Znalezione zdjęcia dla Zuzka:
Brak.
Znalezione filmy dla Zuzka:
Brak.
- Taaak… o tak… mocniej…! - Zuzka dyszała mu do ucha, kiedy wbijał się w nią swoim osiemnastocentymetrowym penisem. Jej rozgrzana i cieknąca cipka od tygodnia domagała się porządnego rżnięcia. Zuzka podniosła nogi i oplotła jego szyję.
Grzesiek chwycił ją za nadgarstki i mocniej przycisnął do kanapy. Ustami muskał jej średniej wielkości piersi, które - jak na jej naście lat - szybko się rozwinęły.
- Tak… tak… bierz mnie… - Zuzka nie przestawała wzdychać. Po kilku chwilach tego morderczego tempa głośne westchnięcia przeszły w jeden wielki krzyk rozkoszy. Ciepło z cipki rozchodziło się po całym jej ciele. Była bliska eksplozji.
Grzesiek złapał ją za biodra, trysnął strumieniem gorącej spermy i wyszedł z gorącej dziurki, która teraz ociekała ich wspólnymi sokami.
- Muszę iść - Grzesiek ubrał się, zanim Zuzka doszła do siebie po przeżytym właśnie orgazmie. - Martyna wraca dzisiaj od matki.
Od dwóch tygodni Grzesiek był słomianym wdowcem. Martyna, jego żona, wyjechała, aby zająć się swoją chorą matką.
- Zostań jeszcze trochę - odezwała się błagalnie Zuzka. Podeszła do niego i wtuliła się w jego plecy. - Nie chcę być sama dzisiaj wieczorem…
Grzesiek odwrócił się do niej.
- Nie mogę. Zresztą… to był nasz ostatni raz.
Zuzka stanęła jak wryta.
- Co?
- Słyszałaś. To koniec naszej znajomości. Było fajnie, ale to koniec.
Zuzka wzięła Grześka za rękę.
- Nie, proszę nie mów tak…
- Nie bądź małym dzieckiem - Grzesiek uśmiechnął się do niej ironicznie. - Od początku wiedziałaś, że nasza znajomość miała być chwilowa.
- Ale…
Grzesiek powstrzymał ją gestem ręki.
- Muszę iść - powiedział. - Nie dzwoń, nie przychodź do mnie… najlepiej udawaj, że nigdy się nie spotkaliśmy i że mnie nie znasz - wyszedł bez „do widzenia”.
Drzwi wyjściowe zamknęły się i Zuzka została w domu sama…
*****
Czekał na nią na podjeździe.
Martyna wróciła po dwudziestej. Uśmiechała się i wyglądała dziwnie kwitnąco. Przed wyjazdem przefarbowała się na kasztanowo, ale i z jasnymi włosami wyglądała więcej niż atrakcyjnie.
- Nie wyobrażasz sobie jakie na drogach są korki - pocałowała Grześka w usta. Jej wargi miały smak wiśniowej pomadki.
- Pewnie jechałaś przez samo piekło - wyjął walizkę z bagażnika jej samochodu.
Weszli do domu.
Martyna zdjęła cienki płaszcz i powiesiła go na stojącym wieszaku.
- Przez sam środek piekła - westchnęła ciężko. - Jestem skonana… Idę pod prysznic - ruszyła do łazienki. Zamknęła drzwi i stanęła przed lustrem. Była przemęczona. Miała podkrążone i przekrwione oczy. Zdjęła bluzkę i spodnie. Miała na sobie czarną, koronkową bieliznę, tą, którą tak uwielbiał Grzesiek, ale dzisiaj chyba się nie przyda. Prawie trzygodzinna jazda samochodem w korku wykończyła ją i zmęczenie brało górę. Przyjrzała się swojemu odbiciu w lustrze. Musiała przyznać, że jej ciało wciąż było bardzo podniecające. Zdjęła stanik i położyła go na półce. Stanęła bokiem do lustra i wzięła piersi do rąk. Pomimo trzydziestki wciąż były jędrne i jedwabiście gładkie, a małe sutki sterczały dumnie. Martyna zdjęła majteczki i położyła je obok stanika. Teraz stała zupełnie naga. Nie miała idealnie płaskiego brzucha, ale nie przejmowała się tym. Tą małą niedoskonałość rekompensowały kształtne uda i szczupłe łydki. Krótko przystrzyżone włosy łonowe wyglądały uroczo. Martyna pogłaskała je delikatnie palcami i nagle zmęczenie podróżą gdzieś znikło. Była spragniona czułości Grześka, jego członka. Grzesiek zawsze wypełniał ją tak szczelnie, ocierając przy tym każdą wilgotną ściankę jej cipki…
- Co z mamą? - zawołał Grzesiek z kuchni.
