znajomość lustrze wody odbijały się światła odległej mieściny znajomość gwiazdy. Nocne owady i zwierzęta dawały sygnały swojej obecności. A my siedzieliśmy obok siebie rozmawiając o sobie. Im dłużej rozmawialiśmy tym bliżej siebie siedzieliśmy. Zaczęliśmy się tulić do siebie a dłonie rozpoczęły wędrówkę po plecach, włosach i biodrach drugiej osoby. Renata była subtelna, zmysłowa i pachniała kobiecym ciepłym. Jej potencjał seksualny pewnie wtedy osiągnął wysoki poziom jednak ja nie potrafiłem dać jej tego, na co była gotowa. Wówczas mimo swego wieku nadal byłem prawiczkiem i na jej propozycję wspólnej kąpieli pod gorącym prysznicem nie zareagowałem. Gdy zaczęło świtać przenieśliśmy się na moje łóżko w kempingu. Tam ręce szybko sięgnęły pod wierzchnie ubranie sycąc zmysły dotykiem napiętej skóry biustu, pupy, pleców oraz sięgając do krawędzi włosów łonowych. Na więcej nie pozwalała. Masowała fiuta i....gwałtownie przerwała. Powiedziała, że czas wracać do dzieci. Wychodząc spojrzała zalotnie na mnie, językiem oblizała mokre wargi i wyszła a ja na myśl o złożonej w ten sposób obietnicy eksplodowałem.
Kolejne dni upłynęły na bezowocnym oczekiwaniu na realizację naszych figli. Od tamtej pory często wracałem myślami do tego jak się to mogło potoczyć. Próby nawiązania kontaktu z Renatą były bezskuteczne. Może teraz?!
Moja znajomość z OHP-wym "współspaczem" przetrwała kilka lat. Tak się złożyło, że wzajemnie wiedzieliśmy o sobie wiele, choć jak się później okazało nie wszystko. Przy jakiejś okazji poznałem jego "dziewczynę". I Ona i ja byliśmy sobą zauroczeni. Mieszkała sama mając rodzinę za granicą, więc zachodziłem do niej czasami spędzając miłe chwile.
Stopniowo znajomość z towarzyskiej zmieniła charakter na erotyczną. Uspokajany Jej wyjaśnieniami, że z Adamem nie jest związana uczuciowo posuwaliśmy się coraz dalej.
Po powrocie z zajęć na uczelni pędziłem do Niej. Rozmawialiśmy słuchając muzyki, czasem oglądaliśmy interesujący film, bo Jej pasją było i jest (z tego co wiem) kino. Ubiór
zaczynał nam przeszkadzać, więc gorączkowo pomagaliśmy sobie umożliwić dostęp do nagiej skóry. Moje silne i czułe dłonie zajmowały się Jej szczupłym ciałem: drobnymi, słodkimi piersiami, kształtną pupą, ciągle zimnymi dłońmi i stopami, wsuwałem palce do ust a ona łapczywie je lizała marząc już by zastąpiła je nabrzmiała męskość. Większość czasu spędzaliśmy pieszcząc się wzajemnie po francusku. Przez dwa, może trzy
miesiące nie "poszliśmy na całość". Leżałem na plecach na kanapie z rozłożonymi i ugiętymi w kolanach nogami mając przed sobą cudnie wypiętą pupę z gorącą cipką okoloną blond futerkiem. Moje dłonie rozchylały pośladki ułatwiając tym samym dostęp do słodkiej intymności. Zatapiałem w niej język, kilka palców, spijałem aromatyczną esencję cieknącą po wargach i spływającą po udach głęboko oddychającej dziewczyny. Ona nie
pozostawała dłużna. Zatracała się w pieszczocie <a href="http://pornoamator.pl">penis</a>a, była niezrównana i nie ustawała w swych staraniach. Czule obejmowała chłodnymi dłońmi rozpalone jądra, masowała berło na całej jego długości. Ssała główkę, pochłaniając stopniowo całego fiuta w swe miękkie gardło. Do perfekcji opanowała sztukę drapania zębami członka, czym doprowadzała mnie do rozkosznego bólu a stamtąd wprost w niebiańskie uniesienia.
