Znalezione zdjęcia dla Wbrew woli:
Brak.
Znalezione filmy dla Wbrew woli:
Brak.
Odwróciłam się na piętach. Nie spodziewałam się, że ktoś może stać tak blisko mnie. Momentalnie serce przyśpieszyło. Poczułam na twarzy jego ciepły oddech. Lecz zanim dotarło do mnie, że na drodze stoi duża przeszkoda, już wykonałam szybki krok w przód wchodząc jednocześnie w twardy tors, ukryty pod białym t-shirtem. Męskie perfumy zawsze tak na mnie działają. Pobudzają spragnione zmysły. Rzuciłam szybkie „przepraszam” starając się nie czerwienić i nie patrzyć facetowi w twarz. Odeszłam prędko, ściskając w ręku drinka. Z bezpiecznej odległości zobaczyłam ,że przy ladzie stoi grupka Szkotów w kiltach. Byli ubrani tak samo, nie licząc różnych wzorów na spódnicach. Białe koszulki i do kompletu zamszowe trepy z wystającymi jasnymi skarpetami, które marszczyły się tuż na butem. Wyglądali świetnie, jak jakiś „gang” lub elita. Pomyślałam, że owy rozpalający facet, to któryś z nich. Hm…- Ładne nóżki - szepnęłam do siebie ,mierząc ich wzrokiem i popijając słodkawego drinka przez rurkę..Rozsiadłam się przy barze po drugiej stronie sali. Byłam już sama. Znajoma wyszła, ględząc o dużej ilości pracy.Wciągając przez słomkę kolejnego drinka, nawet nie zauważyłam, że moje zachowanie jest trochę nieodpowiednie. Wpatrywałam się w umięśnione nogi mężczyzn, zastanawiając się nad facetami, którzy noszą kilty. Czy czują się przez to bardziej czy może mniej męscy ?? pewni siebie czy nieśmiali?W moich oczach nie tracili ani odrobiny męskości, wręcz przeciwnie.Oni ,tymczasem wlewali w siebie jedno piwo za drugim i grali w bilard, śmiejąc się przy tym głośniej od muzyki. Gapiłam się nie odrywając wzroku, więc oczywiste i łatwe do przewidzenia było to ,że któryś w końcu to zauważy.Byłam tak zmyślona, że nawet nie zwróciłam uwagi na fakt, iż już większości z nich się na mnie patrzy. Kiedy tylko to do mnie dotarło odwróciłam powoli głowę udając ,że wszystko jest w należytym porządku. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego tak mnie to zestresowało… serce tłukło się wewnątrz mojego ciała jak szalone..Czułam na sobie ich spojrzenia. Okropność. Szybko postanowiłam zmienić miejsce. Powoli zaczęłam obracać się na krześle barowym, chcąc z niego zejść i udać się do toalety. Znów to samo!!!Zobaczyłam tuż przez sobą cztery postacie. Poczułam przyjemny zapach i spojrzałam na ich twarze…- Spokój… uspokój się- zaczęłam szybko powtarzać w myślach.Udałam miło zaskoczoną i już lekko otwierałam usta, by coś powiedzieć.- Witamy piękną panią. Może zechcesz się dosiąść do naszego stolika?? Zauważyliśmy, że nie masz towarzystwa?- powiedział wysoki blondyn, stojący jakby na czele „komitetu powitalnego”. Cała czwórka obdarowała mnie zawadiackimi uśmieszkami.- Miło mi. -odpowiedziałam na wdechu i po chwili dodałam niepewny i lekko drżącym głosem.- Niestety, ale właśnie miałam zamiar wychodzić…..-zerknęłam na srebrny zegarek, aby wzmocnić efekt słów .- Oj, nie daj się prosić- wpadł mi w zdanie inny przystojny Szkot . W tym samym momencie delikatnie położył swoją dłoń na moim ramieniu.Już wiedziałam gdzie zaprowadzą mnie nogi.Lekko podenerwowana szłam z czwórką przystojniaków do reszty ich ekipy.- Przecież chciałam. Wcześniej marzyłam ,aby nawiązać z nimi kontakt.-gadałam sama do siebie w myślach.Kiedy tylko do nich doszliśmy, wszyscy wstali i zaczęli się przedstawiać. - Miło poznać- powtarzałam co któryś raz z szerokim uśmiechem na ustach.Rozmowa płynęła bardzo naturalnie. Dowiedziałam się, że pochodzą ze Szkocji, ale mają Polskie korzenie i co roku wpadają tu na lato. Prawie cała siódemka była ze sobą spokrewniona. Kuzyn kuzyna ….itd.Parę piosenek przetańczyłam z niektórymi chłopakami. Zwiewna sukienka nie chciała ze mną współpracować. Co chwilę unosiła się w obrotach , odsłaniając chwiejące się od alkoholu nogi. Ręce moich partnerów subtelnie przesuwały się po moich plecach i talii.Kiedy usiedliśmy z powrotem przy stoliku, stwierdziłam, że moje ciało jest już zbyt upite. Ledwo reagowało na otaczające bodźce.