- Wszystko OK - odkrzyknęła, wyrwana z zamyślenia. Weszła pod prysznic. Zasunęła zasłonkę, odkręciła kran i weszła pod strumień ciepłej wody. Marzyła o tym od połowy drogi powrotnej… Woda gładko ściekała po jej aksamitnym ciele - od głowy, przez dekolt, po piersiach, aż do cipki i lekko rozchylonych nóg i stóp. Martyna zamknęła oczy i znów położyła rękę na cipce. Była gorąca i spragniona.
Nagle drzwi od łazienki otworzyły się, a po chwili pod prysznic wszedł nagi Grzesiek.
- Umyć ci plecki? - spytał z szerokim uśmiechem.
Martyna podała mu gąbkę oraz mydło i odwróciła się do niego plecami. Popatrzył na jej kształtną pupę i pogłaskał ją. Martyna odwróciła głowę i uśmiechnęła się do niego.
Grzesiek umył jej plecy i spłukał z nich pianę. Grzesiek wpił się ustami w szyję Martyny. Objął ją i przycisnął do siebie. Jego członek ocierał się o nią i sztywniał z każdą następną sekundą.
- W pupę - powiedziała niespodziewanie. - Mam płodne dni.
Grzesiek rozchylił jej pupę i pomasował palcem ciasną dziurkę. Miał ochotę na cipkę, ale musiało wystarczyć mu to, co Martyna mu w tej chwili oferowała. Przyłożył palec do jej odbytu i powoli wsunął go do środka. Westchnęła. Wyjął palec, a na jego miejsce przyłożył członek. Nacisnął i szeroka główka zniknęła w odbycie Martyny.
- Mmm… - westchnęła znowu i zacisnęła powieki.
Grzesiek wyszedł z niej i wszedł z powrotem. Rozpychał się w niej wolnymi ruchami i torował sobie drogę, aż w końcu wszedł w nią cały. Jego osiemnastocentymetrowy penis tkwił w odbycie Martyny, która przy każdym ruchu pojękiwała coraz głośniej. Posuwał ją szybciej i szybciej, za każdym razem wywołując u niej silne i zarazem przyjemne wrażenie przepełnienia. Czuła go pod żołądkiem. W pewnym momencie chwycił ją za biodra i zaczął szaleńcze tempo. Krzyczała, gdy nabijał ją na siebie.
- Tak! Taak!
Jego jądra obijały się o jej spragnioną i wygłodniałą cipkę.
Wreszcie poczuł napływający strumień gorącej spermy, a jego penis jeszcze urósł i był gotowy do strzału.
- Do środka! - krzyknęła Martyna i lawa białej, gęstej cieczy wlała się w nią kilkoma mocnymi tryśnięciami.
Grzesiek wycofał się, a jego członek zwiotczał. To był dopiero ich drugi seks analny, za pierwszym razem mieli pewne obawy. Teraz poszło im lepiej.
Martyna odwróciła się do niego. Jej oczy płonęły. Płonęły żywą namiętnością i pragnieniem spełnienia wszelkich żądz. Jego i swoich. Ich wspólnych. Grzesiek po jej delikatnym uśmiechu poznał, że jest gotowa zrobić wszystko. Dosłownie wszystko.
Martyna uklękła przed Grześkiem i wzięła jego penisa do ręki, który po chwili znów stał mocno naprężony. Martyna pocałowała żołądź i wsunęła ją do buzi. Podniosła wzrok i patrzyła, jak ciało Grześka niemal uginało się pod dotykiem jej ust. Członek Grześka smakował wspaniale. Wydawało się, że osiemnaście centymetrów ciepłego i pulsującego narządu nie zmieści się w jej gardle. Mimo to Martyna zassała żołądź wargami i członek Grześka powoli znikał w jej ustach.