To, co nastąpiło z początkiem marca osiem lat temu było nieuniknione.
Postanowiliśmy spędzić u niej noc. To była prawdziwa gorączka sobotniej nocy. W niedzielny ranek miałem startować w zawodach ratowniczych, ale po tej nocy o moim udziale w nich lepiej było szybko zapomnieć. Przygotowaliśmy się odpowiednio nie planując, że to właśnie w ten wieczór wprowadzi mnie w zakamarki swego ciała. Był szampan, taniec przy muzyce, droczenie się na siebie z powodu oporów przy redukcji ubioru. Bawiliśmy się wyśmienicie i naszą zabawę przenieśliśmy do sypialni.
Szampan w połączeniu z klimatem wieczoru sprawił że wzajemnie konkretnie zapragnęliśmy siebie nawzajem. Po tej nocy odkrywaliśmy wspólnie inne sposoby sprawiania sobie przyjemności w tym te związane z krągłą kobiecą pupą.
Po jakimś czasie nasza znajomość wygasła. Nadal utrzymujemy kontakt, wiemy co się dzieje, jak żyjemy. Rozstaliśmy się bez scen, bez urazy, zachowując miłe wspomnienia i szacunek dla siebie.
Moje kolejne wyjazdy do letniej pracy przyniosły kolejne doświadczenia. Najpiękniejszym z nich było uwiedzenie mnie przez śliczną wrocławiankę pewnego wieczoru w dyskotece przy plaży w Dziwnówku. Dziewczyna miała w sobie to "coś", co działało magicznie. Po flirtowaniu przy drinku, zmysłowym tańcu i badaniu dłońmi swych ciał wzięła mnie za rękę i poszliśmy na plażę. Silny wiatr spowodował, że na plaży oprócz namiętnego całowania nie podjęliśmy dalszych harców. Las chronił nas przed zimnem i wzrokiem przypadkowych widzów. Była szczuplutka, drobnej budowy z niewielkimi cycuszkami o sterczących sutkach. Wyraźnie oczekiwała z mej strony działania, więc stanęliśmy przy drzewie, oparłem ją o nie, podciągnąłem jej bluzkę by dossać się do piersi ukrytych pod stanikiem. Ściskałem dłońmi falujący przy coraz szybszym oddechu biust. Językiem ślizgałem się po nagiej skórze w górę przez wygolone pachy do ust. Nasze języki szybko się ze sobą porozumiały i wtedy Ona swymi drobnymi rączkami z siłą, o którą Jej nie podejrzewałem zepchnęła mnie na dół do swych bioder i tam mnie przytrzymała. Jej majtki szybko trafiły na ziemię a ja wtopiłem usta w wygolone łono. Moja partnerka dopieszczała swoje piersi koncentrując się na doznaniach wywoływanych przeze mnie. Gdy osiągnęła szczyt była mi wdzięczna. W swej radości była tak śliczna, że nawet nie myślałem o tym by mi się zrewanżowała. Cieszyłem się, że jej dogodziłem.
Jak jest teraz? Jestem żonatym, 29-letnim czułym heteroseksualnym facetem. Edukowanym w wielu kierunkach potrafiącym doceniać piękne rzeczy i chwile i odkrywać nowe doznania. Poznałem wiele, choć na wszystko nie mam ochoty. Pewne rzeczy mi po prostu nie leżą. Możliwości jest wiele. Zresztą ciągle "kręcą" mnie pomysły podsuwane przez wyobraźnię. Liczy się faktycznie to, co napisała niedawno pewna Internautka:
"nieważne jak, ale z kim". Trafić na odpowiednią osobę (osoby) mimo tylu technicznych możliwości (mail, telefon, SMS, list, itp.) jest chyba tak samo trudne jak trafić "szóstkę" w totka. Mam nadzieję, że szczęście mi dopomoże.
