Znalezione zdjęcia dla Egzamin z ekonomii:
Brak.
Znalezione filmy dla Egzamin z ekonomii:
Brak.
Wszystko się zaczęło od tego, że nie zaliczyłam tej pracy z ekonomii... Profesor długo mi opowiadał o moich błędach, tak elementarnych, że powinnam się zapaść pod ziemię ze wstydu... Że nie przyłożyłam się w ogóle... Ech, miał rację. Ale do ekonomii nigdy nie miałam wielkiego serca. Ani też jej nie rozumiałam nigdy szczególnie. Tylko, że to była praca na moje "być lub nie być"...
Profesor kazał mi się zgłosić w godzinach konsultacji, żeby ustalić, czy można dać mi jeszcze jedną szansę, czy po prostu mnie oblać.
Poszłam na drżących nogach. Bałam się, że wymyśli mi kolejną pracę, której nie będę potrafiła napisać, albo co gorsza da mi jakieś zadania, które w ogóle były czarną, czarniusieńką magią... Było kilka osób w kolejce, to mi trochę dodało otuchy, dwie osoby miały ten sam problem co ja. Jednak kiedy weszłam, wszelka pewność siebie mnie opuściła...
Zaczął oczywiście od mojej beznadziejnej pracy, potem trząsł się nad moją tragiczną sytuacją i na koniec oświadczył, że będzie się domagał skreślenia mnie z listy studentów. To mnie zszokowało, bo nie spodziewałam się aż takiego ataku. Wydawało mi się, że na taki krok to jeszcze za małe podstawy, ale tak naprawdę nie byłam pewna, co on tak naprawdę może.
- No jest jedno wyjście dla pani...
- Jakie?
Zamilkł na dłuższą chwilę, po czym coś napisał na kartce. Popatrzył się na mnie dziwnym wzrokiem.
- Zrobi mi pani dobrze ustami.
Nie uwierzyłam, że to powiedział. Zamurowało mnie kompletnie. Powinnam dać mu w twarz i uciec jak najszybciej, ale tego nie zrobiłam. Tymczasem on wcisnął mi w rękę ten świstek papieru...
Dzisiaj o 20. Lubię na kobiecie czarną bieliznę.
W kompletnym szoku wyszłam stamtąd.
Ku własnemu zdziwieniu zaczęłam rozważać tę niemoralną propozycję. Profesor na szczęście nie był zgrzybiałym starcem, wyglądał na około 45 lat. Nie był przystojny, ale żeby strasznie brzydki jakiś to nie. I w miarę miał normalną budowę ciała, żaden grubas. Na kartce był adres. Spojrzałam na zegarek. Dwie godziny.
Postanowiłam, że pójdę i to zrobię. W końcu, to tylko jeden oral... Mojemu facetowi robię to przynajmniej dwa razy w tygodniu...
Dotarłam do domu. Wzięłam prysznic i przebrałam się, ale bieliznę założyłam niebieską. Niech nie ma pełnej satysfakcji. Na szczęście, mój facet był w pracy i nie musiałam się przed nim tłumaczyć.
Pojechałam pod podany adres. Otworzył mi profesor i zaprowadził do sporego pokoju, w którym stały dwa fotele, kanapa, stolik i kilka regałów. Na podłodze był dywan. Bez zbędnych ceregieli kazał mi się rozbierać.
Kiedy byłam już w samej bieliźnie, on usiadł w jednym z foteli i zsunął spodnie i slipy. Jego członek był spory, ale widziałam już w swoim życiu większe. Był w stanie pół-wzwodu, już nieco podniecony, ale jeszcze nie do końca.
Uklękłam przed nim. Najpierw pieściłam go trochę ręką, potem wodziłam językiem wokół główki. On sam wepchnął mi go w usta, głęboko, tak, że prawie miałam odruch wymiotny. Pieściłam go dość wolno i chyba mu to odpowiadało, bo był bardzo twardy. Zanosiło się jednak na długa robotę.
Gdy tak posuwałam się ustami w górę i w dół po <a href="http://pornonisza.pl">penis</a>ie, nagle poczułam, że ktoś dotknął moich majtek. Przestraszyłam się i odwróciłam głowę. Za mną stał mężczyzna. Chciałam co powiedzieć, ale profesor chwycił mnie za głowę i nakierował ponownie na swój członek.