- Miło było chłopaki, ale chyba muszę już wracać. Będę mieć jutro potwornego kaca.- zwróciłam się do nich. Przegarniając jednocześnie ciemne, długie włosy ręką.- Ok. Niedaleko jest hotel naszego krewnego, załatwimy ci nocleg. Nie sądzę żebyś w takim stanie trafiła do domu.- Masz racje … Dzięki za opiekę.Zamówiliśmy taksówkę i po piętnastu minutach byliśmy wszyscy na miejscu. W trakcie jazdy dowiedziałam się, że jest to także ich hotel.Z pokojem nie było problemu, nie to co ze mną. Miałam już takie problemy z koncentracją i koordynacją ruchów, że ledwo co dochodziło do mnie z otaczającej nas rzeczywistości. Poczułam, że moje nogi się unoszą, a ciało ląduje w silnych ramionach. Głowę zawiesiłam na umięśnionym ramieniu mojego pomocnika.Uchyliłam oczy. Otaczała mnie ciemność. Poczułam pod sobą miękkie łóżko, musiał mnie ktoś to przynieść. Powoli podniosłam się i stanęłam na chwiejnych nogach. Postanowiłam się odświeżyć. Po szybkim prysznicu, w nieco lepszym stanie, wróciłam do ciemnej sypialni. Stałam przy łóżku w samej bieliźnie i ręczniku na głowie. Nagle poczułam się dziwnie… Lekko przerażona uczuciem obserwowanej, wzięłam głęboki wdech. Poczułam jakiś męski zapach. Skamieniałam ze strachu. Oddech utknął, gdzieś w okolicach płuc. Serce zaczęło gwałtownie bić. Na pewno nie tylko ja je słyszałam.- Nie bój się. To tylko ja, Jacob. Przyszedłem sprawdzić czy wszystko z tobą w porządku. Nie wyglądałaś Zadorze kiedy cię niosłem.- usłyszałam znajomy zagraniczny akcent. Lekko się uspokoiłam. Zaczęłam miarowo oddychać, cały czas stojąc tyłem do rozmówcy.Poczułam oddech na wilgotnej szyi. Dreszcz przeszedł moje ciało, zostawiając za sobą gęsią skórkę. Lekko drgnęłam, gdy na moim ramieniu pojawiła się wielka dłoń. Mężczyzna zaczął gładzić moją rękę, potem bark i szyję. Musnął mnie ustami w obojczyk i mocno przylgnął do mojego ciała swoim. Serce m podskoczyło mi prawie do gardła. Zaczęłam drżeć podniecenia i strachu, obsypywana pocałunkami. Drażnił moje ciało kilkudniowym zarostem. Jego silne dłonie złapały mnie za biodra, po czym mocno przycisnął moją pupę do lekko nabrzmiałego przyrodzenia.Moje serce znów wrzuciło wyższy bieg.Poczułam gwałtowne szarpnięcie, zakręciło mi się w głowie. Kiedy uchyliłam oczy w ciemnościach zobaczyłam zarys męskiej twarzy, oszalałej z podniecenia. Jacob wpił się w moje usta. Odwzajemniłam ostry pocałunek, wpychając mu język między wargi. Złapał mnie mocno za pośladki unosząc na wysokość swoich bioder. Szybko oplotłam jego ciało nogami, a on oparł mnie o boczną ozdobną kolumnę w łóżku.Nie miałam w życiu wielu stosunków, jestem jeszcze dość młoda. Zaczęłam się obawiać sexu z ledwo poznanym obcokrajowcem. Zrobi dzieciaka, po czym rozpłynie się w powietrzu. Nie, dziękuję. Czas przystopować- Poczekaj…- wyszeptałam zasapana.-Ja…nie wiem. Nie chcę… Proszę, przestań.Przerwał. Lekko się odsunął i spojrzał na mnie zdziwionym, pytającym wzrokiem. Uśmiechnął się ironicznie i zbliżył się z powrotem, opierając czoło o moje. Cały czas błądził rękoma po moich nabrzmiałych piersiach i wąskiej talii. - Nie.-odparł krótko.Rzucił mnie na łóżko, zanim zdążyłam zgłosić jakikolwiek sprzeciw. Stanowczo podszedł i szybkim ruchem pozbył się mojego koronkowego stanika. Ręcznik już dawno gdzieś spadł mi z głowy. Mokre włosy wiły się ja węże po mojej twarzy, plecach i dekolcie. Spływające krople wody powodowały zimne dreszcze.