CARPE DIEM!
IMPISH
* * *
Tak to było.
Opowiadanie ma ponad 4 lata i tak sie zastanawiam czy warto dopisać co się od tego czasu wydarzyło?!
Zmieniło się wiele!
Pozdrawiam wszystkich Czytających i Piszących
Impish
Po pierwszym roku studiów, mając "w plecy" egzaminy z anatomii i biochemii rozpocząłem letnie prace jako ratownik. Pojechałem najpierw do pracy w Sanoku gdzie dbałem o bezpieczne kąpiele dzieciaków na kąpielisku i w Sanie. Spędziwszy tam ponad dwa tygodnie zacząłem planować dalszą część lata. Egzaminy odłożyłem sobie na wrzesień i razem z prawie niezmienioną ekipą wychowawców dojechałem na obóz letni nad morzem. Miejscowość brała swą nazwę z największej polskiej rzeki. Obóz był rozbity nad jeziorem a na plażę mieliśmy około dwudziestominutowy spacer przez piękny sosnowy las. Pomagać miałem w pracy ratownikowi, który śmiało mógł być moim dziadkiem - z racji wieku.
Spędzaliśmy czas wspólnie będąc zakwaterowani w piętrowym domku kempingowym. Ja
zajmowałem parter a on razem ze swoją przyjaciółką górę. Często byli mocno zajęci sobą, więc starałem się późno wracać z nocnych eskapad a w ciągu dnia ograniczałem do minimum czas spędzany w kempingowej klitce. Pogoda pozwalała nam przepracować ledwie dwa dni na samym początku turnusu. Żal mi było dzieci, którym trzeba było organizować czas na różne sposoby, bo jednak słońce latem rozwiązuje wiele problemów. A tu trzeba było nucić "ciągle pada"! Na taki stan nie narzekałem. Byłem nad morzem, odpoczywałem na różne sposoby przed trudami egzaminów poprawkowych i korzystałem z bliskości Międzyzdrojów i atrakcji proponowanych przez ten bałtycki kurort.
Jako wychowawczyni była tam również kobieta z dwójką swoich dzieci - starszy chłopiec i dziewczynka w wieku późno przedszkolnym. Kobieta, którą poznałem podczas turnusu w Sanoku gdyż też tam pracowała. Byłem Renatą zauroczony. Nieco ponad trzydziestoletnia, wesołego usposobienia, szczupła brunetka z imponującym biustem intrygowała mnie swoją postacią. Nie brakowało okazji do rozmów, dowcipów i spędzania wspólnie czasu. Nie krępowała jej obecność własnych pociech oraz podopiecznych. Zachowywała się naturalnie
i dało się wyczuć jej przychylność w stosunku do mnie. Na kilka dni przed wyjazdem trafiło na to, że mamy razem nocną wartę. Obóz był pod namiotami a w okolicy krzątało się podejrzane towarzystwo. Każdej nocy zmieniał się skład wartowników i w księżycową jasną noc czuwałem z Renatą. Na początku robiliśmy sumienne obchody terenu pilnując by któraś latorośl nie wyfrunęła z naszego gniazdka na imprezę bez udziału reszty naszego towarzystwa. Gdy byliśmy pewni, że wszyscy śpią a chłód zaczął być dotkliwy (sierpniowe noce nie należą do najcieplejszych) postanowiliśmy przysiąść na ławce nad brzegiem jeziora. Było cicho, znajomość lustrze wody odbijały się światła odległej mieściny znajomość gwiazdy. Nocne owady i zwierzęta dawały sygnały swojej obecności. A my siedzieliśmy obok siebie rozmawiając o sobie. Im dłużej rozmawialiśmy tym bliżej siebie siedzieliśmy. Zaczęliśmy się tulić do siebie a dłonie rozpoczęły wędrówkę po plecach, włosach i biodrach drugiej osoby. Renata była subtelna, zmysłowa i pachniała kobiecym ciepłym. Jej potencjał seksualny pewnie wtedy osiągnął wysoki poziom jednak ja nie potrafiłem dać jej tego, na co była gotowa. Wówczas mimo swego wieku nadal byłem prawiczkiem i na jej propozycję wspólnej kąpieli pod gorącym prysznicem nie zareagowałem. Gdy zaczęło świtać przenieśliśmy się na moje łóżko w kempingu. Tam ręce szybko sięgnęły pod wierzchnie ubranie sycąc zmysły dotykiem napiętej skóry biustu, pupy, pleców oraz sięgając do krawędzi włosów łonowych. Na więcej nie pozwalała. Masowała fiuta i....gwałtownie przerwała. Powiedziała, że czas wracać do dzieci. Wychodząc spojrzała zalotnie na mnie, językiem oblizała mokre wargi i wyszła a ja na myśl o złożonej w ten sposób obietnicy eksplodowałem.