- Nie przerywaj, kochanie - powiedział, głaszcząc jej półdługie, kasztanowe włosy. Przytrzymał jej głowę i sam zaczął wkładać członek coraz głębiej w jej gardło. A gardło Martyny było naprawdę głębokie. Nie wytrzymał długo i spuścił się po raz drugi.
- Teraz twoja kolej - Martyna otarła usta ze spermy.
Grzesiek ukląkł i przyssał się do słodkiej cipki. Spijał i wysysał każdą kroplę wypływających z jej wnętrza soków. Wsunął język i usłyszał westchnięcie. Nogi pod Martyną ugięły się, ale na szczęście przytrzymała się ściany. Doszła szybciej niż myślała. Fala gorąca i lekki zawrót głowy spowodowały, że natychmiast odleciała…
*****
Komórka zadzwoniła akurat wtedy, gdy był na ważnej naradzie. Wyszedł na korytarz.
- Co ty robisz? - prawie krzyknął.
- Chciałam… - głos Zuzki drżał.
- Mówiłem, żebyś nie dzwoniła. Mówiłem, że między nami koniec - Grzesiek rozglądał się dookoła.
- Brakuje mi ciebie…
Kurwa! Ta idiotka nie da mu teraz spokoju!
- Nie mogę teraz rozmawiać. Jestem w pracy na ważnej naradzie.
- To może spotkamy się wieczorem? Mógłbyś do mnie przyjechać…
- Nie! Czy ty nie rozumiesz? Koniec! Koniec z nami…
Usłyszał płacz Zuzki.
- Ja…
- Nie - wyłączył komórkę i schował ją do kieszeni.
*****
Do domu wrócił późnym wieczorem. Narada przeciągnęła się, a później musiał jeszcze wypełnić mnóstwo papierkowej roboty.
Nic nie wzbudziło jego podejrzeń. Wszystko wydawało się być na swoim miejscu.
- Kochanie, wróciłem - Grzesiek powiesił kurtkę na wieszaku. Przeszedł do pokoju.
Kiedy zapalił światło jego oczom ukazał się koszmarny widok. Na środku pokoju, przywiązana do krzesła, siedziała Martyna. Była roztrzęsiona i zapłakana. Za nią, z ironicznym uśmiechem na twarzy, stała Zuzka - pewna siebie i lekko zniecierpliwiona.
- Cześć, kochanie - powiedziała. - Czekamy na ciebie.
Grzesiek spojrzał na Martynę. Co się…?
- Nie chciałeś się ze mną spotkać, to ja przyszłam do ciebie - Zuzka zrobiła kilka kroków w jego stronę. Ubrana w mini i kusy top wyglądała jak niedoszły demon seksu.
Grzesiek ani drgnął.
- Czego chcesz? - zapytał.
Zuzka zaśmiała się.
- Nie bądź śmieszny. Dobrze wiesz czego chcę. Ciebie.
Grzesiek popatrzył na płaczącą Martynę.
- Nie wiem o czym mówisz - powiedział do Zuzki.
- Przestań udawać. Ona wie o wszystkim. Powiedziałam jej wszystko. Opowiedziałam jej ze szczegółami jak mnie pieprzyłeś, jaką sprawiałeś mi przyjemność…
Grzesiek milczał przez moment.
- Martyna, ja nie chciałem…
- Nie chciał - prychnęła Zuzka. - Akurat.
- Kochanie, uwierz mi… - Grzesiek ruszył do Martyny, ale Zuzka go powstrzymała.
- Rozbieraj się - rozkazała.
- Co?! - krzyknął Grzesiek. Co ta kretynka…
- Słyszałeś! Zdejmuj ubranie! Natychmiast!
Grzesiek nie wierzył w to, co słyszał. Rozkazywała mu nastolatka! Zawahał się, ale zrobił to, co kazała mu Zuzka.