- Nie będziesz tak pogrywać. Przez cały wieczór rozpalasz mnie do czerwoności, a teraz „nie chcę”? Nie…Nie ma mowy.- Jacob, uspokój się! Zostaw mnie, bo pójdę na policje!- chciałam go od siebie odgonić, otrzeźwić mu umysł.Brak reakcji. Zaczął całować moje nagie piersi i ssać twarde sutki.-Przestań!- odepchnęłam go i zdecydowanym ruchem ręki, uderzyłam w policzek. Chwyciłam stanik i już wstawałam z łóżka, kiedy poczułam jego dłoń, zaciskającą się na moim ramieniu jak imadło. Szarpnął mnie z powrotem na łóżko i wymierzył cios w twarz. Krzyknęłam z bólu. Zaczęłam cicho szlochać. Chciałam się zasłonić. Rękoma objęłam biust, a kolana podciągnęłam pod brodę, kładąc się na boku.Już wiedziałam, że negocjacje się skończyły.Złapał mnie od tyłu za pośladki, mocno je ściskając. Chwycił za sznureczek na biodrze i gwałtownym ruchem pozbył się mojej bielizny. Pisnęłam cichutko. Nawet nie zwrócił na to uwagi. Poczułam ciepły język na uchu i szorstką dłoń, bawiącą się moją łechtaczką. Skuliłam się mocniej. Przestał.- Bądź grzeczną cizią i uklęknij przed swoim Panem.Popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem. Siedział na brzegu łóżka i wskazał dłonią podłogę przed nim. Odwróciłam wzrok i postanowiłam się nie ruszać.- Cholerny dupek. Nienawidzę go. Jebany skurwiel- wyzwiska w jego kierunku kotłowały mi się w głowie.Chwycił mnie za kostkę i szarpnął, że połową ciała już zwisałam z łóżka. Odchylił mi głowę, chwytając za mokre włosy.- Lepiej bądź grzeczna.-wysyczał, po czym uderzył wolną ręką w moje gołe, wypięte pośladki. Pociągnął mocniej za włosy, rzucając mnie na podłogę.- Bierz się do roboty. Chyba nie chcesz zarobić dodatkowych siniaków. Co? Kicia?Podniosłam się na drżących ramionach. Łzy bólu i upokorzenia spływały po moich policzkach. Zatrzymałam się miedzy jego nogami. Usiadłam na piętach, a ręce oparłam o jego kolana. Sięgnął dłońmi do mojej twarzy. Ze strachu zacisnęłam mocno powieki i zmarszczyłam nos.- Kicia, nie bój się. Wszystko będzie dobrze, jeśli tylko dasz mi to czego chcę.-uśmiechnął się tak uroczo, że gdyby nie to co mi zrobił, i co zamierza zrobić, uznałabym go za świetnego faceta. Objął moją głowę dłońmi i kciukami starł łzy z twarzy.- No, to wiesz co masz robić. –powiedział. Odchylił się do tyłu i oparł na łokciach, cały czas patrząc na mnie z triumfalnym uśmiechem.Zarzuciłam mokre włosy na plecy. Przesuwałam dłonie bardzo powoli pod kilt. Odsłaniałam pomału jego umięśnione uda. Moje ręce drżały, kiedy przekładałam fałdy materiału na jego podbrzusze, odsłaniając stojącego, od dawna, penisa.Nie patrzyłam mu w oczy. Jedną ręką złapałam za grubego fallusa i zsunęłam dodatkową skórkę z górnej części. Zaczęłam ruszać dłonią, symulując pochwę. Jacob zacmokał cicho z dezaprobatą. Wiedziałam o co mu chodzi, ale starałam się odwlekać tę chwile jak najdłużej się da. Powoli zbliżyłam twarz do jego dużego przyrodzenia. Wystawiłam czubek języczka i delikatnie musnęłam główkę. Odczekałam chwile i wsadziłam cały czubek do ust. Zaczęłam ssać i powoli przesuwać ustami w dół. Czułam, że musiał brać niedawno prysznic. Byłam mu za to wdzięczna chociaż i tak go nienawidziłam. Wyjęłam z ust żylastego penisa łapiąc go dłonią , a ustami ssałam jego jądra.- Rozbierz mnie.