- Nie przerywaj, jak chcesz zaliczenie.
Kontynuowałam więc. Tymczasem, facet z tyłu pozwalał sobie na bardzo wiele. Najpierw przesuwał dłoń między moimi pośladkami. Następnie przesunął się bardziej do przodu i przez majtki pieścił moje łono. Cała ta sytuacja jakoś mnie podniecała, ale kiedy poczułam jego dotyk poczułam jak się robię wilgotna. Po chwili przesunął pasek od stringów i włożył mi do szparki dwa palce. Może z minutę nimi poruszał w środku.
Potem usłyszałam rozsuwany rozporek. Domyślałam się, co się ma stać i chciałam zaprotestować, ale profesor wciąż trzymał ręce na mojej głowie i mnie powstrzymał. A tamten najpierw poocierał się o moją pupę, zrobił kilka kółek główką wokół szparki, aż w końcu we mnie wszedł.
Przez głowę przemykały mi różne myśli. Z jednej strony, miałam poczucie winy, że zachowałam się jak dziwka, za zaliczenie robię loda profesorowi i daję się pieprzyć obcemu mężczyźnie. A z drugiej strony, ten drugi robił mi dobrze. Pchał się we mnie ostro, tak jak lubię, trzymając dłoń na podbrzuszu, więc czułam go w sobie bardzo wyraźnie. Poczułam, że zbliża się orgazm.
W tym momencie profesor wydał z siebie głośny jęk i spuścił mi się do ust. Połknęłam, chociaż miałam ochotę go opluć jego spermą. Teraz mogłam swobodniej przeżywać rozkosz, jaką dawał mi ten gość. Nawet nie wiem, kiedy zaczęłam jęczeć, usłyszałam tylko głos wykładowcy...
- Patrz, jak się suczce podoba...
Szczytowałam krótko przed tym obcym facetem. Wypełnił mnie swoim nasieniem, poruszał się jeszcze chwilę i wyszedł ze mnie. Popchnął mnie i zmęczona upadłam na dywan. Zamknęłam oczy. Kiedy je otworzyłam, tajemniczego mężczyzny już nie było.
- Dobrze się spisałaś. - powiedział profesor.
Ubrałam się i wyszłam.
Profesor kazał mi się zgłosić w godzinach konsultacji, żeby ustalić, czy można dać mi jeszcze jedną szansę, czy po prostu mnie oblać.
Poszłam na drżących nogach. Bałam się, że wymyśli mi kolejną pracę, której nie będę potrafiła napisać, albo co gorsza da mi jakieś zadania, które w ogóle były czarną, czarniusieńką magią... Było kilka osób w kolejce, to mi trochę dodało otuchy, dwie osoby miały ten sam problem co ja. Jednak kiedy weszłam, wszelka pewność siebie mnie opuściła...
Zaczął oczywiście od mojej beznadziejnej pracy, potem trząsł się nad moją tragiczną sytuacją i na koniec oświadczył, że będzie się domagał skreślenia mnie z listy studentów. To mnie zszokowało, bo nie spodziewałam się aż takiego ataku. Wydawało mi się, że na taki krok to jeszcze za małe podstawy, ale tak naprawdę nie byłam pewna, co on tak naprawdę może.
- No jest jedno wyjście dla pani...
- Jakie?
Zamilkł na dłuższą chwilę, po czym coś napisał na kartce. Popatrzył się na mnie dziwnym wzrokiem.
- Zrobi mi pani dobrze ustami.
Nie uwierzyłam, że to powiedział. Zamurowało mnie kompletnie. Powinnam dać mu w twarz i uciec jak najszybciej, ale tego nie zrobiłam. Tymczasem on wcisnął mi w rękę ten świstek papieru...
Dzisiaj o 20. Lubię na kobiecie czarną bieliznę.
W kompletnym szoku wyszłam stamtąd.