- To też - wskazała na bokserki.
Grzesiek zdjął je i stanął przed nią zupełnie nagi.
- A teraz rozbierz mnie - Zuzka podeszła do niego.
Grzesiek znów się zawahał. Kątem oka spojrzał na Martynę, ale ona tylko płakała w swojej bezsilności.
- Czekam - poirytowała się Zuzka i podniosła ręce do góry.
Grzesiek sięgnął jej topu, podwinął niewielki kawałek materiału, odsłaniając piersi nastolatki. Top wylądował gdzieś obok. Grzesiek odpiął suwak mini i Zuzka została w samych stringach.
- Zębami - powiedziała.
Grzesiek ukląkł i zębami zsunął majteczki po jej gładkich nogach. Zuzka kopnęła stringi na bok i teraz także stała całkiem naga. Jej gładko wygolona cipka robiła się wilgotna.
- Teraz zerżniesz moją dziurkę. Wiesz jak lubię… - podeszła do stolika i wypięła się do niego tyłem, rzucając przy tym drwiące spojrzenie Martynie.
Grzesiek podszedł i objął Zuzkę w talii. Spojrzał na Martynę, ale ona jeszcze bardziej zacisnęła powieki. Nie chciała patrzeć. To, że Grzesiek - jej mąż - będzie na jej oczach rżnąć jakąś popieprzoną nastolatkę, było dla niej wystarczającą torturą i obrzydzeniem.
Grzesiek wbił się w Zuzkę tak mocno, że zawyła z bólu. Chciała porządnego rżnięcia, dostanie to czego chce! Wyszedł z niej i znów wbił się w jej cipkę do samego końca. Każde jego pchnięcie Zuzka oznajmiała okrzykami bólu zmieszanego ze wzrastającą powoli rozkoszą, które bezlitośnie świdrowały w uszach Martyny.
- Mocniej! Tak jak to robiłeś ostatnim razem! O taak…!
Pokój wypełnił się zapachem ich ciał.
Grzesiek pchnął Zuzkę jeszcze kilka razy i wyszedł z niej. Kiedy przystawił członek do jej drugiej dziurki, na twarzy Zuzki pojawiło się przerażenie.
- Co robisz?! - krzyknęła. - Ja jeszcze nigdy…
Ale Grzesiek nie słuchał. Przytrzymał ją i wszedł w odbyt Zuzki. Zawyła. Uczucie rozpierania było niesamowicie silne. Silniejsze niż mogła by przypuszczać. Kiedy jednak zwieracze już się rozluźniły, ostry ból przeszedł i czuła tylko głębokie wypełnienie. To było dla niej nowe przeżycie. Po dłuższym czasie przestała się nawet szarpać i wyrywać, bo doszła do wniosku, że i tak nie miała z Grześkiem żadnych szans. Do tej chwili o seksie analnym tylko czytała i nawet była ciekawa jak to jest, ale bała się spróbować.
Zdziwiła się, kiedy Grzesiek niespodziewanie wyszedł z niej, odwrócił w swoją stronę i przycisnął ją za ramiona do podłogi. Wiedziała, co się za chwilę stanie. Klęcząc czekała, aż ciepła sperma zaleje jej twarz, piersi i brzuch. Jednak się pomyliła.
Grzesiek wepchnął członka do jej ust i zaczął rżnąć ją jak zwykłą tanią dziwkę. Wchodził głęboko do jej gardła. Zuzka krztusiła się, a w jej oczach stanęły łzy. Jak do tego doszło? Przecież to ona miała upokorzyć jego…
Zuzka kątem oka dostrzegła, że Martyna przygląda się jej z tym samym drwiącym uśmieszkiem, który niedawno sama miała na twarzy.
Nagle poczuła, że Grzesiek zbliża się do wielkiego finału.
Przytrzymał jej głowę i wlał w jej gardło cały zapas lepkiej, słonawej spermy. Wyjął członka z jej ust i zmusił do połknięcia.
- A teraz wstawaj i wynoś się - powiedział.
Zuzka ubrała się i skulona wyszła bez słowa. Taka upokorzona…
Grzesiek podszedł do Martyny i rozwiązał sznurki, którymi była związana.