- usłyszałam.Westchnęłam i zabrałam się najpierw za buty. Potem kilt, przez nogi, a na koniec koszulka. Żeby ją zdjąć musiałam usiąść na nim okrakiem. Kiedy był już nagi, poczułam ukucie podniecenia. Zdałam sobie sprawę, że jestem już dość wilgotna. Spotęgowało to uczucie upokorzenia i smutku. Łzy znów popłynęły po opuchniętych policzkach.Zarzucił sobie moje ręce na ramiona. Zmniejszył dystans między naszymi twarzami i szepnął:- Twoje ciało mnie pragnie. Czuję to.Złapał zębami moją dolną wargę i lekko pociągnął, po czym namiętnie pocałował. Chwycił dłońmi za moje pośladki. Rozszerzył je i nie zastanawiając się długo, nabił mnie na swojego penisa do samego końca. Jego skowyt rozkoszy mieszał się z moimi okrzykami sprzeciwu i bólu. Zaczęłam okładać go piąstkami po ramionach i barkach, aby mnie wypuścił. Kolejny cios w zapłakaną twarz prawie nie zrzucił mnie na podłogę. Opadłam bezwładnie w jego ramiona. Nie miałam już siły na kontrolowanie swoich łez. Pozwoliłam im spływać po policzkach, kapać z nosa i brody na ciało Jacoba.Zaczął mnie brutalnie obmacywać. Szarpał moje pośladki i piersi. Szczypał wystające sutki i podgryzał skórę na szyi. Co jakiś czas robiąc malinkę.Powoli robił się coraz delikatniejszy, ale cały czas czułam jego pulsującego z podniecenia fiuta w mojej ciasnej szparce. Położył się na plecach, a ja opadłam razem z nim. Przesunął nas, abyśmy całymi ciałami znajdowali się na łóżku. Przetoczył się. Cały czas nie wychodząc ze mnie. Teraz on był na górze.Moje ciało, zgodnie z siłą grawitacji, już nie utrzymywało się na nim, lecz opadło na wielkie łóżko.Moje myśli odbiegły daleko od hotelowego pokoju. Wieczór i tańce w barze wydawały się takie odległe.Klasyczne ruchy w pozycji misjonarskiej sprowadziły mnie powrotem do ciemnego pomieszczenia.Dlaczego moje ciało reagowało na te ruchy tak pozytywnie?Otworzyłam oczy. Jego twarz znajdowała się tuż nad moją. Patrzył z triumfem w oczach. Zdradziecki jęk rozkoszy wyrwał się z mojego gardła. Postanowiłam ostatki sił zebrać w sobie. Przylgnęłam do jego ust i objęłam ciało rękoma. Był zaskoczony, ja też. Wykorzystałam moment przewagi i spróbowałam znaleźć się na nim. Ułożyłam się tak, aby nic nie krępowało moich ruchów.Nauczyłam się tego dawno temu. Kiedy najmniej się tego spodziewał, gwałtownie wbiłam mu dwa kciuki po obu stronach szyi. Na zajęciach z samoobrony mówili, że za żuchwą, tuż pod uchem jest bardzo delikatne miejsce. Wcelowałam idealnie. Nie czekałam na reakcje, ale i tak usłyszałam krzyk i przekleństwa. Zerwałam się z niego i szybko zeskoczyłam na podłogę. Chwyciłam w locie sukienkę. Nie dbałam o to, że za drzwiami może ktoś stać i mnie zobaczyć. Nawet na to liczyłam. Cały czas czułam wypite drinki, szumiały mi w głowie. Moje nogi uginały się pode mną w kolanach. Kompletne wyczerpanie.Dopadłam do klamki. Szybko nacisnęłam i szarpnęłam... Zamknięte!!!No tak, głupia idiotka. To oczywiste, że je zamknął.Sekundy mijały. Dostrzegłam klucz. Już byłam z nim z powrotem przy drzwiach. Otworzyłam... Nareszcie...Za późno...Dopadł mnie w progu. Rzucił się na mnie, zwalając na podłogę. Huk był niesamowity. Ból w kolanach również.Zaczął syczeć do moich uszu groźby i wyzwiska. Chwycił za włosy i odgiął moją głowę mocno do tyłu. Musiałam otworzyć szeroko usta i wbić wzrok ścianę przede mną. Włożył mi palca do ust. Dotykał moich warg i bawił się językiem.Od jego zabaw mój oddech jeszcze bardziej przyspieszył. Strach osiągnął apogeum. Mówił co mi zrobi i jak dokładnie zerżnie. Podkreślał swoje groźby brutalnymi ruchami palca i szarpnięciami za głowę.- Podła suka...będziesz się wić u moich stóp... Lepiej naucz się łączyć ból z rozkoszą...-warknął. Powoli zaczął przechodzić z pozycji leżącej do klęku podpartego i klęczek. Cały czas byłam pod nim. Jego penis gładził moje ciało. Był mokry od moich soczków, które mimo moich sprzeciwów płynęły. Czułam też jak moja wilgoć rozpływa się miedzy moimi udami... jak je ze sobą skleja i rozciąga na boki.Zhańbiona przez brutala i zdradzona przez własne ciało. Dopiero teraz zauważyliśmy w ciemnościach korytarza, że wcale nie jesteśmy tutaj sami. Czułam zbliżające się kroki... Wyraźny ruch.Moja ostatnia nadzieja..
Tagi:
Wbrew woli
02.02.2010 o godz. 14:28