Kolejne dni upłynęły na bezowocnym oczekiwaniu na realizację naszych figli. Od tamtej pory często wracałem myślami do tego jak się to mogło potoczyć. Próby nawiązania kontaktu z Renatą były bezskuteczne. Może teraz?!
Moja znajomość z OHP-wym "współspaczem" przetrwała kilka lat. Tak się złożyło, że wzajemnie wiedzieliśmy o sobie wiele, choć jak się później okazało nie wszystko. Przy jakiejś okazji poznałem jego "dziewczynę". I Ona i ja byliśmy sobą zauroczeni. Mieszkała sama mając rodzinę za granicą, więc zachodziłem do niej czasami spędzając miłe chwile.
Stopniowo znajomość z towarzyskiej zmieniła charakter na erotyczną. Uspokajany Jej wyjaśnieniami, że z Adamem nie jest związana uczuciowo posuwaliśmy się coraz dalej.
Po powrocie z zajęć na uczelni pędziłem do Niej. Rozmawialiśmy słuchając muzyki, czasem oglądaliśmy interesujący film, bo Jej pasją było i jest (z tego co wiem) kino. Ubiór
zaczynał nam przeszkadzać, więc gorączkowo pomagaliśmy sobie umożliwić dostęp do nagiej skóry. Moje silne i czułe dłonie zajmowały się Jej szczupłym ciałem: drobnymi, słodkimi piersiami, kształtną pupą, ciągle zimnymi dłońmi i stopami, wsuwałem palce do ust a ona łapczywie je lizała marząc już by zastąpiła je nabrzmiała męskość. Większość czasu spędzaliśmy pieszcząc się wzajemnie po francusku. Przez dwa, może trzy
miesiące nie "poszliśmy na całość". Leżałem na plecach na kanapie z rozłożonymi i ugiętymi w kolanach nogami mając przed sobą cudnie wypiętą pupę z gorącą cipką okoloną blond futerkiem. Moje dłonie rozchylały pośladki ułatwiając tym samym dostęp do słodkiej intymności. Zatapiałem w niej język, kilka palców, spijałem aromatyczną esencję cieknącą po wargach i spływającą po udach głęboko oddychającej dziewczyny. Ona nie
pozostawała dłużna. Zatracała się w pieszczocie <a href="http://pornoamator.pl">penis</a>a, była niezrównana i nie ustawała w swych staraniach. Czule obejmowała chłodnymi dłońmi rozpalone jądra, masowała berło na całej jego długości. Ssała główkę, pochłaniając stopniowo całego fiuta w swe miękkie gardło. Do perfekcji opanowała sztukę drapania zębami członka, czym doprowadzała mnie do rozkosznego bólu a stamtąd wprost w niebiańskie uniesienia.
To, co nastąpiło z początkiem marca osiem lat temu było nieuniknione.