-Wybaczysz mi ten romans? - zapytał.
- Pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- Od dzisiaj będziesz mnie rżnąć tak ostro jak tą małolatę…
Grzesiek chwycił ją za nadgarstki i mocniej przycisnął do kanapy. Ustami muskał jej średniej wielkości piersi, które - jak na jej naście lat - szybko się rozwinęły.
- Tak… tak… bierz mnie… - Zuzka nie przestawała wzdychać. Po kilku chwilach tego morderczego tempa głośne westchnięcia przeszły w jeden wielki krzyk rozkoszy. Ciepło z cipki rozchodziło się po całym jej ciele. Była bliska eksplozji.
Grzesiek złapał ją za biodra, trysnął strumieniem gorącej spermy i wyszedł z gorącej dziurki, która teraz ociekała ich wspólnymi sokami.
- Muszę iść - Grzesiek ubrał się, zanim Zuzka doszła do siebie po przeżytym właśnie orgazmie. - Martyna wraca dzisiaj od matki.
Od dwóch tygodni Grzesiek był słomianym wdowcem. Martyna, jego żona, wyjechała, aby zająć się swoją chorą matką.
- Zostań jeszcze trochę - odezwała się błagalnie Zuzka. Podeszła do niego i wtuliła się w jego plecy. - Nie chcę być sama dzisiaj wieczorem…
Grzesiek odwrócił się do niej.
- Nie mogę. Zresztą… to był nasz ostatni raz.
Zuzka stanęła jak wryta.
- Co?
- Słyszałaś. To koniec naszej znajomości. Było fajnie, ale to koniec.
Zuzka wzięła Grześka za rękę.
- Nie, proszę nie mów tak…
- Nie bądź małym dzieckiem - Grzesiek uśmiechnął się do niej ironicznie. - Od początku wiedziałaś, że nasza znajomość miała być chwilowa.
- Ale…
Grzesiek powstrzymał ją gestem ręki.
- Muszę iść - powiedział. - Nie dzwoń, nie przychodź do mnie… najlepiej udawaj, że nigdy się nie spotkaliśmy i że mnie nie znasz - wyszedł bez „do widzenia”.
Drzwi wyjściowe zamknęły się i Zuzka została w domu sama…
*****
Czekał na nią na podjeździe.
Martyna wróciła po dwudziestej. Uśmiechała się i wyglądała dziwnie kwitnąco. Przed wyjazdem przefarbowała się na kasztanowo, ale i z jasnymi włosami wyglądała więcej niż atrakcyjnie.
- Nie wyobrażasz sobie jakie na drogach są korki - pocałowała Grześka w usta. Jej wargi miały smak wiśniowej pomadki.
- Pewnie jechałaś przez samo piekło - wyjął walizkę z bagażnika jej samochodu.
Weszli do domu.
Martyna zdjęła cienki płaszcz i powiesiła go na stojącym wieszaku.
- Przez sam środek piekła - westchnęła ciężko. - Jestem skonana… Idę pod prysznic - ruszyła do łazienki. Zamknęła drzwi i stanęła przed lustrem. Była przemęczona. Miała podkrążone i przekrwione oczy. Zdjęła bluzkę i spodnie. Miała na sobie czarną, koronkową bieliznę, tą, którą tak uwielbiał Grzesiek, ale dzisiaj chyba się nie przyda. Prawie trzygodzinna jazda samochodem w korku wykończyła ją i zmęczenie brało górę. Przyjrzała się swojemu odbiciu w lustrze. Musiała przyznać, że jej ciało wciąż było bardzo podniecające. Zdjęła stanik i położyła go na półce. Stanęła bokiem do lustra i wzięła piersi do rąk. Pomimo trzydziestki wciąż były jędrne i jedwabiście gładkie, a małe sutki sterczały dumnie. Martyna zdjęła majteczki i położyła je obok stanika. Teraz stała zupełnie naga. Nie miała idealnie płaskiego brzucha, ale nie przejmowała się tym. Tą małą niedoskonałość rekompensowały kształtne uda i szczupłe łydki. Krótko przystrzyżone włosy łonowe wyglądały uroczo. Martyna pogłaskała je delikatnie palcami i nagle zmęczenie podróżą gdzieś znikło. Była spragniona czułości Grześka, jego członka. Grzesiek zawsze wypełniał ją tak szczelnie, ocierając przy tym każdą wilgotną ściankę jej cipki…
- Co z mamą? - zawołał Grzesiek z kuchni.