Ku własnemu zdziwieniu zaczęłam rozważać tę niemoralną propozycję. Profesor na szczęście nie był zgrzybiałym starcem, wyglądał na około 45 lat. Nie był przystojny, ale żeby strasznie brzydki jakiś to nie. I w miarę miał normalną budowę ciała, żaden grubas. Na kartce był adres. Spojrzałam na zegarek. Dwie godziny.
Postanowiłam, że pójdę i to zrobię. W końcu, to tylko jeden oral... Mojemu facetowi robię to przynajmniej dwa razy w tygodniu...
Dotarłam do domu. Wzięłam prysznic i przebrałam się, ale bieliznę założyłam niebieską. Niech nie ma pełnej satysfakcji. Na szczęście, mój facet był w pracy i nie musiałam się przed nim tłumaczyć.
Pojechałam pod podany adres. Otworzył mi profesor i zaprowadził do sporego pokoju, w którym stały dwa fotele, kanapa, stolik i kilka regałów. Na podłodze był dywan. Bez zbędnych ceregieli kazał mi się rozbierać.
Kiedy byłam już w samej bieliźnie, on usiadł w jednym z foteli i zsunął spodnie i slipy. Jego członek był spory, ale widziałam już w swoim życiu większe. Był w stanie pół-wzwodu, już nieco podniecony, ale jeszcze nie do końca.
Uklękłam przed nim. Najpierw pieściłam go trochę ręką, potem wodziłam językiem wokół główki. On sam wepchnął mi go w usta, głęboko, tak, że prawie miałam odruch wymiotny. Pieściłam go dość wolno i chyba mu to odpowiadało, bo był bardzo twardy. Zanosiło się jednak na długa robotę.
Gdy tak posuwałam się ustami w górę i w dół po <a href="http://pornonisza.pl">penis</a>ie, nagle poczułam, że ktoś dotknął moich majtek. Przestraszyłam się i odwróciłam głowę. Za mną stał mężczyzna. Chciałam co powiedzieć, ale profesor chwycił mnie za głowę i nakierował ponownie na swój członek.
- Nie przerywaj, jak chcesz zaliczenie.
Kontynuowałam więc. Tymczasem, facet z tyłu pozwalał sobie na bardzo wiele. Najpierw przesuwał dłoń między moimi pośladkami. Następnie przesunął się bardziej do przodu i przez majtki pieścił moje łono. Cała ta sytuacja jakoś mnie podniecała, ale kiedy poczułam jego dotyk poczułam jak się robię wilgotna. Po chwili przesunął pasek od stringów i włożył mi do szparki dwa palce. Może z minutę nimi poruszał w środku.
Potem usłyszałam rozsuwany rozporek. Domyślałam się, co się ma stać i chciałam zaprotestować, ale profesor wciąż trzymał ręce na mojej głowie i mnie powstrzymał. A tamten najpierw poocierał się o moją pupę, zrobił kilka kółek główką wokół szparki, aż w końcu we mnie wszedł.
Przez głowę przemykały mi różne myśli. Z jednej strony, miałam poczucie winy, że zachowałam się jak dziwka, za zaliczenie robię loda profesorowi i daję się pieprzyć obcemu mężczyźnie. A z drugiej strony, ten drugi robił mi dobrze. Pchał się we mnie ostro, tak jak lubię, trzymając dłoń na podbrzuszu, więc czułam go w sobie bardzo wyraźnie. Poczułam, że zbliża się orgazm.
W tym momencie profesor wydał z siebie głośny jęk i spuścił mi się do ust. Połknęłam, chociaż miałam ochotę go opluć jego spermą. Teraz mogłam swobodniej przeżywać rozkosz, jaką dawał mi ten gość. Nawet nie wiem, kiedy zaczęłam jęczeć, usłyszałam tylko głos wykładowcy...
- Patrz, jak się suczce podoba...
Szczytowałam krótko przed tym obcym facetem. Wypełnił mnie swoim nasieniem, poruszał się jeszcze chwilę i wyszedł ze mnie. Popchnął mnie i zmęczona upadłam na dywan. Zamknęłam oczy. Kiedy je otworzyłam, tajemniczego mężczyzny już nie było.
- Dobrze się spisałaś. - powiedział profesor.
Ubrałam się i wyszłam.
Tagi:
Egzamin z ekonomii
27.10.2009 o godz. 18:54