Postanowiliśmy spędzić u niej noc. To była prawdziwa gorączka sobotniej nocy. W niedzielny ranek miałem startować w zawodach ratowniczych, ale po tej nocy o moim udziale w nich lepiej było szybko zapomnieć. Przygotowaliśmy się odpowiednio nie planując, że to właśnie w ten wieczór wprowadzi mnie w zakamarki swego ciała. Był szampan, taniec przy muzyce, droczenie się na siebie z powodu oporów przy redukcji ubioru. Bawiliśmy się wyśmienicie i naszą zabawę przenieśliśmy do sypialni.
Szampan w połączeniu z klimatem wieczoru sprawił że wzajemnie konkretnie zapragnęliśmy siebie nawzajem. Po tej nocy odkrywaliśmy wspólnie inne sposoby sprawiania sobie przyjemności w tym te związane z krągłą kobiecą pupą.
Po jakimś czasie nasza znajomość wygasła. Nadal utrzymujemy kontakt, wiemy co się dzieje, jak żyjemy. Rozstaliśmy się bez scen, bez urazy, zachowując miłe wspomnienia i szacunek dla siebie.
Moje kolejne wyjazdy do letniej pracy przyniosły kolejne doświadczenia. Najpiękniejszym z nich było uwiedzenie mnie przez śliczną wrocławiankę pewnego wieczoru w dyskotece przy plaży w Dziwnówku. Dziewczyna miała w sobie to "coś", co działało magicznie. Po flirtowaniu przy drinku, zmysłowym tańcu i badaniu dłońmi swych ciał wzięła mnie za rękę i poszliśmy na plażę. Silny wiatr spowodował, że na plaży oprócz namiętnego całowania nie podjęliśmy dalszych harców. Las chronił nas przed zimnem i wzrokiem przypadkowych widzów. Była szczuplutka, drobnej budowy z niewielkimi cycuszkami o sterczących sutkach. Wyraźnie oczekiwała z mej strony działania, więc stanęliśmy przy drzewie, oparłem ją o nie, podciągnąłem jej bluzkę by dossać się do piersi ukrytych pod stanikiem. Ściskałem dłońmi falujący przy coraz szybszym oddechu biust. Językiem ślizgałem się po nagiej skórze w górę przez wygolone pachy do ust. Nasze języki szybko się ze sobą porozumiały i wtedy Ona swymi drobnymi rączkami z siłą, o którą Jej nie podejrzewałem zepchnęła mnie na dół do swych bioder i tam mnie przytrzymała. Jej majtki szybko trafiły na ziemię a ja wtopiłem usta w wygolone łono. Moja partnerka dopieszczała swoje piersi koncentrując się na doznaniach wywoływanych przeze mnie. Gdy osiągnęła szczyt była mi wdzięczna. W swej radości była tak śliczna, że nawet nie myślałem o tym by mi się zrewanżowała. Cieszyłem się, że jej dogodziłem.
Jak jest teraz? Jestem żonatym, 29-letnim czułym heteroseksualnym facetem. Edukowanym w wielu kierunkach potrafiącym doceniać piękne rzeczy i chwile i odkrywać nowe doznania. Poznałem wiele, choć na wszystko nie mam ochoty. Pewne rzeczy mi po prostu nie leżą. Możliwości jest wiele. Zresztą ciągle "kręcą" mnie pomysły podsuwane przez wyobraźnię. Liczy się faktycznie to, co napisała niedawno pewna Internautka:
"nieważne jak, ale z kim". Trafić na odpowiednią osobę (osoby) mimo tylu technicznych możliwości (mail, telefon, SMS, list, itp.) jest chyba tak samo trudne jak trafić "szóstkę" w totka. Mam nadzieję, że szczęście mi dopomoże.
CARPE DIEM!
IMPISH
* * *
Tak to było.
Opowiadanie ma ponad 4 lata i tak sie zastanawiam czy warto dopisać co się od tego czasu wydarzyło?!
Zmieniło się wiele!
Pozdrawiam wszystkich Czytających i Piszących
Impish
27.10.2009 o godz. 18:53