- Wszystko OK - odkrzyknęła, wyrwana z zamyślenia. Weszła pod prysznic. Zasunęła zasłonkę, odkręciła kran i weszła pod strumień ciepłej wody. Marzyła o tym od połowy drogi powrotnej… Woda gładko ściekała po jej aksamitnym ciele - od głowy, przez dekolt, po piersiach, aż do cipki i lekko rozchylonych nóg i stóp. Martyna zamknęła oczy i znów położyła rękę na cipce. Była gorąca i spragniona.
Nagle drzwi od łazienki otworzyły się, a po chwili pod prysznic wszedł nagi Grzesiek.
- Umyć ci plecki? - spytał z szerokim uśmiechem.
Martyna podała mu gąbkę oraz mydło i odwróciła się do niego plecami. Popatrzył na jej kształtną pupę i pogłaskał ją. Martyna odwróciła głowę i uśmiechnęła się do niego.
Grzesiek umył jej plecy i spłukał z nich pianę. Grzesiek wpił się ustami w szyję Martyny. Objął ją i przycisnął do siebie. Jego członek ocierał się o nią i sztywniał z każdą następną sekundą.
- W pupę - powiedziała niespodziewanie. - Mam płodne dni.
Grzesiek rozchylił jej pupę i pomasował palcem ciasną dziurkę. Miał ochotę na cipkę, ale musiało wystarczyć mu to, co Martyna mu w tej chwili oferowała. Przyłożył palec do jej odbytu i powoli wsunął go do środka. Westchnęła. Wyjął palec, a na jego miejsce przyłożył członek. Nacisnął i szeroka główka zniknęła w odbycie Martyny.
- Mmm… - westchnęła znowu i zacisnęła powieki.
Grzesiek wyszedł z niej i wszedł z powrotem. Rozpychał się w niej wolnymi ruchami i torował sobie drogę, aż w końcu wszedł w nią cały. Jego osiemnastocentymetrowy penis tkwił w odbycie Martyny, która przy każdym ruchu pojękiwała coraz głośniej. Posuwał ją szybciej i szybciej, za każdym razem wywołując u niej silne i zarazem przyjemne wrażenie przepełnienia. Czuła go pod żołądkiem. W pewnym momencie chwycił ją za biodra i zaczął szaleńcze tempo. Krzyczała, gdy nabijał ją na siebie.
- Tak! Taak!
Jego jądra obijały się o jej spragnioną i wygłodniałą cipkę.
Wreszcie poczuł napływający strumień gorącej spermy, a jego penis jeszcze urósł i był gotowy do strzału.
- Do środka! - krzyknęła Martyna i lawa białej, gęstej cieczy wlała się w nią kilkoma mocnymi tryśnięciami.
Grzesiek wycofał się, a jego członek zwiotczał. To był dopiero ich drugi seks analny, za pierwszym razem mieli pewne obawy. Teraz poszło im lepiej.
Martyna odwróciła się do niego. Jej oczy płonęły. Płonęły żywą namiętnością i pragnieniem spełnienia wszelkich żądz. Jego i swoich. Ich wspólnych. Grzesiek po jej delikatnym uśmiechu poznał, że jest gotowa zrobić wszystko. Dosłownie wszystko.
Martyna uklękła przed Grześkiem i wzięła jego penisa do ręki, który po chwili znów stał mocno naprężony. Martyna pocałowała żołądź i wsunęła ją do buzi. Podniosła wzrok i patrzyła, jak ciało Grześka niemal uginało się pod dotykiem jej ust. Członek Grześka smakował wspaniale. Wydawało się, że osiemnaście centymetrów ciepłego i pulsującego narządu nie zmieści się w jej gardle. Mimo to Martyna zassała żołądź wargami i członek Grześka powoli znikał w jej ustach.
- Nie przerywaj, kochanie - powiedział, głaszcząc jej półdługie, kasztanowe włosy. Przytrzymał jej głowę i sam zaczął wkładać członek coraz głębiej w jej gardło. A gardło Martyny było naprawdę głębokie. Nie wytrzymał długo i spuścił się po raz drugi.
- Teraz twoja kolej - Martyna otarła usta ze spermy.
Grzesiek ukląkł i przyssał się do słodkiej cipki. Spijał i wysysał każdą kroplę wypływających z jej wnętrza soków. Wsunął język i usłyszał westchnięcie. Nogi pod Martyną ugięły się, ale na szczęście przytrzymała się ściany. Doszła szybciej niż myślała. Fala gorąca i lekki zawrót głowy spowodowały, że natychmiast odleciała…
*****
Komórka zadzwoniła akurat wtedy, gdy był na ważnej naradzie. Wyszedł na korytarz.
- Co ty robisz? - prawie krzyknął.
- Chciałam… - głos Zuzki drżał.
- Mówiłem, żebyś nie dzwoniła. Mówiłem, że między nami koniec - Grzesiek rozglądał się dookoła.
- Brakuje mi ciebie…
Kurwa! Ta idiotka nie da mu teraz spokoju!
- Nie mogę teraz rozmawiać. Jestem w pracy na ważnej naradzie.
- To może spotkamy się wieczorem? Mógłbyś do mnie przyjechać…
- Nie! Czy ty nie rozumiesz? Koniec! Koniec z nami…
Usłyszał płacz Zuzki.
- Ja…
- Nie - wyłączył komórkę i schował ją do kieszeni.
*****
Do domu wrócił późnym wieczorem. Narada przeciągnęła się, a później musiał jeszcze wypełnić mnóstwo papierkowej roboty.
Nic nie wzbudziło jego podejrzeń. Wszystko wydawało się być na swoim miejscu.
- Kochanie, wróciłem - Grzesiek powiesił kurtkę na wieszaku. Przeszedł do pokoju.
Kiedy zapalił światło jego oczom ukazał się koszmarny widok. Na środku pokoju, przywiązana do krzesła, siedziała Martyna. Była roztrzęsiona i zapłakana. Za nią, z ironicznym uśmiechem na twarzy, stała Zuzka - pewna siebie i lekko zniecierpliwiona.
- Cześć, kochanie - powiedziała. - Czekamy na ciebie.
Grzesiek spojrzał na Martynę. Co się…?
- Nie chciałeś się ze mną spotkać, to ja przyszłam do ciebie - Zuzka zrobiła kilka kroków w jego stronę. Ubrana w mini i kusy top wyglądała jak niedoszły demon seksu.
Grzesiek ani drgnął.
- Czego chcesz? - zapytał.
Zuzka zaśmiała się.
- Nie bądź śmieszny. Dobrze wiesz czego chcę. Ciebie.
Grzesiek popatrzył na płaczącą Martynę.
- Nie wiem o czym mówisz - powiedział do Zuzki.
- Przestań udawać. Ona wie o wszystkim. Powiedziałam jej wszystko. Opowiedziałam jej ze szczegółami jak mnie pieprzyłeś, jaką sprawiałeś mi przyjemność…
Grzesiek milczał przez moment.
- Martyna, ja nie chciałem…
- Nie chciał - prychnęła Zuzka. - Akurat.
- Kochanie, uwierz mi… - Grzesiek ruszył do Martyny, ale Zuzka go powstrzymała.
- Rozbieraj się - rozkazała.
- Co?! - krzyknął Grzesiek. Co ta kretynka…
- Słyszałeś! Zdejmuj ubranie! Natychmiast!
Grzesiek nie wierzył w to, co słyszał. Rozkazywała mu nastolatka! Zawahał się, ale zrobił to, co kazała mu Zuzka.
- To też - wskazała na bokserki.
Grzesiek zdjął je i stanął przed nią zupełnie nagi.
- A teraz rozbierz mnie - Zuzka podeszła do niego.
Grzesiek znów się zawahał. Kątem oka spojrzał na Martynę, ale ona tylko płakała w swojej bezsilności.
- Czekam - poirytowała się Zuzka i podniosła ręce do góry.
Grzesiek sięgnął jej topu, podwinął niewielki kawałek materiału, odsłaniając piersi nastolatki. Top wylądował gdzieś obok. Grzesiek odpiął suwak mini i Zuzka została w samych stringach.
- Zębami - powiedziała.
Grzesiek ukląkł i zębami zsunął majteczki po jej gładkich nogach. Zuzka kopnęła stringi na bok i teraz także stała całkiem naga. Jej gładko wygolona cipka robiła się wilgotna.
- Teraz zerżniesz moją dziurkę. Wiesz jak lubię… - podeszła do stolika i wypięła się do niego tyłem, rzucając przy tym drwiące spojrzenie Martynie.
Grzesiek podszedł i objął Zuzkę w talii. Spojrzał na Martynę, ale ona jeszcze bardziej zacisnęła powieki. Nie chciała patrzeć. To, że Grzesiek - jej mąż - będzie na jej oczach rżnąć jakąś popieprzoną nastolatkę, było dla niej wystarczającą torturą i obrzydzeniem.
Grzesiek wbił się w Zuzkę tak mocno, że zawyła z bólu. Chciała porządnego rżnięcia, dostanie to czego chce! Wyszedł z niej i znów wbił się w jej cipkę do samego końca. Każde jego pchnięcie Zuzka oznajmiała okrzykami bólu zmieszanego ze wzrastającą powoli rozkoszą, które bezlitośnie świdrowały w uszach Martyny.
- Mocniej! Tak jak to robiłeś ostatnim razem! O taak…!
Pokój wypełnił się zapachem ich ciał.
Grzesiek pchnął Zuzkę jeszcze kilka razy i wyszedł z niej. Kiedy przystawił członek do jej drugiej dziurki, na twarzy Zuzki pojawiło się przerażenie.
- Co robisz?! - krzyknęła. - Ja jeszcze nigdy…
Ale Grzesiek nie słuchał. Przytrzymał ją i wszedł w odbyt Zuzki. Zawyła. Uczucie rozpierania było niesamowicie silne. Silniejsze niż mogła by przypuszczać. Kiedy jednak zwieracze już się rozluźniły, ostry ból przeszedł i czuła tylko głębokie wypełnienie. To było dla niej nowe przeżycie. Po dłuższym czasie przestała się nawet szarpać i wyrywać, bo doszła do wniosku, że i tak nie miała z Grześkiem żadnych szans. Do tej chwili o seksie analnym tylko czytała i nawet była ciekawa jak to jest, ale bała się spróbować.
Zdziwiła się, kiedy Grzesiek niespodziewanie wyszedł z niej, odwrócił w swoją stronę i przycisnął ją za ramiona do podłogi. Wiedziała, co się za chwilę stanie. Klęcząc czekała, aż ciepła sperma zaleje jej twarz, piersi i brzuch. Jednak się pomyliła.
Grzesiek wepchnął członka do jej ust i zaczął rżnąć ją jak zwykłą tanią dziwkę. Wchodził głęboko do jej gardła. Zuzka krztusiła się, a w jej oczach stanęły łzy. Jak do tego doszło? Przecież to ona miała upokorzyć jego…
Zuzka kątem oka dostrzegła, że Martyna przygląda się jej z tym samym drwiącym uśmieszkiem, który niedawno sama miała na twarzy.
Nagle poczuła, że Grzesiek zbliża się do wielkiego finału.
Przytrzymał jej głowę i wlał w jej gardło cały zapas lepkiej, słonawej spermy. Wyjął członka z jej ust i zmusił do połknięcia.
- A teraz wstawaj i wynoś się - powiedział.
Zuzka ubrała się i skulona wyszła bez słowa. Taka upokorzona…
Grzesiek podszedł do Martyny i rozwiązał sznurki, którymi była związana.
-Wybaczysz mi ten romans? - zapytał.
- Pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- Od dzisiaj będziesz mnie rżnąć tak ostro jak tą małolatę…
Tagi:
Zuzka
27.10.2009 o godz. 18:58


